Kto sztucznie zawyżył WIG20 tuż przed końcem sesji? Wśród maklerów największych domów maklerskich krążą dwie teorie.
Z którego biura maklerskiego wyszły koszykowe zlecenia, które zatrzęsły w środę parkietem? Zapytaliśmy o to kilku znanych maklerów i prezesów biur maklerskich. Niestety, nie udało nam się tego ustalić. Usłyszeliśmy jednak kilka ciekawych teorii, kto może stać za zleceniami.
— Stawiam na zagranicę. Tylko ona tak odważnie kupuje akcje polskich, płynnych spółek. Według moich szacunków kupujący wyłożył na koniec sesji jakieś 100 mln zł — mówi nam zaprzyjaźniony makler.
— Jeśli to rzeczywiście była zagranica, to przed nami wzrosty — cieszy się inny rozmówca.
Nie można jednak wykluczyć, że demonstrację siły urządziły sobie krajowe instytucje finansowe — na przykład jakiś majętny fundusz emerytalny, który postanowił bronić giełdy przed spadkami.
— Dla mnie ciekawszy niż koniec jest przebieg całej sesji. Dziwnie wyglądały tak duże spadki. A sam koniec? Ktoś, kto kupował przez całą sesję, postanowił po prostu pokazać pod koniec siłę. Ponadto kupował taniej, więc już ma zysk — komentuje szef dużego brokera.
Co dalej?
Są dwa możliwe rozwiązania. Pierwszy zakłada mocny spadek indeksu WIG20, co potwierdziłoby tezę o przypadkowym zamknięciu środowej sesji. Bardziej prawdopodobny wydaje się jednak wzrost kursu kontraktów terminowych na indeks WIG20 i niewielkie spadki kursów spółek, których akcje najmocniej podrożały pod koniec środowej sesji. Dużo zależy jednak od porannych nastrojów na giełdach zachodnich.