Londyn powraca do normalnego funkcjonowania po awarii WARSZAWA (Reuters) - W piątek rano brytyjski system transportowy powoli wracał do
normalnego funkcjonowania po poważnej awarii sieci energetycznej, która sparaliżowała
Londyn i uwięziła pół miliona pasażerów w środkach komunikacji miejskiej. Czwartkowa awaria w samym środku szczytu komunikacyjnego doprowadziła do furii
burmistrza Londynu Kena Livingstone'a, który nazwał ją "absolutną hańbą". Światła zgasły tylko na pół godziny, ale efekty dla ośmiomilionowego miasta były
dotkliwe. Pasażerowie zostali uwięzieni w kolejkach podziemnych, zamknięto stacje
kolejowe i tysiące ludzi udało się zatłoczonymi ulicami w kierunku domów. National Grid Transco, sprywatyzowana firma zawiadująca głównymi liniami
energetycznymi w Wielkiej Brytanii, poinformowała, że szkoda została szybko naprawiona a
przepływ prądu przywrócony. Jednak Livingstone, wzywając do rychłego zbadania sprawy,
powiedział, że "system nie powinien nigdy przestać działać na tak długi czas". Wydarzenia w Londynie przywołały ostatnią awarię w USA, która sparaliżowała Nowy
Jork i inne miasta w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Gdy obawy przed atakiem terrorystycznym ustąpiły, tysiące przechodniów dopełniło
dzieła zakorkowania londyńskich ulic, których użytkownicy już i tak zmagali się w
brakiem połowy świateł ulicznych. W czwartek wieczorem około połowy kolejek Londyńskiego
Metra przechodzących przez centrum miasta kursowało normalnie. Rzecznik metra powiedział, że zwykłe funkcjonowanie kolejki podziemnej ma zostać
przywrócone w piątek rano. ((Tłumaczył: Adrian Krajewski; Reuters Messaging:
[email protected]; Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700,
fax
+48 22 653 9780, [email protected]))