LOT miał 400 mln zł na minusie

MAG
opublikowano: 2013-06-17 00:00

Narodowy przewoźnik zaktualizował wycenę majątku i odpisał 480 mln zł. Przyznał się też do większej straty operacyjnej.

Nie ma to jak szczerość. LOT, chyba najmniej przejrzysta pod względem finansowym spółka skarbu państwa, która wyniki podaje z kilkumiesięcznym opóźnieniem i od lat upiększa je, sprzedając nieruchomości, chce mieć czystą kartę przed prywatyzacją.

Naga prawda

Spółka zaktualizowała wycenę majątku, w tym samolotów Embraer i części zamiennych. W związku z tym odpisała 479,5 mln zł od wyniku finansowego za 2012 r. Oznacza to, że strata nettourosła do 399,9 mln zł, choć — jak podkreśla zarząd — tylko na papierze. Natomiast strata operacyjna po audycie wyniosła 146,5 mln zł. Nieaudytowane dane, mówiły o stracie netto rzędu 157,1 mln zł i 115,1 mln zł straty na działalności podstawowej. W 2011 r. LOT miał 145,7 mln zł straty. Pod koniec roku linia dostała od rządu 400 mln zł pożyczki, którą Komisja Europejska zatwierdzi, o ile uzna plan restrukturyzacji za realny.

— Pomijając zabiegi księgowe, najważniejsza przy ocenie spółki jest strata operacyjna, która wskazuje, że poprzedni zarząd przez kolejny rok fatalnie nią zarządzał — komentuje Eryk Kłopotowski, ekspert rynku lotniczego.

— Spółka potrzebuje bezkompromisowych działań we wszystkich obszarach działalności,w tym również w zakresie sprawozdawczości finansowej. Podjęta decyzja stanowi integralną część planu restrukturyzacyjnego i otwiera nowy rozdział w kontekście planowanej prywatyzacji — mówi Sebastian Mikosz, prezes LOT.

Szczupły i kuszący

Przewoźnik tłumaczy w komunikacie, że odpis umożliwia precyzyjne, bardziej obiektywne i rzetelne planowanie przyszłych wyników firmy. Z planów restrukturyzacji, które opisała „Gazeta Wyborcza”, wynika, że w 2014 r. LOT zacznie zarabiać na przewozie pasażerów, a w 2015 r. będzie miał 68 mln zł zysku. Siatka skurczy się o ponad 25 proc., zatrudnienie spadnie o 800 etatów, LOT wycofa się z użytkowania 15 Embraerów, a dwa Boeingi 787 zamierza wypożyczyć innym przewoźnikom. W piątek prezydent Bronisław Komorowski podpisał ustawę, która umożliwia obniżenie udziału skarbu państwa w akcjonariacie LOT poniżej 51 proc. Kupca dla przewoźnika szuka Rothschild, o czym „PB” informował jako pierwszy. Zainteresowane są linie: Air Berlin, Singapore Airlines i British Airways.

Łyżka miodu…

Aby nieco osłodzić smutne wieści, LOT chwali się wynikami przewozowymi. Tyle, że wcale nie zachwycają. W 2012 r. miał 4,97 mln pasażerów, o 7,3 proc. więcej niż rok wcześniej. W klasie biznes ruch wzrósł o 1,2 proc. — 4,97 mln pasażerów LOT, 4,9 mln Ryanair i 4,3 mln WizzAir pokazuje, jak duży jest potencjał polskiego rynku. Wzrost o 7 proc. to nie jest imponujący wynik i oznacza, że przy utrzymaniu trendów LOT nie będzie juz największym przewoźnikiem w Polsce — sprowadza na ziemię Eryk Kłopotowski. Jego zdaniem, problem polega na tym, że LOT nie szuka nowych rynków, podczas gdy WizzAir i Ryanair otwierają połączenia np. z Lublina. LOT chwali się też, że w 2012 r. zwiększył wskaźnik zapełnienia miejsc, tzw. load factor: z 74,4 proc. do 78,1 proc. (long- -haul 87 proc., short-haul 71,9 proc., trasy krajowe 67,8 proc.).

— Jeśli chodzi o load factor na trasach long-haul, to niejasne dla mnie jest, czy to wypełnienie wynika ze sprzedaży miejsc, czy też z tego, że wiele rejsów na dalekich trasach było skasowanych i loty były łączone. Bardzo niski load factor na trasach krajowych to fatalna informacja pokazująca, że spółka nie potrafiła w 2012 r. zarządzać lotami krajowymi. Duża część pasażerów leci za darmo, bo przesiadają sie w Warszawie na dalsze loty — podkreśla Eryk Kłopotowski.