
Obsypany nagrodami twórca wyrafinowanych strojów z metką słynnej grupy MMC nie ukrywa, że utrzymuje się z projektowania ubrań dla polskiego przemysłu odzieżowego — bo Rafał Michalak to także renomowany projektant przemysłowy. Współtworzył kolekcję firmy Modesta, ale na tym jego rola się nie skończyła.
— Uczestniczyłem w kontraktacji ubrań. Prezentowałem właścicielom sklepów zimową kolekcję. Przedstawiłem jej cechy charakterystyczne, opowiedziałem, co i z jakich materiałów uszyto, a ponadto pokazałem kupcom pasujące do siebie części garderoby — wylicza projektant.
Żakiet kościółkowy
Ten trzydziestokilkuletni łodzianin jest wolnym strzelcem. Od kilkunastu lat współpracuje z największymi firmami odzieżowymi w Polsce. Zaczynał od Arytonu. I od razu odniósł sukces. Pierwszy płaszcz zaprojektowany przez niego dla tej marki zdobył złoty medal na Międzynarodowych Targach w Poznaniu. To utwierdziło go w przekonaniu, że dobrze wybrał ścieżkę kariery. Potem przyszła współpraca z łódzkimi markami: Modestą, VBis, Teresą Kopias czy Pabią (po jej przejęciu przez Monnari). Stworzył dla Pabii profil klientki i pozostaje jedynym projektantem tej marki. Współpracował także z Quiosque, a trzy lata temu z polskim gigantem: Reserved.
Lubi pracować dla przemysłu. Takie zlecenia pozwalają mu wykazać się wiedzą o możliwościach szwalni, towaroznawstwie czy konstrukcji ubrań. Ot, choćby duże rozmiary i ich specyficzne wymagania, z którymi musi się liczyć projektant — potrzebują oddychających tkanin i podszewek, odpowiedniej konstrukcji, żeby się nie wyciągały, no i nie powinno się ich szyć z delikatnych tkanin, bo mogą pęknąć podczas noszenia.
— Profesjonalni projektanci zatrudnieni w przemyśle odzieżowym podnoszą jego poziom. Inaczej ubiera się nastolatka z wielkiego miasta, a inaczej dama w średnim wieku, mieszkająca w małym miasteczku. Ubrania muszą uwzględniać ich gusta, ale powinny być dobrze zaprojektowane. Zarówno te efektowne, modne stroje, jak i niedzielny żakiet do kościoła — tłumaczy projektant.
Ten trzeci
W dzieciństwie Rafał Michalak nie marzył o projektowaniu strojów, nie ubierał lalek. Pięknie rysował i miał wyobraźnię, dlatego poszedł do liceum plastycznego. I zorientował się, że lubi czytać o dziejach stroju, inspiruje go kostium historyczny. Przybywało rysunków ubrań. Zdecydował się na studia w łódzkiej ASP, na kierunku projektowanie tkanin i odzieży. Jego pierwsze projekty zostały zauważone, gdy był na drugim roku studiów, na trzecim — dostał nagrodę "Mody Top" za papierowe stroje zrobione z "Gazety Wyborczej". I pojechał na targi pret-a-porter do Paryża.
Projektant uważa, że studia pozwoliły mu na rozwój ogólnoplastyczny. Reszty nauczył go przemysł.
— Większość tego, co potrafię, zawdzięczam współpracy z przemysłem. Ale studia dały mi coś więcej niż tylko wiedzę. Poznałem Ilonę Majer, z którą byłem na jednym roku, i Małgorzatę Czudak. MMC Studio Design to wynik naszych rozmów i wspólnej pracy — wspomina Michalak.
Jego kolekcję dyplomową wyróżniono w ogólnopolskim konkursie Złota Nitka, organizowanym w Łodzi dla absolwentów wydziałów projektowania. Nieźle. Ale to debiut MMC (czyli: Majer, Michalak, Czudak) wywołał sensację. W drugiej połowie lat 90. i na początku XXI wieku ta grupa projektowa zgarniała większość nagród w krajowych konkursach, w tym tytuł Projektanta Roku 1998 czy dwukrotną nominację miesięcznika "Elle" w kategorii Najlepszy Polski Projektant. Nic dziwnego — członkowie grupy utrzymują się ze współpracy z przemysłem, więc kolekcje pod szyldem MMC nie są komercyjne, nie muszą się sprzedać, by zapewnić chleb swoim twórcom. Mają pokazać możliwości projektantów. Dlatego są tak dopracowane, zarówno pod względem jakości, jak i konstrukcji.
Ikona mody
Michalak ubiera wiele znanych Polek: Joannę Horodyńską, Kasię Stankiewicz, Iwonę Radziszewską, Magdę Mołek czy Kingę Rusin — projektant podkreśla, że tę ostatnią prywatnie, nie do pracy.
Obecnie pracuje z koleżankami nad najnowszą kolekcją MMC złożoną z czterdziestu ubrań: począwszy od kaszmirowego płaszcza, po zwiewną tunikę. Kolekcja zostanie pokazana w czasie pierwszego w Polsce tygodnia mody Łódź Fashion Week (na przełomie maja i czerwca).
Kogo miał przed oczami, projektując stroje? — Kobietę po trzydziestce, świadomą własnej wartości i urody. Aktywną, pracującą mieszkankę wielkiego miasta, która potrzebuje zarówno ubrań do biura, jak i do teatru czy klubu — opowiada projektant.
Najnowszą kolekcję zainspirowały lata 80., z których czerpie pełnymi garściami Marc Jacobs, idol Michalaka. Ten wpływ widoczny będzie jedynie w kroju. W kolekcji MMC nie ma miejsca na krzykliwe kolory i ozdoby charakteryzujące tę dekadę. Ubrania będą czarne, szare, w barwach zgaszonego granatu i szmaragdowej zieleni. Stroje — jakby za duże, wielowarstwowe, miękko otulające sylwetkę — uszyte zostaną z oryginalnych tkanin, takich jak jedwabie powlekane tworzywem.
Kogo projektant chciałby w nich zobaczyć? — Małgorzatę Belę, najsłynniejszą polską top modelkę, ikonę tego zawodu i gwiazdę tegorocznego kalendarza Pirelli. Obecnie to moje największe zawodowe marzenie — nie waha się Michalak.
Może pewnego dnia podczas pokazu jego kolekcji pierwsza wyjdzie na wybieg Małgorzata Bela? Trzymamy kciuki.
