Lobbingowa rozgrywka o rynek nikotyny

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 30-07-2009, 07:24

Producenci papierosów sugerują, że za obecną krucjatą antytytoniową stoi m.in. lobby farmaceutyczne.

Załamanie sprzedaży papierosów w Polsce będące skutkiem serii dotkliwych podwyżek akcyzy to nie koniec koszmaru branży tytoniowej. Producentom papierosów sen z oczu spędzają teraz plany wprowadzenia w życie nowych restrykcji prawnych i podatkowych (m. in. zakazu palenia w miejscach publicznych). To, że rygorystyczne prawo wejdzie u nas w życie, jest niemal przesądzone. Nie tylko trwają już bowiem zaawansowane prace sejmowe nad ustawą, ale Komisja Europejska wezwała właśnie wszystkie państwa członkowskie do przyjęcia do 2012 r. przepisów chroniących ich obywateli przed dymem tytoniowym (stworzenie Europy wolnej od dymu). O tym, kto i ile na tym straci lub zarobi, a w grę wchodzi rynek wart ponad 20 mld zł rocznie, zdecydują konkretne przepisy ustawy antytytoniowej. Nie powinno więc nikogo dziwić, że rozkręca się wokół niej wielki taniec lobbystów.

Przedstawiciele branży tytoniowej uważają, że w pracach nad projektem nowelizacji ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu widać nie tylko chęć ochrony społeczeństwa przed biernym paleniem, ale także próbę załatwiania różnych interesów oraz walkę o krociowe zyski. Sugerują, kto może się za tym kryć.

— Nasz koncern w wielu krajach świata sprzedaje bezdymne wyroby tytoniowe, dzięki którym można wyeliminować problem biernego palenia. Niestety, produkty te, jak powszechny w Skandynawii Snus, są w Polsce zakazane. Tymczasem gumy, pastylki i plastry z nikotyną produkowane przez firmy farmaceutyczne są legalne, a do tego sprzedaje się je w aptekach, bez recepty. To jawna dyskryminacja, która wkrótce jeszcze bardziej może się pogłębić na korzyść firm farmaceutycznych. W stanowisku rządu do projektu nowelizacji ustawy znalazła się propozycja zakazu produkcji i wprowadzania do obrotu takich produktów, jak inhalatory nikotyny, w tym tzw. e-papierosy. Uważamy, że plan wrzucenia wszystkich produktów nikotynowych, poza gumami, pastylkami i plastrami, do jednego worka i objęcie ich restrykcjami jest niesprawiedliwe i kuriozalne — mówi Krzysztof Kępiński, odpowiedzialny za relacje z administracją rządową w British American Tobacco Polska.

Co na to firmy farmacutyczne? O tym w czwartkowym Pulsie Biznesu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Polecane