Litwini mają apetyt na polski rynek paliw

Paweł Janas
opublikowano: 2002-01-16 00:00

Litewski koncern Możejki Nafta zamierza już wkrótce otworzyć w Polsce przedstawicielstwo handlowe. W 2001 r. Litwini sprzedali na naszym rynku 400 tysięcy ton paliw i znaleźli się w gronie największych importerów. Konkurencja jednak nie śpi.

Litewska grupa paliwowa Możejki Nafta zamierza aktywniej włączyć się do rywalizacji o rynek hurtowej sprzedaży paliw w Polsce.

— Wiele wskazuje na to, że już w lutym otworzymy w Polsce przedstawicielstwo handlowe. Niewykluczone, że w Gdańsku — twierdzi Redas Kristanavicius, dyrektor handlowy rafinerii.

Litwini poszliby śladem takich importerów, jak słowacki Slovnaft i czeski CRC, których przedstawicielstwa działają już w Polsce.

— Dzięki utworzeniu w Polsce filii firmy te znacząco zwiększyły eksport paliw. Dla Możejek Polska od dawna jest rynkiem strategicznym. Myślę, że Litwini liczą na powtórzenie sukcesu rywali zza południowej granicy. Teraz łatwiej będzie im dotrzeć również do mniejszych klientów — podkreśla Jarosław Kryński, członek zarządu Shell Produkty Polska.

Nowi klienci są Litwinom bardzo potrzebni. Tym bardziej że stracili największego kontrahenta, czyli firmę Shell Polska, która podpisała kontrakt z PKN Orlen.

Rafineria w Możejkach już należy do największych importerów paliw na polskim rynku. Według dyrektora Kristanaviciusa, w ubiegłym roku sprowadziła do Polski około 400 tys. ton paliw. Najwięcej sprowadził Slovnaft, bo około 500 tys. ton. Wyniki ujawniła też CRC Polska. Według prezesa Wojciecha Jańskiego, firma ulokowała na polskim rynku 160 tys. ton, a wraz z czeską firmą matką — 260 tys. Pozostałą wielkość importu na razie można jedynie szacować.

— Dodatkowo około 500 tys. sprowadził drogą morską szwedzki Preem, 400-500 tys. napłynęło z niemieckiej rafinerii w Schwedt, maksymalnie 100 tys. przypada na pozostałych drobnych importerów — mówi Jarosław Kryński.

Utworzoną na początku lat 90. litewską grupę Możejki Nafta tworzą: właściwa rafineria Możejki i zależne od niej — morski terminal paliwowy w Butyndze oraz Naftokiekis — operator rurociągu naftowego, którym do rafinerii w Możejkach jest sprowadzana rosyjska ropa.

Ostatnie lata były dla Możejek wyjątkowo trudne. W październiku 1999 r. rząd litewski sprzedał jedną trzecią udziałów amerykańskiej firmie Williams International. Kontrakt z Amerykanami rozwścieczył rosyjski koncern Łukoil. Firma straciła możliwość zakupu udziałów, mimo że wcześniej w zamian za roczne dostawy ropy naftowej obiecywano jej udział w prywatyzacji Możejek. W takiej sytuacji Łukoil drastycznie zmniejszył dostawy ropy, co zaowocowało gwałtownym spadkiem produkcji i stratami finansowym Możejek. W 1999 r. wyniosły 40 mln USD, w 2000 już 45 mln USD, w pierwszym kwartale 2001 r. wynosiły 18 mln USD. Firma znalazła się na skraju bankructwa. Williams rozmawia z drugim co do wielkości producentem ropy w Rosji — Yukosem. Negocjacje o wejściu kapitałowym na razie nie przyniosły efektów.

Okiem eksperta

Same profity

Utworzenie przedstawicielstwa handlowego w Polsce pozwoli firmie elastyczniej reagować na potrzeby rynku. Da też szansę na oszczędności w logistyce i umożliwi obniżenie cen paliw. Od tego roku na każdym producencie i importerze paliw ciąży obowiązek tworzenia zapasów. Przy dużych ilościach paliwa Możejki będą mogły wynegocjować u operatorów baz lepsze stawki. Firmy, które do tej pory importowały z Możejek, nie będą musiały same tworzyć zapasów, bo zrobi to litewska rafineria.

Jacek Wróblewski

dyrektor generalny Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego