Lufthansa myśli o niedrogiej linii

Małgorzata Birnbaum
opublikowano: 2002-01-23 00:00

Lufthansa nie wyklucza stworzenia niskobudżetowej linii. Przewoźnik, który jako jeden z nielicznych nie zwolnił pracowników po 11 września, spróbuje w ten sposób zakończyć 2002 r. zyskiem. Ubiegły rok przyniósł straty.

Lufthansa zastanawia się nad stworzeniem taniej linii lotniczej.

— Nie wykluczamy takiej możliwości. Moglibyśmy zacząć od jutra — mówi Ralf Teckentrup z Lufthansy.

Byłoby to lekarstwo na przetrwanie w trudnych dla lotnictwa czasach. Tanie linie zdobyły już 5 proc. europejskiego rynku. Tymczasem po atakach 11 września większość dużych przewoźników zwalniała pracowników. Jak wynika z badania Międzynarodowej Organizacji Pracy (ILO), na bruk trafiło około 400 tys. osób. Większość linii amerykańskich redukowała liczbę etatów o 20 proc. Wśród europejskich przewoźników prym wiodły bankrutujące Sabena i Swissar (12 i 9 tys. zwolnionych). Spośród dużych linii tylko Lufthansa nie zdecydowała się na taki krok. W zamian obcięto o 10 proc. pensje (także członków zarządu) i skrócono czas pracy. Ale to nie pomogło.

— Nie ma wątpliwości, że ten rok zakończy się stratą. Ale w przyszłym będziemy mieć niewielki zysk — zapowiada Stefan Lauer, dyrektor zarządzający działu kadr.

W związku z pierwszą częścią tej informacji akcje Lufthansy potaniały o 2,58 proc. — do 17,02 EUR (61,9 zł). Trudno jednak było spodziewać się dobrych wyników, bo sama Lufthansa już w listopadzie to zapowiadała. Międzynarodowy ruch lotniczy zmniejszył się po wrześniowych atakach o 40 proc., czyli czterokrotnie więcej niż podczas wojny w Zatoce Perskiej. Liczba pasażerów spadła o 17 proc. — wynika z raportu ILO. Specjaliści nie spodziewają się poprawy przed 2003 r.

Gdyby Lufthansa stworzyła tanią linię, mogłaby konkurować z irlandzkim Ryanair, niskobudżetowym przewoźnikiem, z którym na razie walczy tylko w sądzie (linie nawzajem oskarżają się o nieuczciwe reklamy). Ryanair zapowiada, że od przyszłego roku zacznie latać na trasach krajowych w Niemczech. Przedstawiciele Lufthansy w to wątpią.