Maria Dobrowolska, prezes Izby Domów Maklerskich, nie wyklucza, że liczba brokerów działających na rynku publicznym może się jeszcze zmniejszyć.
„PB”: Jak Pani ocenia obecną kondycję biur maklerskich?
Maria Dobrowolska: Po wielu latach bardzo złej rentowności działalności biur maklerskich trudno przypuszczać, by dwa ostatnie kwartały, w czasie których mieliśmy do czynienia z odbiciem rynku mogły dostatecznie wzmocnić ich kondycję. Myślę, że ostatnia hossa dała domom maklerskim jedynie lekki oddech.
Czy, pani zdaniem, proces eliminacji z rynku najsłabszych brokerów został już zakończony, czy też czekają nas kolejne zmiany?
Trudno mówić, że wszystkie dotychczasowe likwidacje i rezygnacje z działalności to była „eliminacja najsłabszych brokerów”. Były to decyzje właścicieli domów maklerskich, którzy nie akceptowali tak małej rentowności działalności maklerskiej. To właśnie jest przyczyną wielu decyzji zaprzestania tej działalności.
Czyli możemy się spodziewać, że liczba brokerów nadal będzie maleć?
To zależy od tego, jaka będzie kondycja naszego rynku kapitałowego, czy spełnią się scenariusze obserwowane na innych rynkach po wprowadzeniu podatku od indywidualnych dochodów z giełdy (spadek obrotów na giełdach, spadek zainteresowania inwestorów indywidualnych rynkiem kapitałowym — red.). Jeśli spadnie płynność i obrót, to myślę, że liczba brokerów nadal będzie maleć.
Trudny rynek wymusza zmiany. Między innymi specjalizację domów maklerskich. Jak ten proces przebiega w Polsce?
W pewnym stopniu brokerzy poddają się specjalizacji. Są domy maklerskie, które nastawione są na klientów detalicznych, są takie, które obsługują głównie inwestorów instytucjonalnych, inne znów prowadzą obsługę klientów głównie przez internet lub specjalizują się w pośrednictwie na rynku instrumentów pochodnych.
Ile biur aktywnie działa na rynku pierwotnym?
W ostatnich latach na rynku pierwotnym było tak mało ofert, że trudno mówić o „aktywnym działaniu”. By biuro maklerskie mogło pochwalić się „aktywnością”, w pewnym momencie, wystarczyło zrobić jedną ofertę i już oznaczało to np. opanowanie 50 proc. rynku.
Czy można powiedzieć, że nasze biura w pełni profesjonalnie prowadzą oferty publiczne?
Moim zdaniem, polscy brokerzy działają naprawdę w pełni profesjonalnie. Dowodem może być choćby opinia emitentów. Nie spotkałam się jako prezes IDM z opiniami negującymi jakość działania domów maklerskich, chociaż zdarzają się głosy krytyczne.
Czy domy maklerskie mają środki na poszukiwanie ofert pierwotnych?
Brak odpowiednich środków na marketing bezpośredni, poszukiwanie i wyselekcjonowanie emitentów w ilości zapewniającej odpowiednią i interesującą podaż dla inwestorów to główny problem naszego rynku. Nie jest to żadna nowość, ale — niestety — nieprędko da się tę przeszkodę usunąć.