Lubin czuje się ukarany za Kukiza

Resort rolnictwa nie wyraził zgody na odrolnienie 39 ha pod strefę przemysłową. Samorządowcy winią politykę, urzędnicy uspokajają

Strefa przemysłowa na 500 ha położona na granicy Lubina i gminy wiejskiej Lubin nie dostała zielonego światła z Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Resort zgodził się na odrolnienie 8,11 ha, ale nie wyraził zgody na 39,43 ha. To jeden z dwóch wniosków o zmianę zagospodarowania terenów złożonych przez samorządowców (osobne wnioski były konieczne, bo chodzi o dwa plany zagospodarowania przestrzennego). Decyzja w sprawie drugiego powinna się pojawić do końca miesiąca.

Zobacz więcej

Wiceminister gospodarki Ilona Antoniszyn-Klik Marek Wiśniewski

Wielka polityka

— Zostaliśmy ukarani za to, że Robert Raczyński, prezydent Lubina, pierwszy poparł w wyborach Pawła Kukiza. Ta sprawa ma dla nas ogromne znaczenie. To będą miejsca pracy nie tylko dla Lubina, ale Prochowic, Ścinawy czy nawet Legnicy. Resort gospodarki sygnalizował, że inwestorzy szukają dużych terenów, a ten wydaje się idealny: jest płaski, bez lasów, wzdłuż planowanej trasy S3 i nieopodal linii kolejowej — uważa Jacek Mamiński, rzecznik prezydenta Lubina.

Spodziewa się, że kolejne decyzje też będą niekorzystne. — Nie wiem, czy spotkaliśmy się z odmową ze względu na Kukiza, ale nie da się tego wykluczyć. Jestem zaniepokojony i zły. Nie możemy zgodzić się na przekształcenie tylko części terenów, bo to jest spójna całość — mówi Tadeusz Kielan, wójt gminy wiejskiej Lubin.

Sprzeczny przekaz

Resort rolnictwa uznał za zasadną argumentację marszałka, który twierdzi, że 39 ha to grunty, które „stanowią fragmenty rozległych i zwartych kompleksów uprawowych i zmiana ich przeznaczenia spowodowałaby wkroczenie z zabudową w otwartą przestrzeń rolniczą”.

— Ministerstwo nie bierze pod uwagę, że GDDKiA planuje przez środek tego kompleksu poprowadzić drogę ekspresową S3. Nie będzie to więc zwarty kompleks. Decyzja rządu jest nielogiczna: z jednej strony rządzone przez PSL Ministerstwo Gospodarki rozkręca akcję tworzenia stref przy drogach ekspresowych i podpisuje umowy z gminami i strefami, równolegle planuje stworzenie na Dolnym Śląsku klastra przemysłu lotniczego, a z drugiej nie ma zgody na tworzenie strefy przemysłowej. To gdzie te firmy lotnicze mają działać? — pyta Ryszard Wawryniewicz z firmy doradczej Cedos, która pracuje dla Lubina.

Będzie OK

Samorządowcy nie składają broni. — Przygotowujemy wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy. Złożymy go w najbliższych dniach. Czas nas aż tak bardzo nie goni, prace planistyczne trwają i kilka miesięcy opóźnienia nie zaszkodzi. Jeśli znów będzie odmowa, w listopadzie powtórzymy wnioski, być może w ministerstwie rolnictwa po wyborach zmieni się podejście — zapowiada Ryszard Wawryniewicz.

Nie będzie to konieczne. — Chcemy stworzyć wspólny obszar inwe- stycyjny i Lubin jest w tym centralnym elementem. Samorząd musi ustalić z nami, które tereny wchodzą do projektu. Sprawa nie jest zamknięta — uspokaja Ilona Antoniszyn- -Klik, wiceminister gospodarki i inicjatorka projektu terenów przy ekspresówkach. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk, Tadeusz Markiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Lubin czuje się ukarany za Kukiza