Lukrowany biznes A.Blikle

opublikowano: 11-09-2015, 11:27

Trudno w to uwierzyć, ale kiedyś szwajcarscy rzemieślnicy podróżowali za pracą do Polski! Takie były losy m.in. Fryderyka Bliklego, rzeźbiarza, który wraz z rodziną przybył z kantonu Gryzonia i osiadł w podlubelskim Chełmie.

Syn Fryderyka - Antoni Kazimierz, urodzony już na polskiej ziemi w 1844 r., został przez matkę posłany w wieku 14 lat na naukę zawodu do innego Szwajcara, cukiernika, Kaspra Semedaniego w Łomży. Tam zdobywał kolejne stopnie i już na początku lat 60. XIX wieku mógł przenieść się do Warszawy, gdzie rozpoczął pracę jako starszy cukiernik przy Nowym Świecie 31 (obecnie 35). 

Warto zwrócić uwagę na różnice cen produktów podawanych w sali "z muzyką" i w sali bez niej.
Wyświetl galerię [1/2]

Menu cukierni Blikle z dn. 19. maja 1933 r.

Warto zwrócić uwagę na różnice cen produktów podawanych w sali "z muzyką" i w sali bez niej. Polona.pl

Antoni Kazimierz Blikle musiał mieć smykałkę przedsiębiorcy i naprawdę dobrze znać się na swym fachu, skoro już 11 września 1869 r. po wykupieniu firmy swego dotychczasowego pracodawcy zakłada w tym samym lokalu własną cukiernię pod swoim nazwiskiem. Bardzo szybko zdobyła ona uznanie wśród mieszkańców Warszawy, a szczególnie jej artystycznej bohemy. Olgierd Budrewicz pisał w książce "Sklep z myszką":

„Kolejni Bliklowie przez dziesiątki lat patronowali warszawskim sztukom pięknym, niekiedy nawet – acz nieśmiało – włączając się w twórczą działalność. Antonii miał zamiłowanie do teatru i muzyki, trochę rzeźbił. Antonii Wiesław odziedziczył skłonności do rzeźby (wystawiał dwa razy z Zachęcie, wyrzeźbione przezeń popiersie ojca przetrwało do dziś), malował, grał na fortepianie, komponował (…). Wreszcie Jerzy: zajmuje się pisaniem wierszy po polsku i francusku, niektóre publikował w prasie i radiu.”

Syn Antoniego Kazimierza, Antoni Wiesław, przejął zarządzanie rodzinnym biznesem w 1903 r. Skoncentrował się na rozwoju firmy oraz zapewnienie jej stałych dostaw. W 1917 r. został, wraz z innymi cukiernikami warszawskimi, współwłaścicielem założonej w 1885 roku Fabryki Czekolady Kakao i Cukrów, która istniała do końca lat dwudziestych XX wieku. Przeprowadził także generalny remont rodzinnej cukierni, która umacniała pozycję wśród artystów. Rytuałem stało się na przykład podpisywanie w niej kontraktów między reżyserami a zatrudnianymi do spektakli aktorami. 

Już w wieku 22 lat, w 1928 r., przejmuje od ojca prowadzenie firmy kolejne pokolenie Bliklów: syn Jerzy Czesław z siostra Zofią. J.Blikle był również oficerem Wojska Polskiego. W 1939 r. zgłasza się do armii, odbywa szlak bojowy w kampanii wrześniowej, po której zakończeniu powraca do Warszawy. W ciężkich wojennych latach nie tylko odbudował cukiernię, ale również dobudował letni ogródek, którego pawilon zaprojektowali dwaj najwybitniejsi polscy architekci - Bohdan Pniewski i Maciej Nowicki. Podczas okupacji zatrudnienie w zakładzie znajdowało wielu działaczy podziemia, a właściciele firmy co miesiąc dostarczali do więzienia na Pawiaku serie paczek z produktami cukierni. 

Po II wojnie światowej lokal Bliklów podzielił los zniszczonej stolicy. W poczatkowym okresie zakład przeniesiono w Aleje Jerozolimskie, ale już w 1946 r. powrócił na Nowy Świat. Przetrwanie firmy, szczególnie w trudnym okresie stalinowskim, należy zawdzięczać przede wszystkim nieugiętej postawie jej właściciela, Jerzego Blikle, wyrażanej słowami: ,,jak zabiorą to siła wyższa, ale sam nie oddam” . W trudnych latach racjonowania produktów spożywczych Warszawiacy mieli pewność, że zawsze u Bliklego kupią pączki. Oczywiście, z nadzieniem różanym. W 1971 r. Jerzy przekazał zarząd Marii Sukałowicz, prawnuczce Antoniego Kazimierza.

W 1990 r. władzę w firmie przejął Andrzej Blikle i był jej prezesem z krótką przerwą do 2010 r. Ten wybitny naukowiec, specjalista w zakresie matematycznych podstaw informatyki, członek Rady Języka Polskiego, jest także mistrzem cukierniczym. Zgodnie z rodzinną tradycją, od początku lat 70. przygotowywał się do ewentualnego objęcia w przyszłości dziedzictwa przodków. Oprócz tego przeszedł wszystkie szczeble kariery akademickiej, wykładając również w Berkeley, Kopenhadze i Linkoping. 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Historii / Lukrowany biznes A.Blikle