Made in Poland nie podbija Chin

Polskie firmy wciąż nie oswoiły chińskiego smoka. Rynek Państwa Środka daje wielkie możliwości, ale potrzebna jest współpraca rządu i biznesu.

W sobotę Chińczycy powitali nowy rok. Tym razem pod znakiem Koguta, a najbliższe dwanaście miesięcy będzie należało do żywiołu ognia. Z chińskich horoskopów możemy dowiedzieć się, że będzie to okres sprzyjający współpracy, kontaktom i działaniom zespołowym. To także dobra wróżba dla naszych eksporterów, którzy od lat nie mogą podbić Państwa Środka i w sprzedaży swoich towarów dali się wyprzedzić znacznie mniejszym graczom. Ubiegły rok był dla nich szczególnie słaby.

Zobacz więcej

Reuters/Forum

— Polskie firmy mają sporo do zaoferowania chińskim odbiorcom, a klimat polityczny na linii Warszawa — Pekin sprzyja rozwojowi współpracy gospodarczej. Jednak oczekiwania na skokowy wzrost eksportu do Chin są mało realne — mówi Sebastian Szaudel, dyrektor Departamentu Bankowości Korporacyjnej HSBC Bank Polska. Analitycy Oxford Economics przewidują, że do końca tej dekady nasz eksport do Chin będzie rósł w tempie ok. 6 proc. rocznie.

Trudny rok

Cały świat patrzy dzisiaj na problemy, z jakimi zmaga się chińska gospodarka, a eksperci obawiają się, że kondycja tamtejszego sektora finansowego to bomba z opóźnionym zapłonem. Nie zmienia to faktu, że PKB Państwa Środka rośnie wciąż w imponującym tempie. Ekonomiści HSBC szacują, że w 2016 r. wzrost był na poziomie 6,5-7 proc. r/r, czyli zgodny z celem, jaki przyjęły chińskie władze na lata 2016-20. Ostatnia dekada przynosi też zmianę struktury tamtejszej gospodarki, która powoli przestawia się z eksportu na konsumpcję.

— Wraz ze wzrostem PKB i postępującą urbanizacją rośnie chińska klasa średnia, otwarta na towary z importu i zachodnie zwyczaje konsumenckie — podkreśla Sebastian Szaudel.

Warunki dla eksporterów są, wydawałoby się, wymarzone, a jednak polski biznes nie ma silnej pozycji na Dalekim Wschodzie. Z opracowania przygotowanego przez portal bankier.pl na podstawie chińskich statystyk wynika, że całoroczny spadek po przeliczeniu na dolary wyniósł 7,6 proc. Średnio w ostatnich pięciu latach sprzedawaliśmy do Państwa Środka dobra warte ok. 1,6 mld EUR, podczas gdy import przekraczał 17 mld EUR. Udział Chin w naszym eksporcie spadł w ubiegłym roku poniżej 1 proc. i ulokował ten kraj dopiero na 22. miejscu wśród odbiorców towarów z Polski.

— Obserwujemy rosnące zainteresowanie chińskim rynkiem wśród naszych klientów, czyli średnich i dużych przedsiębiorstw, ale to nie jest łatwy rynek, na który można wejść ot tak. Dla polskich firm, które eksportują głównie na bliski nam rynek europejski, odległość geograficzna i różnice kulturowe to spore wyzwanie — uważa przedstawiciel HSBC. To, że można lepiej, pokazują jednak Czesi i Węgrzy, którzy sprzedają więcej do Chin. Polska zajmuje dopiero 15. lokatę pod względem eksportu do Państwa Środka w Unii Europejskiej.

Dajmy się poznać

Polski rząd od dawna prowadzi intensywną kampanię promującą Chiny jako dobry kierunek dla biznesu i sposób na dywersyfikację eksportu. Spotkania na najwyższych szczeblach władz obu krajów, specjalne programy wsparcia, a ostatnio pierwsza w Europie emisja panda bonds, czyli obligacji w juanie, przeprowadzona przez resort finansów, robią nam reklamę na Dalekim Wschodzie. Jednak, jak widać, to wciąż za mało.

— Odpowiedzią na potrzebę zwiększenia obecności polskich firm na rynku chińskim jest przygotowany przez rząd nowy, kompleksowy model wspierania eksportu, który oprócz wiedzy, udziału w misjach i targach zapewni przedsiębiorcy dostęp do finansowania działalności eksportowej. Ważne miejsce w polityce eksportowej będzie miała Polska Agencja Inwestycji i Handlu (PAIH), oferująca firmom kompleksowe wsparcie w ekspansji zagranicznej — mówi Krzysztof Senger, wiceprezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIiIZ). Program Go China, który PAIIZ uruchomiła w 2012 r., nie spełnił na razie pokładanych w nim nadziei, chociaż jego skala była imponująca. W ciągu 5 lat wydano na działania promocyjne i edukacyjne w ramach polsko-chińskich relacji gospodarczych 5,5 mln zł.

— Ekspansja na tamtejszy rynek wymaga cierpliwości, zachowania kolejności poszczególnych kroków biznesowych oraz wysokich początkowych nakładów — mówi wiceszef PAIIZ. Ma jednak nadzieję, że wkrótce będziemy regionalnym liderem w biznesie z Chinami, i przypomina, że najważniejszy jest produkt, który chcemy oferować na Dalekim Wschodzie. Jeśli nie będzie konkurencyjny i nie spełni oczekiwań jakościowych, to cały wysiłek wspierania ekspansji będzie bezcelowy. Dzisiaj prawie jedna trzecia naszej sprzedaży do Chin to miedź.

— Potencjał tego rynku dostrzegają firmy z całego świata, co sprawia, że konkurencja jest duża — zwraca uwagę Sebastian Szaudel.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy