Czytasz dzięki

Lokalny Rolnik utył na pandemii

Koronawirusowe obostrzenia w sklepach stacjonarnych wyszły na zdrowie spółce organizującej wirtualne targi z jedzeniem

Lockdown związany z pandemią koronawirusa pozytywnie wpłynął na rozwój e-commerce’u. W trakcie pandemii aż o 11 proc. wzrosła liczba osób kupujących online. Największym wzrostem zainteresowania wśród kupujących — aż o 715 proc. — cieszyły się sklepy spożywcze, wynika z analizy firmy ExpertSender. Wiele popularnych sklepów internetowych z żywnością przeżywało w czasie lockdownu prawdziwe oblężenie, a na dostarczenie zakupów konsumenci musieli często czekać tygodniami.

Dla Sylwii i Andreja Modiców, polsko-słoweńskiego małżeństwa,
impulsem do założenia cyfrowego targu z ekojedzeniem była silna alergia ich
córki na konserwanty. Nie mogąc znaleźć w marketach z biożywnością produktów
nieuczulających dziecka, w 2014 r. postanowili wziąć sprawy we własne ręce i
otworzyć wirtualne drzwi Lokalnego Rolnika.
Zobacz więcej

MATKA WYNALAZKU:

Dla Sylwii i Andreja Modiców, polsko-słoweńskiego małżeństwa, impulsem do założenia cyfrowego targu z ekojedzeniem była silna alergia ich córki na konserwanty. Nie mogąc znaleźć w marketach z biożywnością produktów nieuczulających dziecka, w 2014 r. postanowili wziąć sprawy we własne ręce i otworzyć wirtualne drzwi Lokalnego Rolnika. Fot. ARC

— Pandemia rozwinęła zakupy online. Trudna sytuacja zachęciła tych, którzy wcześniej stronili od tego kanału. Szacujemy, że wśród osób, które mają dostęp do internetu, odsetek robiących zakupy internetowe w różnych kategoriach podskoczył z 65 do 80 proc. Zakupy spożywcze online deklaruje obecnie już 20 proc. klientów. W przypadku e-grocery zauważyliśmy ponadto, że duże stacjonarne sieci supermarketów szybko dostosowały się do bieżącej sytuacji, m.in. oferując dostawy za pomocą aplikacji Glovo — mówi Agnieszka Górnicka, prezes agencji badawczej Inquiry.

E-rolnik

Na fali wirusa klientów przybyło nie tylko dużym detalistom i internetowym dostawcom jedzenia, ale także mniejszym podmiotom. Lokalny Rolnik, wirtualny targ z jedzeniem, w trakcie lockdownu zwiększył sprzedaż o 300 proc.

— W dobie sporych obostrzeń narzuconych na sklepy zakupy spożywcze online były dla wielu Polaków prawdziwym wybawieniem. Jeśli ktoś przebywał na kwarantannie domowej, kupowanie jedzenia z dostawą pod drzwi było jedyną opcją na zaopatrzenie się w żywność. W tym okresie nasz portal lokalnyrolnik.pl cieszył się ogromnym zainteresowaniem. Kupowali klienci, którzy są z nami od dawna, pojawiło się spore grono nowych osób, wrócili także starzy klienci, którzy przez jakiś czas przestali zamawiać jedzenie na naszym portalu — mówi Andrej Modic, prezes i założyciel Lokalnego Rolnika, działającego w Warszawie, Wrocławiu, Krakowie i na Śląsku, oferującego ponad 2 tys. produktów od zaufanych wytwórców i rolników.

Lokalny Rolnik nie jest sklepem, lecz marketplace’em, czyli wirtualną przestrzenią,która łączy kupujących ze sprzedającymi. Jedyne, w czym pośredniczy firma, to płatność i dystrybucja. Jak tłumaczy prezes, Lokalny Rolnik działa na zasadach podobnych do Allegro, ale dodatkowo bierze na siebie kwestie logistyczne.

— Nie skupujemy produktów od rolników i wytwórców, nie magazynujemy ich, tylko działamy just in time. Rolnicy przygotowują produkty, gdy pojawia się zamówienie. Przywożą je do punktów przeładunkowych, gdzie zamówienia są kompletowane i rozwożone do zamawiających. Rolnicy i wytwórcy mają na portalu swoje wirtualne stragany. Sami decydują, co, za ile i w jakich ilościach sprzedają. Lokalny Rolnik jest w zasadzie takim samym targiem jak te stacjonarne, tylko w internecie — mówi Andrej Modic, który wspólnie z żoną w 2014 r. założył w Polsce targowisko online.

Choć po lockdownie sprzedaż na Lokalnym Rolniku zmalała w porównaniu z najgorętszym momentem pandemii, jest wciąż większa od tej sprzed roku.

— Mało tego, dalej obserwujemy wzrost średniej wartości koszyka. To pozwala nam pozytywnie patrzeć w przyszłość — i nie mam tu na myśli wyłącznie perspektyw na rozwój naszego portalu. Ludzie w Polsce powoli zaczynają rozumieć, że to nie ilość, a jakość żywności ma znaczenie i że nie warto karmić organizmu byle czym, bo może to mieć opłakane skutki dla zdrowia — twierdzi Andrej Modic.

Przetrwają najlepsi

Według Dotpay, systemu płatności internetowych, w 2019 r. wartość globalnego rynku e-grocery wynosiła ponad 350 mld USD, a w Polsce osiągnęła 1,5 mld zł.

— Przed pandemią wartość polskiego rynku e-grocery w 2020 r. szacowana była na 0,7-1 proc. całego polskiego e-commerce. Dziś eksperci wyceniają roczną wartość całego handlu spożywczego nawet na 300 mld zł, co oznacza, że wartość e-grocery może wynieść około 3 mld zł. Osobiście uważam, że i ten zaktualizowany pułap zostanie w bieżącym roku znacznie przekroczony. Właśnie z uwagi na pandemię COVID-19, która sprawiła, że Polacy oszaleli na punkcie kupowania żywności przez internet — mówi Andrej Modic.

Uważa, że mimo rozgrzania maszyny zwanej e-grocery na rynku utrzymają się najsilniejsi, a jego firma będzie musiała się koncentrować już nie na zdobywaniu, ale utrzymaniu klientów.

— Wiele małych firm, które rozkwitły w czasie epidemii, oferując dostawę głównie warzyw i owoców prosto do polskich domów, może odnotować ogromne zniżki w czasie wakacji. Spodziewam się, że branża będzie mocno stawiać na technologiczne rozwiązania, związane z automatyzacją czy sztuczną inteligencją. Spożywcze zakupy w sieci będą musiały stawać się coraz bardziej intuicyjne, szybkie i wygodne — zarówno jeśli chodzi o dostęp do oferty, obsługę klienta, jak i płatności czy dostawę — mówi Andrej Modic.

Agnieszka Górnicka jest natomiast zdania, że entuzjazm związany z zakupami jedzenia online pomału opada, ale zainteresowanie tym rynkiem będzie nadal wyższe niż przed pandemią.

— Na przykładzie zakupów spożywczych widzimy, że zmieniła się częstotliwość, wolumen i charakter wykonywanych zakupów. Wcześniej Polacy kupowali online w dużej mierze produkty niszowe, których nie można było znaleźć na sklepowych półkach. W czasie pandemii zakupy online musiały zastąpić zwykłe zakupy w sklepie, a koszyk zakupowy był większy i częściej uzupełniany. Chociaż fala zakupów e-grocery wywołana lockdownem już opada, to część klientów przekonała się do zalet tego rozwiązania. Mimo to w skali roku wzrost sprzedaży nie będzie już tak duży jak w tygodniach ogólnonarodowej kwarantanny — mówi Agnieszka Górnicka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dominika Masajło

Polecane