Lot zwalnia, łata i kończy spór

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 22-10-2018, 22:00

67 osób dostało dyscyplinarne zwolnienia, spółka przestała uznawać strajkujące związki i podpisała porozumienie z innymi. Wczoraj odwołała dwa loty.

Konflikt między związkowcami a zarządem Lotu się zaostrza. Wczoraj spółka wypowiedziała umowy 67 osobom, które odmówiły wykonywania pracy w związku z przystąpieniem do strajku. Zrobiła to mejlem.

Do wczoraj strajkujący oczekiwali przywrócenia do pracy szefowej jednego
ze związków i podpisania regulaminu wynagrodzeń. Od wczoraj żądają, by do pracy
wróciło 67 zwolnionych osób, a Rafał Milczarski, prezes Lotu, odszedł.
Wyświetl galerię [1/2]

ZMIANA ŻĄDAŃ:

Do wczoraj strajkujący oczekiwali przywrócenia do pracy szefowej jednego ze związków i podpisania regulaminu wynagrodzeń. Od wczoraj żądają, by do pracy wróciło 67 zwolnionych osób, a Rafał Milczarski, prezes Lotu, odszedł. Fot. WM

— Decyzja jest bolesna, ale nie było innej możliwości w stosunku do osób, które od kilku dni manifestują, że nie chcą pracować w Locie. Szczególnie przykro było patrzeć, jak strajkujący wiwatowali i cieszyli się z odwołanego rejsu — mówi Rafał Milczarski, prezes Lotu.

W niedzielę spółka odwołała lot do Toronto — choć udało się znaleźć kapitana na zastępstwo, to po spotkaniu ze strajkującymi pilot nie był w stanie podjąć pracy. W poniedziałek odwołane zostały dwa loty: do Tokio i Seulu. W każdym miało lecieć ponad 230 osób, spółka rezerwuje im bilety w innym terminie, także u innych przewoźników z sojuszu Star Alliance.

— Wszystkim, którzy pracują, dziękujemy. Apelujemy, by nie odbierali telefonów i wiadomości od strajkujących, oferujemy pomoc psychologiczną — mówi prezes Lotu.

Spółka wypłaci 50 proc. premii osobom, które wykonywały pracę przez pierwsze trzy dni strajku — od czwartku do niedzieli. Poza strajkującymi do pracy nie stawiają się także osoby przebywające na zwolnieniach lekarskich. Zwykle jest to 80 osób spośród liczącego 3 tys. zespołu, wczoraj było ich 200.

— Zachęcamy je do wizyty u lekarza i — w miarę możliwości — powrotu do pracy. Bardzo ich teraz potrzebujemy — mówi Rafał Milczarski.

W Locie pracuje 700 pilotów oraz 1300 stewardes i stewardów, 950 z nich na etacie. Wśród strajkujących 70 proc. stanowią stewardesy, a 30 proc. piloci. W niedzielę spółka wynajęła dwa samoloty wraz z załogami, które uzupełniły część braków. W poniedziałek maszyn wynajętych w formule ACMI było już sześć, niewykluczone, że umowy zostaną przedłużone także na wtorek.

— Jeśli nie będzie załóg, rejsy będą odwoływane — przyznaje prezes Lotu.

Zaznacza, że ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych umożliwia obciążenie odpowiedzialnością karną i finansową osób i organizacji odpowiedzialnych za zorganizowanie nielegalnego strajku.

— Odwołanie lotu do Toronto to koszt 1 mln zł. Wszystkie dotychczasowe koszty strajku wyceniamy na kilka milionów złotych — mówi Rafał Milczarski.

W poniedziałek zarząd poinformował, że Związek Zawodowy Personelu Pokładowego i Lotniczego oraz Związek Zawodowy Pilotów Komunikacyjnych PLL Lot, które zorganizowały strajk, popełniły błąd proceduralny, który powoduje, że utraciły status zakładowych organizacji związkowych. Z nieoficjalnych informacji „PB” wynika, że nie podały kwartalnej informacji o liczbie członków, którą musiały złożyć w kadrach do 10 października. W związku z tym spółka doszła do porozumienia z dwoma z czterech pozostałych związków.

— Zakończył się trwający od 2013 r. spór zbiorowy. Spółka podpisała wiążący i legalny regulamin wynagradzania z dwiema największymi zakładowymi organizacjami związkowymi: Związkiem Zawodowym Pracowników PLL Lot i Związkiem Zawodowym NSZZ Solidarność — mówi Rafał Milczarski.

Szczegóły regulaminu wynagradzania spółka poda w najbliższych dniach. Regulamin przewiduje m.in. wyższe pensum, czyli minimalne wynagrodzenie pilotów, oraz więcej gwarantowanych godzin, które spółka zleca współpracownikom. Zarząd Lotu uważa, że strajk jest nielegalny. W kwietniu Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował, że zapowiadany na 1 maja 2018 r. protest nie może się odbyć. Ostatecznie związkowcy zorganizowali pikietę, nie strajk. Według spółki, decyzja sądu nadal jest w mocy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Lot zwalnia, łata i kończy spór