Makler pozwał firmę za "otrzęsiny"

Tadeusz StasiukTadeusz Stasiuk
opublikowano: 2014-05-29 18:45

Amerykańska firma z sektora finansowego o ogólnoświatowym zasięgu BGC Partners została pozwana przez byłego maklera, który zarzucił jej nadużycia po tym jak odmówił uczestnictwa w „chamskim” rytuale inicjującym, zwanym „The run”, donosi Bloomberg.

Jak wynika ze złożonych w sądzie zeznań, Robert Bou-Simon, który był szefem działu swapów w londyńskim biurze twierdzi, że był źle traktowany przez kolegów i menedżerów, i ostatecznie zmuszony do rezygnacji z pracy. Dodatkowo skarżący zarzucił firmie, że był też obiektem drwin gdyż kibicował zachodnio londyńskiemu klubowi piłkarskiemu Chelsea oraz  był fanem australijskiej narodowej drużyny rugby.

Zgodnie z nieformalną tradycją w BGC, każdy z pracowników, który sfinalizuje pierwszą swoją transakcję musi przejść proces inicjacji polegający na bieganiu, czołganiu się po podłodze biura podczas gdy pozostali pracownicy polewają go wodą. Zdaniem Bou-Simona, proceder jest niebezpieczny co uzasadnił wypadkiem jaki miał jeden z poprzedników, który musiał być hospitalizowany po zderzeniu z jakimś meblem.

Tymczasem BGC tłumaczy, że zarzuty są bezpodstawne, a sam skarżący był przedmiotem postępowań dyscyplinarnych m.in. z powodu zaśnięcia przy biurku.
Bou-Simon, który jest obywatelem Australii, był zatrudniony w BGC dwukrotnie. Wpierw pracował w instytucji w latach 2000-2005, a następnie dołączył do nowego zespołu w lutym 2012 r. Obecnie jest zatrudniony w Capital Markets.

Prawnik skarżącego nie chciał powiedzieć jakiego odszkodowania domagać się będzie jego klient. Średnio w przypadku takich rozpraw w grę wchodzą kwoty na poziomie około 70 tys. funtów (ponad 350 tys zł).