Mała apokalipsa

Adam Sofuł
opublikowano: 09-04-2008, 00:00

Wystarczyła jedna kwietniowa śnieżyca, by sparaliżować spore miasto. Szczecin na cały dzień został pozbawiony prądu, a znaczna część miasta, w następstwie tego, również wody. Nie działała komunikacja miejska, zamknięto szkoły — słowem dość ponury obraz. Na szczęście tylko przejściowy. Kilkanaście godzin prac energetyków zażegnało kryzys. Tylko na jak długo.

Politycy w ostatnich kilku latach przez wszystkie możliwe przypadki odmieniali słowa „bezpieczeństwo energetyczne”. W walce o bezpieczeństwo energetyczne wrogiem numer jeden była podbałtycka rura, której jeszcze nie ma, a sprzymierzeńcem gazoport (przypadkiem w okolicach Szczecina), którego też jeszcze nie ma. Nie lekceważąc kwestii zapewnienia bezpieczeństwa dostaw ropy naftowej i gazu ziemnego, trudno się oprzeć wrażeniu, że przez te lata politycy zapomnieli o energetyce. Tymczasem, jak dobitnie pokazuje przykład szczeciński, o ile brak gazu i ropy może być ciosem w gospodarkę, to brak prądu oznacza totalny paraliż.

Szczecińskiej awarii nie ma co demonizować — jest ona oczywiście dla mieszkańców tego miasta bardzo uciążliwa, ale nie jest niczym wyjątkowym. Błędem byłoby jednak przejść nad nią do porządku. Nieuchronnie nasuwa się pytanie o stan polskiej energetyki, zwłaszcza jeśli chodzi o stan linii przesyłowych. Nie od rzeczy będzie również pytanie o rezerwy mocy. Obecnie inwestycje w nowe bloki energetyczne (Łagisza, Bełchatów) są niewystarczające. Awaria w Szczecinie — przy całym szacunku dla udręczonych mieszkańców miasta — nie była katastrofą, ale powinna być przestrogą. Blackout sprzed półtora roku został już — zbyt szybko — zapomniany, a od tego czasu przecież sytuacja zmieniła się na niekorzyść w związku z niekorzystnym podziałem praw do emisji dwutlenku węgla. Część pieniędzy, które mogły pójść na energetyczne inwestycje, będzie musiała być przeznaczona na zakup praw emisji. Od inwestycji uciec się nie da. Wiadomo, że będzie drożej, ale — jak przekonywali nas w nieco innym kontekście politycy — bezpieczeństwo energetyczne kosztuje.

Politycy dziś zresztą o bezpieczeństwie energetycznym nie napomykają — kancelaria premiera ściga się z prezydenckim Biurem Bezpieczeństwa Narodowego w zapewnieniach, że trzymają rękę na pulsie, a Joachim Brudziński już doszedł do wniosku, że za chaos w Szczecinie odpowiada — jakżeby inaczej — Platforma Obywatelska. Politycy PO odpowiedzą zapewne lada chwila, że to efekt zaniechań PiS. O udoskonaleniu procedur zarządzania kryzysowego czy — nie daj Boże — o sytuacji energetyki nikt pewnie nie wspomni. Co najmniej do następnego blackoutu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu