Macrosoft wciąż nie może wyjść z dołka
Dekoniunktura na rynku usług informatycznych nie ominęła warszawskiego producenta oprogramowania, spółkę Macrosoft. Negatywne tendencje zauważalne są w wynikach finansowych i niekorzystnie wpływają na postrzeganie spółki przez giełdowych inwestorów.
Kłopoty spółki z wyceną trwają niemal nieprzerwanie od momentu jej przenosin z regulowanego rynku pozagiełdowego CeTO na GPW, co miało miejsce w ostatnim dniu maja 2000 r. Na CeTO papiery przedsiębiorstwa były jednymi z najsilniejszych walorów, osiągając przy okazji historyczne rekordy kursowe. Zmiana rynku nie została niestety dobrze przyjęta przez graczy, a przy okazji wypadła w mało korzystnym terminie — zaraz po internetowej hossie. Z miejsca zepchnęło to akcje Macrosoftu w objęcia bessy, która utrzymuje się do dzisiaj. Jej ogromną skalę dobrze obrazuje różnica w cenie walorów, jaka powstała w ciągu 15 miesięcy giełdowej kariery. Walory Macrosoftu zadebiutowały przy cenie 100,5 zł, obecnie kwotowane są na poziomie zaledwie 13 zł.
Główną przyczyną tak drastycznej korekty są zapewne wyniki finansowe oraz brak silnego inwestora branżowego. W najbliższym czasie nic nie wskazuje, że spółka go pozyska. Inwestorów rozczarowała zeszłoroczna strata netto wygenerowana przy wyższych przychodach niż w 1999 r. Wyniosły one 18,3 mln zł (wzrost o ponad 5 proc.), zaś strata netto zamknęła się kwotą 0,2 mln zł. Także pierwszego półrocza 2001 spółka nie może zaliczyć do udanych. W porównaniu z analogicznym okresem 2000 r. firma odnotowała zarówno spadek sprzedaży, jak i kolejną stratę. Przychody, osiągając na koniec czerwca poziom 8,9 mln zł, były niższe o ponad 5 proc. Z kolei wynik netto zamknął się stratą wynoszącą 956 tys. zł, podczas gdy pierwsze półrocze 2000 r. przyniosło spółce zysk w kwocie 792 tys. zł.
Niepokojąca jest szczególnie strata na działalności operacyjnej, sugerująca problemy Macrosoftu z rentownością. Podobne kłopoty ma cała grupa kapitałowa, w przypadku której konsolidacja obejmuje oprócz spółki matki także 14 spółek zależnych i jeden podmiot stowarzyszony. W pierwszym półroczu grupa wypracowała przychody wysokości 14,96 mln zł i stratę netto 1,38 mln zł.
Przy tak słabych wynikach trudno oczekiwać, by spółka była w stanie finansować nowe inwestycje ze środków własnych. Z tego między innymi powodu jutrzejsze WZA ma podjąć uchwałę o emisji obligacji zamiennych serii B na akcje serii H z wyłączeniem prawa pierwszeństwa dla dotychczasowych akcjonariuszy. Wartość emisji szacowana jest na 10-15 mln zł. Środki mają zostać przeznaczone m.in. na rozwój sieci dystrybucji, poszerzenie oferty produktowej. WZA zadecyduje także o realizacji czekającej od 1999 r. opcji menedżerskiej, która obejmie 60,1 tys. walorów. Wiązać się to będzie z koniecznością podwyższenia kapitału akcyjnego z 1,68 do 1,74 mln zł.
Inwestorzy od dłuższego już czasu zadają sobie pytanie, czy spółka zainteresuje sobą jakiegoś branżowego potentata. Wycena akcji wskazywałaby, że jest to raczej niemożliwe. Zresztą same władze spółki stoją na stanowisku, że Macrosoft nie potrzebuje na razie takiego wsparcia. Jest to bez wątpienia czynnik, który cześć inwestorów — zwłaszcza o zacięciu spekulacyjnym — może zrazić do zakupu akcji przedsiębiorstwa. Te z kolei, mimo nie najlepszych fundamentów, wydają się zbyt mocno przecenione i nie oddają realnej wartości przedsiębiorstwa. Niestety, wskaźniki analizy technicznej nie zapowiadają szybkiej zmiany trendu na tym walorze.