Ludzi ubędzie, ale zarobią lepiej

opublikowano: 22-09-2019, 22:00

Podwyżka płacy minimalnej przełoży się na wzrost cen i spadek zatrudnienia — prognozuje Tomasz Wojak, prezes Polskiego Związku Pracodawców Ochrona i szef SERIS Konsalnet, największej firmy ochroniarskiej w Polsce

„Puls Biznesu”: Czy szybko rosnąca płaca minimalna to duży problem dla firm z branży ochroniarskiej?

Tomasz Wojak, prezes Polskiego Związku PracodawcówOchrona i szef SERIS Konsalnet
Zobacz więcej

Tomasz Wojak, prezes Polskiego Związku PracodawcówOchrona i szef SERIS Konsalnet Fot. ARC

Tomasz Wojak: Nie tylko dla firm z naszej branży i innych świadczących usługi, którym wzrosną koszty pracy, ale przede wszystkim dla naszych klientów. Zapowiedź podwyżki płacy minimalnej może budzić aprobatę, szczególnie że mamy do czynienia z rynkiem pracownika, płace od kilku lat sukcesywnie rosną w związku ze spadkiem bezrobocia, więc groźba utraty pracy nie jest aż tak realna. Trzeba jednak pamiętać, że w przypadku firm usługowych — ochroniarskich, budowlanych czy utrzymania czystości — jeśli koszt pracy rośnie w sposób dramatyczny, to w sposób co najmniej taki sam muszą wzrosnąć ceny za te usługi i ktoś finalnie musi tę cenę zapłacić. Naszym zmartwieniem jest przede wszystkim to, jak zareaguje klient. Do tej pory było tak, że klienci kupowali u nas mniej roboczogodzin, ograniczali pracę ludzką na rzecz rozwiązań technologicznych.

Ekonomiści mówią, że po podwyżce płacy minimalnej na pewno ktoś straci pracę, ale zjawisko nie będzie powszechne.

Jeszcze 4-5 lat temu, kiedy stawka godzinowa nie była uregulowana, na umowę- -zlecenie ludzie pracowali za 5-6 zł na godzinę. W zasadzie w każdym biznesie, który tylko się otwierał, natychmiast pojawiał się ochroniarz czy stróż, bo tego typu praca była bardzo tania. Dziś, kiedy trzeba za nią zapłacić 2-3 razy więcej, klient bardzo mocno zastanawiasię nad tym, czy zamówić dwa posterunki całodobowe czy może jeden posterunek wystarczy lub kamery i grupa interwencyjna. Rządzący mówią, że „nie chcemy być tanią siłą roboczą dla Europy”, ale faktycznie jeszcze cały czas nią jesteśmy. Kilka lat temu np. Amazon przeniósł z Niemiec centra logistyczne, bo w Polsce praca wciąż jest dużo tańsza. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że od nowego roku minimalna stawka będzie wynosić 17 zł za roboczogodzinę, to w Niemczech, wynosi ona 8,5 EUR. Nadal więc koszt pracy w Polsce jest sporo niższy.

Jaki jest potencjał skurczenia się zatrudnienia w branży ochroniarskiej w kolejnych latach, jeżeli zapowiedzi podwyżek płacy minimalnej się ziszczą?

Każda istotna podwyżka zmniejsza wolumen roboczogodzin kupowanych przez klientów o około 3-4 proc. Obliczając procent składany, można uznać, że w ciągu najbliższych 3-4 lat z rynku ochrony musi ubyć kilkadziesiąt tysięcy miejsc pracy.

Czy w obliczu takich planów zamierzacie ze smutkiem pokręcić głowami,zaktualizować prognozy wynikowe i zakasać rękawy w poszukiwaniu cięcia kosztów? Czy może będziecie mocniej protestować przeciwko podwyżkom?

Od kilku lat obserwujemy spadek marż w naszym biznesie, więc aby osiągać sukcesy, a czasem po prostu przetrwać na rynku, trzeba być efektywnym i elastycznym kosztowo. Na to, co się dzieje z przepisami, mamy niewielki wpływ. Oczywiście jako organizacja pracodawców jesteśmy pytani przez rządzących o to, co sądzimy o projektach ustaw, ale w przypadku podwyższenia płacy minimalnej widać determinację polityków. Nie wyprowadzimy się wszyscy na Cypr czy do Hiszpanii — w obliczu zmieniającego się otoczenia rolą przedsiębiorców jest stworzenie nowej strategii działania czy nowych produktów.

Gdyby miał pan możliwość doradzenia politykom, co zmodyfikowałby pan w tej propozycji?

Jako prowadzący działalność gospodarczą zawsze chętniej kibicujemy rozwiązaniom, które adresowane są do tych, którzy pracują. Wolelibyśmy, żeby wszystkie przywileje podatkowe, ulgi czy przywileje socjalne były adresowane do pracujących, a nie premiowały tych, którzy nie pracują, zasiłkiem czy dodatkiem na kolejne dziecko. Na pewno dużym wsparciem byłoby obniżenie progu podatkowego dla najniżej zarabiających, by wspierać tych, którzy wchodzą w biznes, zaczynając pierwszą pracę po studiach — wtedy zawsze zarabia się mniej niż po 10 czy 20 latach kariery.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Sołtys

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu