Lot i Enter Air liczą na kasę od Boeinga

opublikowano: 22-07-2019, 22:00

Amerykański producent przeznaczy 4,9 mld USD na udobruchanie klientów w związku z uziemieniem maszyn 737 Max. Polskie linie jeszcze nie podliczyły strat.

W tę środę Boeing opublikuje wyniki za drugi kwartał. Już wiadomo, że zysk przed opodatkowaniem będzie o 5,6 mld USD niższy ze względu na kwotę, którą spółka przeznaczy m.in. na odszkodowania w związku z przedłużającym się uziemieniem maszyn 737 Max, do którego doszło w marcu tego roku po dwóch katastrofach. Boeing rezerwuje dla klientów 4,9 mld USD.

W momencie uziemienia linie lotnicze na świecie korzystały z ponad 380 feralnych maszyn amerykańskiej firmy. Wszystkie czekają na naprawę technologii, która zawiodła. Boeing nad nią pracuje i już trwają próbne loty. Koncern spodziewa się, że przywrócenie ich do ruchu nastąpi na początku czwartego kwartału (pierwotnie planowano powrót na sierpień). Lot ma pięć uziemionych boeingów 737 Max. Gdyby nie opóźnienie dostaw, miały ich we flocie już 14.

— Lot jest w stałym kontakcie z przedstawicielami Boeinga i leasingodawcami — zarówno w sprawie powrotu do latania samolotów 737 Max, jak i odszkodowania z tytułu ich uziemienia. Nie komentujemy szczegółów rozmów — informuje biuro prasowe narodowego przewoźnika.

Enter Air, największa linia czarterowa w Polsce, ma uziemione dwie maszyny amerykańskiego producenta. Czeka też na dostawę czterech kolejnych samolotów, z których pierwsze pojawią się na przełomie 2020 i 2021 r.

— Jesteśmy w kontakcie z Boeingiem. Czekamy, aż regulatorzy zweryfikują zmiany wprowadzone przez producenta w samolotach i zezwolą na ich powrót do latania. Na cały sezon letni mamy wynajęte dodatkowe maszyny, więc wszystkie operacje przebiegają bez problemów. Po przywróceniu „maksów” i podliczeniu kosztów związanych z uziemieniem będziemy dochodzić odszkodowania od Boeinga — mówi Grzegorz Polaniecki, prezes Enter Air.

Na pewno przewoźnicy poczekają na zamówione samoloty dłużej, niż planowali. Boeing zmniejszył miesięczną produkcję z 57 do 42 miesięcznie, ale zamierza przywrócić poprzedni poziom w przyszłym roku.

— Boeing nie ma już gdzie parkować kolejnych maszyn, ale niewykluczone, że uziemienie nie skończy się w tym roku. Nie wiadomo, jak europejskie władze lotnicze podejdą do sprawy certyfikacji, mogą zażądać osobnej, a to oznacza kilka miesięcy czekania — mówi Michał Leman, zarządzający FlixBus Polska i ekspert lotniczy.

Kilka dni temu pojawiły się zdjęcia z fabryki Boeinga w Renton w USA. Ukazywały samoloty Ryanaira ze zmienioną nazwą — 737-8200 zamiast 737 Max. Wymiana naklejek na maszynach z nadszarpniętą reputacją to jednak zapewne najmniej kosztowne z działań, które Boeing musi przeprowadzić.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy