W 2016 roku Puls Biznesu pisał wielokrotnie o fali oszustw spółek na świecie metodą „na prezesa”. Polega ona na podszywaniu się pod osoby decyzyjne z władz spółki i nakazywaniu pracownikom dokonania przelewu pieniędzy na wskazany rachunek.

W marcu media informowały, że pewien Litwin został oskarżony o przeprowadzenie ataków phishingowych na „dwie spółki internetowe z USA”. Wówczas nie ujawniono ich nazw. Firmy miały zostać skłonione do przetransferowanie na konta oszusta kwoty ponad 100 mln USD. 27 kwietnia magazyn Fortune ogłosił, że chodzi o Facebooka i Google.
Google potwierdziło, że padło ofiarą oszustwa. Zaznaczyło, że odzyskało pieniądze i jest zadowolone z zakończenia sprawy. Nie ujawniło jednak ile pieniędzy straciło i ile odzyskało. Facebook także przyznał, że jest jedną z oszukanych firm. Poinformował, że odzyskał większość pieniędzy.
- Czasami pracownicy dużych firm myślą, że są chronieni, że zapewnienie bezpieczeństwa nie należy do nich – powiedział BBC James Maude z firmy Avecto, zajmującej się cyber-ochroną. – Ale ludzie są częścią najlepszych zabezpieczeń, jakie można mieć. Dlatego trzeba ich szkolić – dodał.