Jest szansa, że w Polsce powstanie kolejna fabryka ogniw wykorzystywanych do produkcji baterii do samochodów elektrycznych. Założona w Holandii spółka Lithium Werks szuka miejsca pod megafabrykę produkującą ogniwa do e-aut — ich moc to 8 GWh rocznie. Dla porównania: LG Chem, który w Kobierzycach pod Wrocławiem, zainwestował 5,6 mld zł, wkrótce osiągnie moc produkowanych baterii na poziomie 10 GWh (firma zapowiedziała, że zbuduje w Polsce drugą fabrykę).

Europa kontra Azja
— Dziś ogniwa do baterii do samochodów elektrycznych są produkowane przez azjatyckie firmy. Nie jest rozsądne oddanie im tego rynku. Samochód elektryczny to głównie bateria i software. W oprogramowaniu prym wiodą USA. Jeśli Europa nie powalczy o produkcję ogniw do baterii, wszystkie będą wytwarzać azjatyckie firmy — uważa Kees Koolen, prezes Lithium Werks, który był współzałożycielem Booking.com i członkiem zarządu Ubera w Holandii. Lithium Werks chce zbudować w Europie 10 fabryk ogniw i modułów do baterii. Koszt budowy zakładu o rocznej mocy 1 GWh produkowanych baterii to około 200 mln EUR. Spółka już ma taki zakład w Chinach, gdzie zainwestowała 50 mln USD. Planuje budowę drugiej fabryki w Chinach.
— Kolejna powinna powstać w Europie — mówi Kees Koolen.
Polski wkład
Prezes Lithium Werks odwiedza kolejne europejskie kraje i spotyka się z przedstawicielami rządu i biznesu.
— Finansowanie projektu będzie pochodzić z grantu rządowego, pożyczek bankowych i inwestorów — mówi Kees Koolen. Twierdzi, że we wszystkich krajach, w których przedstawiał projekt budowy europejskiej fabryki ogniw, spotkał się z zainteresowaniem — i na tym koniec.
— Inaczej w Polsce. Dwukrotnie spotkałem się z Jadwigą Emilewicz, minister przedsiębiorczości, oraz Michałem Kurtyką, wiceministrem środowiska. Nastawienie jest bardzo pozytywne, dostaliśmy już pomoc w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca i obietnicę pomocy w uzyskaniu grantu — mówi Kees Koolen. Szef Lithium Werks uważa, że wsparcie rządu jest kluczowe.
— Wiele branż przemysłu rozwinęło się dzięki rządowym grantom. Pomoc publiczna to także inwestycje państwowych firm, funduszy czy programy stworzone przez banki udzielające pożyczek firmom z danego sektora. Ważne jest też nastawienie polityków do idei — mówi Kees Koolen.
Lithium Werks szuka działki o powierzchni 60 ha z dostępem do dużej ilości energii koniecznej do wytwarzania baterii, dobrze rozwiniętą infrastrukturą logistyczną i dostępem do dużego rynku pracy.
— Budowa fabryki baterii o mocach 8GWh rocznie oznacza 2-2,5 tys. pracowników i 5-6-krotnie więcej wśród dostawców — mówi prezes Lithium Werks. Widział już w Polsce kilka działek, przed nim wizyty w kolejnych miejscach.
Ssanie na baterie
Współtwórca booking.com wierzy, że rynek baterii litowo-jonowych czeka świetlana przyszłość.
— Świat przechodzi z paliw kopalnych do czystej energii. Musimy ją umieć przechowywać. Najlepiej do tego nadają się systemy oparte na bateriach litowo-jonowych — mówi Kees Koolen. Bent Erik Bakken, szef zespołu badań w norweskiej firmie doradczej DNV GL, uważa, że w ciągu 30 lat inwestycje w sieci elektryczne sięgną 30 bln USD. — Do 2050 r. moce energetyczne urosną czterokrotnie, ale udział paliw kopalnych spadnie z 80 do 50 proc. Dlatego tak ważne są inwestycje w przechowywanie energii — mówi Bent Erik Bakken.
Podobnego zdania jest Michał Kurtyka, wiceminister środowiska.
— Baterie litowo-jonowe to odpowiedź na współczesne wyzwania. Nawet najbardziej zaawansowane wiatraki produkują energię przez połowę czasu. Potrzebujemy pomostu między produkcją a konsumpcją, czyli przechowywaniem energii. Potrzebujemy badań i rozwoju, i nowych technologii, a do tego potrzebny jest efekt skali. Dlatego tak istotna jest inicjatywa aliansu w produkcji baterii — mówi Michał Kurtyka.
Rząd Niemiec ogłosił w listopadzie, że do 2021 r. przeznaczy 1 mld EUR na produkcję baterii do e-aut, by uniezależnić się od azjatyckich dostawców. Do końca I kw. 2019 r. ma zapaść decyzja o lokalizacji pierwszej fabryki, która mogłaby ruszyć w 2021 r. Bardzo prawdopodobne jest, że powstanie na terenie Łużyc przy granicy z Polską. Niemcy myślą o współpracy z Polską, Francją i Austrią.