LOT wyleci spod skrzydeł państwa

opublikowano: 13-11-2012, 00:00

Skarb chce znieść ustawę, która hamuje prywatyzację. O inwestora i tak będzie trudno

Do końca listopada związki zawodowe i związki pracodawców mają czas na zgłaszanie uwag do projektu uchylenia ustawy o przekształceniu własnościowym PLL LOT. Dokument przygotowało Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP), które kontroluje bezpośrednio i pośrednio 93,1 proc. akcji przewoźnika. W myśl nowych przepisów państwo nie musiałoby mieć w akcjonariacie co najmniej 51 proc.

Byłaby to ważna zmiana, bo istniejące zapisy są bardziej restrykcyjne niż regulacje unijne dla wspólnotowych przewoźników, co osłabia pozycję negocjacyjną MSP, które od dawna szuka inwestora dla LOT. Część ekspertów chwali ruch resortu, wierząc, że dzięki temu powiększy się pula potencjalnych partnerów.

— Tego typu restrykcje nie miały żadnego uzasadnienia ekonomicznego czy organizacyjnego, jedynie polityczne — uważa Tomasz Dziedzic z Instytutu Turystyki.

Ale są też przeciwnicy tego pomysłu.

— Zaopiniujemy projekt negatywnie. Anulowanie ustawy uderza w akcjonariusza mniejszościowego — pracowników LOT, którzy nie mieli nawet szansy sprzedać akcji, a po zmianach ich udziały będą warte tyle, ile papier, na którym są wydrukowane — uważa Stefan Malczewski z Solidarności.

Tak chce Bruksela

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego z 2008 r., państwa członkowskie UE lub obywatele tych państw powinni mieć ponad 50 proc. udziałów w linii lotniczej i ją skutecznie kontrolować. MSP zapewnia, że władzy nad przewoźnikiem nie straci.

— Ministerstwo boi się, że wyskoczy ktoś z prawicy i zarzuci, że chce sprzedać LOT Lufthansie. Ale LOT trzeba oddać inwestorowi. Jak można liczyć, że ktoś zainwestuje w spółkę, nie mając nad nią kontroli? LOT walczy pod kroplówką o przetrwanie. Niech ktoś go w końcu sprzeda — mówi jeden z byłych prezesów LOT.

— LOT trzeba znacjonalizować, dokapitalizować i dopiero potem sprywatyzować — ripostuje Stefan Malczewski.

Warto zaznaczyć, że LOT de facto został wykupiony z rąk mniejszościowego inwestora przez spółki należące do skarbu państwa. Wcześniej został też dokapitalizowany, m.in. akcjami Pekao.

Kolejki brak

Rząd sprzedaje LOT od 1999 r. (patrz ramka). Przedstawiciele MSP twierdzili w tym roku, że spółką interesowały się Turkish Airlines i Air China. Chińczycy nigdy, potwierdzili tych informacji. Turcy w czerwcu powiedzieli, że nie kupią LOT. Nowe przepisy nie zmienią sytuacji dla linii spoza UE — nadal nie będą mogły mieć większościowego pakietu akcji.

— Liczą się europejskie linie, które szefują wielkim aliansom, jak Lufthansa, British Airways czy Air France/KLM. Do tej pory nie zauważyłem ich pędu do przejęć. I to nie jest kwestia problemów finansowych branży, ale tego, czy LOT jest im do czegoś potrzebny. Odpowiedź brzmi: nie. Mówi się też o inwestorze finansowym, ale tu też nie wróżę sukcesów. Taki inwestor musi mieć w perspektywie istotną poprawę wyników, a bez inwestora branżowego LOT ich nie poprawi — komentuje Sebastian Gościniarek, partner w firmie doradczej BBSG.

LOT przynosi straty (choć w tym roku zarząd obiecywał zysk), ale wielkie nadzieje pokłada w Dreamlinerach, którymi będzie latać jako pierwsza linia w Europie. Eksperci podpowiadają, że przy sprzedaży pakietu LOT skarb powinien zagwarantować sobie prawo do odkupu akcji, gdyby nowy inwestor chciał: zlikwidować markę, przenieść siedzibę spółki lub centralny hub poza Polskę.

Jak rząd prywatyzował LOT

W 1999 r. została podpisana umowa o sprzedaży SAirLines 37,6 proc. akcji LOT za 33,8 mln USD. Niecałe dwa lata po tej transakcji skarb państwa, po bankructwie szwajcarskiej linii, zasilił narodowego przewoźnika, któremu również groził upadek, wnosząc aportem 400 mln zł. Udział Szwajcarów spadł do 25,1 proc. W 2009 r. skarb państwa zapłacił syndykowi Sair Group za pakiet 12 mln EUR. Aleksander Grad, ówczesny minister skarbu, mówił, że LOT interesują się linie m.in. ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu