Lodowiec korupcji wcale nie topnieje

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2023-01-16 20:26

Parlament Europejski (PE) pierwszą w 2023 r. sesję w Strasburgu (poniedziałek-czwartek 16-19 stycznia) rozpoczął optymistycznie.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Zasadnie upamiętniono 30-lecie jednolitego rynku, który jest równy wiekiem Unii Europejskiej – powstał wraz z jej utworzeniem w trybie przekształcenia Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. Właśnie jednolity rynek powszechnie jest uważany za jedno z kilku największych osiągnięć UE, obok strefy Schengen oraz polityk budżetowych wyrównujących dysproporcje rozwojowe między państwami.

Przed sesją w Strasburgu przewodnicząca Roberta Metsola przemówiła w poniedziałek do Irańczyków, którzy przed gmachem PE prezentowali portrety ofiar zbrodniczego reżimu ortodoksyjnych mułłów. Satrapia irańska naturalnie wspiera dostawami broni rosyjską. Fot. PE

Dalej już nie jest optymistycznie, albowiem od miesiąca nad PE ciężko wisi czarna burzowa chmura korupcji. Naturalny odpoczynek świąteczno-noworoczny tym razem skażony został rozwijaniem się afery korupcyjnej, która wybuchła tuż przed sesją grudniową. Z drugiej strony – trwały również gorączkowe działania antykryzysowe, których celem jest podreperowanie wizerunku PE. Natychmiast po eksplozji afery i wyrzuceniu aresztowanej Evy Kaili ze stanowiska wiceprzewodniczącej, 15 grudnia przyjęta została rezolucja PE piętnująca relacje korupcyjne europosłów z Katarem i nie tylko oraz żądająca zdecydowanie większej przejrzystości w instytucjach UE. Ma szerszy kontekst, chodzi nie tylko o zmiany w samym PE, lecz generalnie we wszystkich organach, czyli również w Komisji Europejskiej (KE) czy Trybunale Sprawiedliwości UE. Rezolucja przyjęta została rzadkim stosunkiem głosów 541:2, przy 3 europosłach wstrzymujących się oraz 159 niegłosujących. Ta ostatnia liczba jest, niestety, fatalnym standardem w PE, znacznie gorszym niż statystyki lenistwa w parlamentach krajowych. Natychmiast pojawiły się naturalne komentarze, że widocznie aż tylu europosłów… umoczonych jest w korupcję, nie chcieli odkryć się głosowaniem przeciw rezolucji, zatem taktycznie pozostali w cieniu.

Korupcja powoduje erozję zaufania obywateli UE do wybieranego bezpośrednio organu, który ma działać w naszym imieniu. Jest to szczególnie szkodliwe w momencie, gdy UE zmaga się z generalnym kryzysem rządów prawa w wielu państwach członkowskich. Sposób, w jaki instytucje unijne poradzą sobie ze skandalem uderzającym w nie wprost, będzie dla przyszłości wspólnoty równie ważny – a może nawet ważniejszy – jak rozwiązywanie problemów gospodarczych. Przewodnicząca Roberta Metsola zapowiedziała w PE posunięcia doraźne, zwiększające od zaraz transparentność procedur decyzyjnych, a także długofalowe. No cóż, poznamy po owocach. Natomiast w KE już rozpoczęły się kuluarowe rozważania, jak szeroki kontekst afery parlamentarnej wpłynie na szanse Ursuli von der Leyen na jej drugą kadencję 2024-29. Osobiście bardzo bym się zdziwił, gdyby po przyszłorocznych eurowyborach przewodnicząca KE została przez PE ponownie zaakceptowana. W 2019 r., gdy została nagle wyjęta przez Angelę Merkel niczym króliczka z kapelusza – ledwie przeszła, w powtórce nie ma szans. Zwłaszcza, gdy zostanie może przeforsowany pomysł głosowania w 2024 r. przez ogół obywateli UE na listy ponadpaństwowe oraz tzw. przewodnich kandydatów zgłoszonych przez międzynarodówki partyjne.

W krótkim horyzoncie sam PE ma bardzo wiele do zrobienia. Musi zapewnić przejrzystość wszystkiego – obiegu pieniędzy, kontaktów z lobbystami etc. Dotychczas np. obowiązkowy rejestr kontaktów z podmiotami zewnętrznymi nie dotyczy państw pozaunijnych ani ich placówek dyplomatycznych. Inną czarną dziurą jest np. działalność byłych europosłów, pracujących dla najróżniejszych podmiotów komercyjnych. Znają doskonale mechanizmy decyzyjne, mając nadal… nieskrępowany wstęp do gmachów PE. To tylko drobinki tytułowego lodowca, który nie ulega efektowi cieplarnianemu.