Palenie w londyńskich parkach i ogólnie rozumianej przestrzeni publicznej, w takich miejscach jak np. Trafalgar Square, powinno być zakazane — wynika z raportu, który został zaaprobowany przez pracowników służby zdrowia, ale wywołał oburzenie lobby protytoniowego.

Stworzony na zlecenie Borisa Johnsona, burmistrza Londynu, raport ma na celu walkę z zagrożeniami wynikającymi z palenia tytoniu, picia alkoholu, otyłości, braku ruchu i zanieczyszczenia środowiska. Lord Ara Darzi, jego autor, lekarz i były minister zdrowia, stwierdził, że zalecenia zawarte w raporcie „Lepsze zdrowie dla Londynu” mogą równie dobrze być zastosowane we wszystkich miastach w Wielkiej Brytanii.
— Burmistrz powinien wykorzystać swoje uprawnienia, by uczynić Trafalgar Square i Parliament Square obszarami wolnymi od dymu tytoniowego — twierdzi Ara Darzi.
Jego zdaniem, Boris Johnson powinien również zainteresować się parkami królewskimi. Londyn posiada ponad 8,09 tys. hektarów parków i otwartych przestrzeni obejmujących aż 40 proc. miasta, więcej niż jakakolwiek stolica świata. Wielka Brytania wprowadziła zakaz palenia w miejscach publicznych, w tym barach i restauracjach, w 2007 r. Nadal jednak pali około jednej piątej londyńczyków, co jest przyczyną 8400 zgonów rocznie. Rozszerzenie zakazu spotkało się z ogniem krytyki ze strony lobby palących.
— Zakaz palenia w parkach i na placach byłby skandaliczny. Nie ma zagrożenia dla zdrowia osób innych niż sam palacz. Jeśli nie podoba się zapach, zawsze można odejść dalej — powiedział Simon Clark, dyrektor firmy Forest, która prowadzi kampanię na rzecz palaczy.
