Małe firmy windykują online

Sylwia WedziukSylwia Wedziuk
opublikowano: 2020-09-20 22:00

Odzyskiwanie pieniędzy z zaległych faktur przez internet w czasie pandemii zyskuje na popularności.

Pandemia zdezorganizowała wiele wypracowywanych przez lata modeli działania w biznesie. Tak stało się między innymi w branży windykacyjnej. Wezwania do pozostania w domu i okresowy brak wizyt negocjatorów terenowych w czasie ostrych restrykcji związanych z pandemią ograniczył możliwość odzyskiwania długów. Potrzeby firm były jednak w tym zakresie duże — w marcu mały i średni biznes, niepokojący się o przyszłość, ruszył po pieniądze ze starych, niezapłaconych faktur. W efekcie liczba przyjętych wniosków o windykację zobowiązań w marcu była wyższa o 375 proc. niż w lutym — wynika z danych e-Kancelarii.

— Wiosną, z powodu lockdownu pojawiły się duże problemy z windykacją prowadzoną przez ludzi w terenie. Dlatego skuteczność ściągania długów w marcu i kwietniu spadła, a spłacalność faktur się pogorszyła. To był duży problem szczególnie dla firm właśnie wtedy najbardziej potrzebujących pieniędzy, które byli im winni kontrahenci — mówi Piotr Maciągowski, prezes e-Kancelarii.

Przedsiębiorcy zaczęli więc szukać ratunku w sieci. W pierwszym półroczu tego roku liczba zgłoszeń należności do odzyskania on-line wzrosła o 49 proc. w porównaniu do analogicznego okresu rok wcześniej, wynika z danych Faktura.pl. Zdaniem prezesa e-Kancelarii, jesienią zapotrzebowanie na skuteczną windykację online nie zmaleje, tylko będzie dalej rosnąć. Wskazuje na to pogłębiająca się nieterminowość w płatnościach za faktury. Najnowsze badanie Krajowego Rejestru Długów dotyczące zatorów płatniczych wskazuje, że ponad połowa małych i średnich firm skarży się, że ich klienci nieterminowo płacą za produkty lub usługi. Głównym powodem zatorów płatniczych w czasie pandemii jest spadek sprzedaży i zleceń. Wskazuje na to aż 95 proc. MŚP — niemal wszystkie, które przyznały, że zdarzają im się opóźnienia w płatnościach.