Lody Koral jak ciepłe bułeczki

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2014-05-13 00:00

Produkcja wznowiona. Nowa marka wprowadzona. I następne pokolenie u steru.

„Zawsze jest pora na lody Koral” — przekonywały przez lata nazwiska znane z show-biznesu — Maryla Rodowicz, Doda, Helena Vondrackova, Daniel Olbrychski, a ostatnio — Joanna Koroniewska. Jeśli chodzi o show, to twórcy tego największego rodzimego producenta lodów lata temu pozowali do zdjęć na tle swojego maybacha. Jeśli chodzi o biznes, to o Przedsiębiorstwie Produkcji Lodów Koral (PPL Koral) z Nowego Sącza zawsze wiadomo było niewiele.

FOT. RGB Stock
FOT. RGB Stock
None
None

Odwrót i powrót

Ostatnie informacje pochodzą z początku 2012 r., kiedy firma miała być przygotowywana do sprzedaży. Wówczas spekulowano, że popadła w kłopoty, zwłaszcza że kilka miesięcy wcześniej zawiesiła produkcję w zakładzie w Limanowej, skąd przeniosła produkcję do zakładu w Rzeszowie. Mówiono wtedy o oczekiwanej przez właścicieli wycenie na poziomie nawet 600 mln zł. W tamtym czasie, czyli w 2011 r. (dane Bisnode D&B Polska), PPL Koral zarobiło na czysto 27,2 mln zł przy przychodach prawie 210 mln zł, które z roku na rok powoli spadały z rekordowych 259 mln zł w 2007 r.

Eksperci byli przekonani, że rynek czeka konsolidacja, a zakup producenta przez międzynarodowego giganta spożywczego jak Nestle cz Unilever (potentaci na polskim rynku lodów z markami Schoeller, Moevenpik, Manhattan czy Algida) bądź fundusze inwestycyjne będzie oczywistym ruchem. Nie znalazł się jednak nikt gotów zapłacić taką kwotę, a PPL Koral zniknęło z czołówek biznesowych mediów. Teraz, bez większego rozgłosu, powróciło do Limanowej i zatrudniło... 120 osób.

— Docelowo będzie tam pracować 150. Produkcja już ruszyła. W związku z rozwojem nowej marki Bracia Koral — lody jak dawniej oraz dużej liczby nowych produktów wracamy do produkcji w dwóch zakładach — mówi Mariusz Jurek, dyrektor generalny PPL Koral.

Coraz większy tłok

Bracia Koral — lody jak dawniej to półka wyższa od tradycyjnego Korala, a zadebiutowały na rynku w kwietniu.

— To marka stworzona z okazji 35-lecia firmy. Lody oparte są na starych recepturach, produkowane na śmietance i maśle. Nie spodziewaliśmy się aż tak dużego zainteresowania — idą jak ciepłe bułeczki. Na razie dostępne są w kubkach i opakowaniach familijnych. Wkrótce dołączą do nich kolejne rodzaje — twierdzi Mariusz Jurek.

Zbigniew Grycan, twórca lodowej marki Grycan — lody od pokoleń, przyznaje, że na rynku nie jest łatwo.

— Duzi gracze nie odpuszczają i mocno się reklamują, ale wzrostu spożycia nie ma [statystyczny Polak od lat zjada około 4 litrów lodów rocznie, podczas gdy Amerykanin 20, a Skandynaw kilkanaście — red.]. Każda nowa marka zabiera więc trochę tego nierosnącego rynku. Ponadto marki producentów muszą konkurować z markami sieci handlowych. Jest tu więc coraz ciaśniej — opowiada Zbigniew Grycan.

Zwłaszcza ubiegły rok dał w kość producentom na wartym 1,3-1,4 mld zł rynku. Długa zima i zimna wiosna opóźniły start sezonu, a gorszej sprzedaży nie zdołali nadrobić w upalnych lipcu i sierpniu. Do tego doszły drożejące surowce: mleko w proszku i śmietana. PPL Koral nie narzeka i chwali się rozwojem również za granicą.

— Priorytetowa pozostaje dla nas sprzedaż w kraju, ale coraz więcej sprzedajemy do Czech, Słowacji, Węgier, Litwy i Wielkiej Brytanii. Udało nam się też wejść na rynek szwedzki i zrobić pierwszą wysyłkę do Włoch — dodaje Mariusz Jurek. Na nowych produktach i kierunkach nie kończą się jednak biznesowe zmiany w imperium Koralów. W firmie zmieniają się również zarządzający — do zarządu weszły dzieci założycieli. Są to Monika, Izabela i Michał Koralowie, pozostający wspólnikami spółki.