Małe firmy boją się ryzyka

Sylwia Wedziuk
21-11-2011, 00:00

Konta oszczędnościowe i lokaty — tylko tyle sposobów znają przedsiębiorcy na zagospodarowanie nadwyżek finansowych

Przedsiębiorcy, którzy dysponują nadwyżkami finansowymi, najchętniej umieszczają je na lokatach albo na kontach oszczędnościowych. To najbezpieczniejsze metody rozporządzania środkami finansowymi, które jednak gwarantują niewielki zysk. Te bardziej zyskowne wymagają już większego zaangażowania i wiedzy, a ponadto często wiążą się z dużym ryzykiem.

Rachunki a lokaty

Przed podjęciem decyzji o zagospodarowaniu nadwyżki finansowej przedsiębiorcy powinni się przede wszystkim zastanowić, jakiego rodzaju jest to nadwyżka i kiedy może się przydać.

— O rachunku lokacyjnym powinny pomyśleć firmy dysponujące niewielkimi nadwyżkami oraz niepewne, jak długo mogą taką nadwyżką dysponować. Natomiast przedsiębiorstwa mające większe środki do dyspozycji i jednocześnie charakteryzujące się większą płynnością mogą skorzystać z lokat terminowych lub połączyć te dwie formy zarządzania nadwyżkami — radzi Maciej Pełeszok, odpowiedzialny za usługi Cash Management dla MSP w BNP Paribas Banku.

Przewagą lokat jest ich wyższe oprocentowanie. Jednak posiadają one ważne ograniczenie w postaci utraty przynajmniej części wypracowanych dotychczas odsetek, w przypadku zerwania lokaty przed terminem zapadalności.

— Na lokacie wyższe odsetki dostaje się kosztem czasowego zamrożenia kapitału — mówi Mikołaj Fidziński, analityk Comperii.pl. Natomiast z konta oszczędnościowego pieniądze w każdej chwili można wypłacić bez utraty odsetek. Jednakże i tutaj banki stosują ograniczenia. Oprócz limitów wysokości kwot, które można przelać, przedsiębiorca musi się także liczyć z wyższymi kosztami obsługi rachunku oszczędnościowego.

— Banki często wprowadzają opłaty z tytułu realizacji przelewów pomiędzy rachunkiem bieżącym a rachunkiem lokacyjnym i opłaty te są zazwyczaj wyższe niż w przypadku pozostałych operacji realizowanych z rachunku bieżącego — tłumaczy Maciej Pełeszok.

Inną możliwością oszczędzania dla firm, które chcą jednocześnie korzystać ze środkówi zarabiać na nich, są oferowane przez wiele banków lokaty overnight. Polegają one na tym, że środki zarabiają jedynie w nocy, ewentualnie w weekendy, a w trakcie dnia są do dyspozycji przedsiębiorcy.

— Taka konstrukcja rozwiązuje problem z dostępnością środków. Niestety, zazwyczaj banki wymagają minimalnej wartości takiego depozytu na poziomie ok. 50-100 tys. zł — mówi Mikołaj Fidziński. Inna wada to, jak podkreślają eksperci, znikome zyski z takich lokat.

Niewielu ryzykantów

Sposobów na potencjalnie zyskowne zagospodarowanie nadwyżek finansowych jest znacznie więcej. Zdaniem Tomasza Byczyńskiego, dyrektora Departamentu Zarządzania Rynkiem Detalicznym w ING Banku Śląskim, grupa małych przedsiębiorców skłonnych ponosić duże ryzyko w związku z bardziej zaawansowanym inwestowaniem pieniędzy jest jednak stosunkowo niewielka.

— Brak zainteresowania małych firm oraz osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą bardziej złożonymi instrumentami wynika często z braku czasu na skomplikowane analizy poziomu ryzyka do terminu zapadalności itp. oraz z faktu, że tego rodzaju inwestycje przeprowadzają często jako klienci indywidualni — twierdzi Tomasz Byczyński. W bankach czeka na przedsiębiorców choćby możliwość zakupu obligacji skarbowych i komercyjnych.

— Te pierwsze to raczej inwestycja długoterminowa, druga sugerowana jest przez bankowców, np. na okres do 1 roku. Ale często wymagane są naprawdę wysokie kwoty inwestycji, np. 100 tys. zł — mówi Mikołaj Fidziński. W ramach banków można także skorzystać z różnych kilkuletnich programów inwestycyjno-ubezpieczeniowych czy oszczędnościowych, które często umożliwiają nawet comiesięczne wpłaty niewielkich kwot. Dostępne są także produkty strukturyzowane, z których zysk uzależniony jest np. od jakiegoś kursu walutowego, ceny surowca czy wartości indeksu giełdowego.

Przedsiębiorcy mogą także pomyśleć o inwestycji w fundusze inwestycyjne albo na giełdzie. W takim przypadku muszą analizować sytuację gospodarczą i zdawać sobie sprawę nie tylko z korzyści, ale również zagrożeń tego rozwiązania. Wykorzystanie podobnych sposobów na pomnażanie pieniędzy wiąże się bowiem z potencjalnie wysokimi zyskami, ale także odpowiednio wysokim ryzykiem. Niezbędna jest więc spora wiedza, ale także odpowiednia strategia.

— Warto rozłożyć sobie zakupy w czasie, a nie stawiać wszystko na jedną kartę, na przykład zainwestować w 3-4 fundusze, a nie w jeden. Takie działanie zapewni dywersyfikację ryzyka — radzi Grzegorz Zięba, kierownik sprzedaży detalicznej w KBC Securities Polska.

OKIEM EKSPERTA

Jeszcze jedno rozwiązanie

GRZEGORZ ZIĘBA

kierownik sprzedaży detalicznej w KBC Securities Polska

Niszą, która jest powoli zagospodarowywana przez rodzime fundusze inwestycyjne, jest rynek obligacji korporacyjnych. Od chwili powstania rynku Catalyst widzimy coraz większe zainteresowanie tą formą oszczędzania. Inwestując w obligacje za pomocą funduszy inwestycyjnych, na starcie mamy zapewnioną wysoką dywersyfikację portfela, co w kontekście obligacji korporacyjnych jest bardzo istotne (ryzyko bankructwa pojedynczego emitenta nie jest tutaj czysto iluzoryczne). Stosując dywersyfikację (samodzielnie lub przez fundusz) nie osiągniemy może nadzwyczajnych stóp zwrotu w wysokości 15 proc. rocznie (jaką oferują pojedyncze emisje), ale stopa zwrotu w przedziale 8-12 proc. nie powinna stanowić większego problemu (w zależności od dobranych obligacji do portfela — pod kątem ryzyka). Warto również zwrócić uwagę na bezterminowy charakter inwestycji w fundusz. Zrywając bankową lokatę przed terminem, najczęściej utracimy całość odsetek. W funduszu mamy do czynienia z codzienną wyceną jednostki uczestnictwa i po takiej cenie dokonujemy umorzeń jednostek uczestnictwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Małe firmy boją się ryzyka