Mafia paliwowa idzie w detal

  • Piotr Nisztor
opublikowano: 15-05-2014, 00:00

Przestępcy zaczynają przejmować nierentowne stacje benzynowe i sprzedawać tam „lewe” paliwo — alarmuje branża.

„Kupię stację w dowolnym rejonie Polski” — od kilku miesięcy w internecie zaczęło pojawiać się coraz więcej takich ogłoszeń. Mogą stać za nimi przestępcy paliwowi — uważa Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN), zrzeszająca największe koncerny paliwowe w kraju.

Zobacz więcej

EFEKTÓW BRAK: Leszek Wieciech, prezes Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego, regularnie przedstawia rozwiązania na walkę z szarą strefą. Bezskutecznie. [FOT. ARC]

— Kilka miesięcy temu otrzymaliśmy informacje, że niektóre niezmodernizowane stacje benzynowe nie są zamykane,ale są przejmowane przez grupy działające w szarej strefie. Na razie nie jest to duża skala, jednak na tyle widoczna, że odpowiednie organy powinny się tym zająć — mówi Leszek Wieciech, prezes POPiHN. Skąd takie wnioski? Obecnie założenie stacji paliw to skomplikowany proces. Na jej opłacalność składa się wiele czynników, w tym ten kluczowy — odpowiednia lokalizacja.

— Kupowanie stacji na chybił trafił jest więc bardzo dziwne. Nie ma możliwości, aby stacje położone w nieatrakcyjnych miejscach osiągnęły rentowność w legalny sposób — uważa Leszek Wieciech.

Z problemu zdaje sobie sprawę gen. Adam Rapacki, prowadzący Kancelarię Bezpieczeństwa Rapacki i Wspólnicy.

— Jeszcze do niedawna przestępcy paliwowi wstawiali lewe paliwo do mniejszych stacji, w ten sposób uzależniającje od siebie. W pewnym momencie zdali sobie jednak sprawę, że większe zyski mogą osiągnąć sami, przejmując kontrolę nad stacją — mówi gen. Rapacki. Tracą na tym zarówno legalnie działające firmy, jak i skarb państwa, któremu przez oszustwa podatkowe przy handlu paliwami uciekają rocznie miliardy złotych. Tak ogromne pieniądze kuszą. „PB” kilka tygodni temu ujawnił, że zyski na nielegalnym obrocie paliwami zaczęli czerpać dawni bossowie pruszkowskiej mafii. Jak rozpoznać „przestępczą” stację?

— Dla przeciętnego kierowcy stacje takie w zasadzie nie różnią się od prowadzonych zgodnie z prawem. Jednak często wyraźnie niższa cena w stosunku do pobliskiej konkurencji powinna skłonić kierowcę do zastanowienia się, gdzie może być źródło zaopatrzenia takiej stacji i czy oszczędzając kilka złotych, warto zasilać portfele przestępców lub narażać silnik swojego pojazdu na kosztowne niespodzianki. Na pewno pomocne w eliminacji tego zjawiska byłoby stworzenie centralnej, ogólnodostępnej bazy stacji paliw. W ten sposób organy kontrolne miałyby pełny dostęp do potrzebnych danych. Obecnie nie dość, że poszczególne instytucje posiadają własne bazy danych, to jeszcze nie są one powszechnie dostępne, co ułatwia funkcjonowanie nielegalnych stacji — tłumaczy Leszek Wieciech.

Na koniec 2013 r. działało w Polsce 6745 stacji paliw, o 11 mniej niż rok wcześniej. Za ich kontrolę odpowiada Inspekcja Handlowa i Urząd Dozoru Technicznego. Z roku na rok okazuje się, że jakość paliwa oferowanego na stacjach jest coraz lepsza. Z raportu Inspekcji Handlowej w 2013 r. wynika, że norm nie spełniało tylko 3,92 proc. kontrolowanych podmiotów (w 2012 r. 4,14 proc.).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Nisztor

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy