Cel: nowe miejsca pracy i dodatkowe miliony w kasie miasta. Sposób: ciekawe wydarzenia sportowe.
W 2006 r. stolicę Wielkiej Brytanii odwiedziła rekordowa liczba zagranicznych turystów, którzy przynieśli tylko londyńskiemu budżetowi 600 mln GBP.
— Londyn nieprzerwanie jest numerem jeden na świecie wśród miast odwiedzanych przez turystów — mówi James Bidwell, prezes promującej miasto firmy Visit-London.
Według najnowszych danych Międzynarodowej Ankiety Pasażerskiej (International Passenger Survey), w 2006 r. przyjazdy turystyczne do Londynu spoza Zjednoczonego Królestwa wzrosły o 9,4 proc. i wyniosły 15,2 mln zagranicznych gości. Jest to o ponad 1,3 mln osób więcej niż w 2005 r. Ogromna rzesza turystów zostawiła również rekordowe sumy. Wzrosły one z 6,9 mld do 7,5 mld GBP. Jednocześnie oznacza to, że udziały Londynu w globalnym rynku turystycznym wzrosły z 1,7 do 1,8 proc.
Kto najczęściej odwiedza Londyn? Nietrudno się domyślić, że sąsiedzi z Europy. Ich przyjazdy wzrosły o 11,6 proc. — do 9,6 mln osób. Na drugim miejscu znaleźli się Amerykanie. Mimo spadającej wartości dolara stolicę Wielkiej Brytanii odwiedziło o 5,2 proc. więcej turystów z USA. Ich liczba wyniosła 2,4 mln, a wydatki — 1,5 mld GBP.
— Zwiększyliśmy udział Londynu w światowym rynku turystycznym, a trend wzrostowy sprzyja tworzeniu nowych miejsc pracy. Jest to szczególnie ważne ze względu na rok 2012, kiedy branża turystyczna stanie się głównym beneficjentem igrzysk olimpijskich — dodaje James Bidwell.
Władze Londynu nie spoczywają na laurach i planują kolejne inwestycje. W tym roku w stolicy odbędą się widowiskowe zawody sportowe, m.in. start wyścigu Tour de France czy rozgrywki NFL, amerykańskiej ligi futbolowej, pierwszy raz organizowane poza kontynentem amerykańskim.
W 2007 r. w Londynie zostanie także otwarte największe centrum rozrywkowe w zachodniej Europie — The O2.
— Nowe, ciekawe i zróżnicowane wydarzenia kulturalne wzbogacą ofertę miasta. Ponadto olimpiada i paraolimpiada oznaczają nowe miejsca pracy oraz wzrost przychodów londyńczyków —mówi Ken Livingstone, mer Londynu.