Lotnisko Chopina przeprasza

opublikowano: 24-02-2019, 22:00

Lada moment na Okęciu zacznie się remont. Będzie ciaśniej, głośniej i tłoczniej. Po rozbudowie port i tak nie pomieści wszystkich pasażerów.

Jeszcze w tym miesiącu, 28 lutego, na Lotnisku Chopina rozpoczną się prace budowlane. W tym roku port planuje remonty: dróg kołowania, drogi szybkiego zjazdu i jednej z dwóch dróg startowych.

— Z góry przepraszamy mieszkańców okolic za większy hałas, a pasażerów za dłuższy czas oczekiwania na kontrolę bezpieczeństwa — mówi Mariusz Szpikowski, prezes PPL, które zarządza portem.

Nie podaje, ile PPL przeznaczył na inwestycje. Konieczną rozbudowę PPL planuje dopiero w przyszłym roku. Po jej zakończeniu maksymalna liczba operacji na godzinę wzrośnie z 40 do 50. W najgorętszych miesiącach w godzinach szczytu natężenie ruchu przekraczało obecne możliwości, podobnie jak przepustowość środowiskową (600 operacji dobowo, w tym 40 w nocy). 50 operacji na dobę to jednak za mało. W ubiegłym roku warszawski port miał 17,8 mln pasażerów.

— Do 2028 r. mamy szansę zdublować tę liczbę i obsłużyć 24-35,9 mln pasażerów. Przekracza to możliwości operacyjne i środowiskowe. Na całym Mazowszu w 2028 r. zabraknie miejsca dla 5-15 mln pasażerów, a do tego roku łącznie dla 23-86 mln pasażerów — mówi Michał Nowotny, dyrektor w PPL.

Spółka liczy, że część z nich skorzysta z lotniska w Radomiu, w którym PPL chce obsługiwać 3 mln osób. Ogłoszono już nawet przetarg na wydłużenie z 2 tys. do 2,5 tys. m drogi startowej, ale najkorzystniejsza oferta przekroczyła o 200 mln zł budżet i kolejne postępowanie zostanie ogłoszone w połowie marca.

— Lotnisko będzie miało m.in. 9 punktów kontroli bezpieczeństwa, dworzec autokarowy w sąsiedztwie terminala i trzy karuzele bagażowe przystosowane do obsługi ruchu czarterowego. Będzie tu można wykonywać przynajmniej 70 operacji dziennie i obsłużyć 3 mln pasażerów. Będzie co najmniej dwukrotnie większe od Modlina — mówi Ireneusz Kołodziejczyk z Arupa, firmy konsultingowej wspierającej PPL w inwestycjach.

PPL podsumował też niemal rok funkcjonowania ograniczeń dla lotów w godzinach23.30-5.30, tzw. core night. Od 25 marca 2018 r. do 31 stycznia 2019 r. linie zaplanowały w nocy 29 operacji. Jednak wykonały ich… 2861. To tylko o 25 proc. mniej niż rok wcześniej, gdy nie było żadnych ograniczeń i linie zaplanowały prawie 2 tys. lotów w nocnych godzinach.

— Nie osiągnęliśmy zamierzonego celu. Bez możliwości egzekucji przepisów i nałożenia sankcji, są one fikcją. PPL wystąpił do ULC o rozwiązania legislacyjne — mówi Mariusz Szpikowski.

W 2018 r. PPL miał 988,6 mln zł przychodów, 591,3 mln zł kosztów operacyjnych i 65 mln zł straty netto, którą tłumaczy przekazaniem skarbowi państwa spółki hotelowej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy