Maciej Englert szuka inwestora do teatru

  • Anna Pronińska
06-02-2012, 00:00

Współczesny z wyglądu ma być bardziej… współczesny. Jeśli tylko znajdą się inwestor i 40 mln zł.

Warszawski plac Zbawiciela. Serce Śródmieścia. To tu w sąsiedztwie zabytkowych kamienic, pamiętających jeszcze XIX wiek, mieści się siedziba Teatru Współczesnego. Taki pozostał z nazwy, ale nie wyglądu. Część główna — kilkupiętrowy budynek wraz z dużą sceną — przed wojną był domem parafialnym kościoła. Z kolei mała scena i zaplecze teatru znajdują się na placu obok — w niskich kontenerach i barakach. Dyrekcja teatru od niemal trzech dekad próbuje wdrożyć w życie pomysł gruntownej rozbudowy. Ale w teatralnej i miejskiej kasie (organizatorem teatru jest miasto Warszawa) nie było i nadal nie ma na to pieniędzy. Teraz jednak pojawiła się szansa.

— Szacujemy, że rozbudowa pochłonie 30-40 mln zł. Nie stać nas na to, dlatego chcemy skorzystać z przepisów partnerstwa publiczno- -prywatnego (PPP) — mówi Maciej Englert, dyrektor Teatru Współczesnego. Zaprasza inwestorów do wstępnych negocjacji. Na propozycje czeka do końca marca.

— To będzie konkurs ofert. Jesteśmy otwarci na wszystkie propozycje. Mamy opracowaną koncepcję funkcjonalną rozbudowy przygotowaną przez pracownię architektonicznąDiM. Teatr, który jest właścicielem działki, właśnie tę „własność” traktuje jako wkład własny w inwestycję — dodaje Maciej Englert. Parter prywatny miałby wyburzyć obiekty (mała scena i zaplecze) na placu o powierzchni 877 mkw, a w ich miejsce postawić kilkupiętrowy budynek.

— W nowym obiekcie podzielimy się własnością części lokali. Stawiamy jeden warunek: chcemy, by dla teatru były przeznaczone dwa piętra. Zakładamy, że sama budowa potrwa rok — mówi dyrektor Współczesnego.

W nowym budynku zostaną reaktywowane: mała scena na 100 osób i zaplecze techniczne teatralne. Znajdą się tam także biura dla administracji teatru. Dzięki przebudowie duża scena i jej zaplecze zyskają większą powierzchnię. Dodatkowo powstanie sala prób, której dziś nie ma. Dyrekcja teatru pomyślała także o kawiarni dla widzów. Miałaby znaleźć się na parterze. Tyle dla teatru. Pozostała część budynku pozostanie w gestii inwestora. Dyrektor Englert zapewnia, że analizy wykazały opłacalność inwestycji dla potencjalnego partnera.

— Oferta teatru jest interesująca. Inwestor może być zainteresowany współpracą przy współrealizacji przedsięwzięcia zlokalizowanego w prestiżowy miejscu w Warszawie. Ulica Mokotowska jest w części zabudowana podniszczonymi budynkami, ale inwestorzy powoli odnawiają ten obszar. Opcji zabudowy jest kilka: apartamenty w budynku stylizowanym na kamienice albo powierzchnie biurowe na sprzedaż lub wynajem — mówi Paweł Grząbka, prezes CEE Property Group.

— Działka na pewno jest atrakcyjna, a pomysł dobry. Ale diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Instytucje publiczne, takie jak teatry, nie są dobrze przygotowane do prowadzenia działalności inwestycyjnej. Nie mają specjalistów, dlatego warto to zlecić zewnętrznym firmom — dodaje Paweł Majtkowski z Expandera. Władze teatru, którego roczne wpływy to około 2 mln zł, nie mają na to pieniędzy. Ekspert sugeruje więc, by teatr wspomogło miasto, np. poprzez doradztwo, ale też monitoring i nadzór inwestycji.

— Taki proces trzeba prowadzić ostrożnie. Ryzyko jest duże. Przykładem może być to, co stało się z ratuszem na warszawskim Wilanowie (gmina wniosła grunt do spółki celowej, ale w trakcie budowy deweloper zbankrutował, przez co przedsięwzięcie do dziś nie zostało ukończone — przyp. red.) — przestrzega Paweł Majtkowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Maciej Englert szuka inwestora do teatru