Małe jachty z Augustowa warte zachodu

opublikowano: 16-10-2018, 22:00

Z tradycji rodzinnej i doświadczenia bierze się codzienna praca i sukces eksportowy. Zaczęło się od łódek na Mazury, dziś pływają nimi m.in. Australijczycy.

Założona w 1990 r. firma rodzinna Balt-Yacht, której właścicielami są Krystyna i Benedykt Kozłowscy, specjalizuje się w budowaniu jachtów i łodzi z laminatu poliestrowo-szklanego o długości kadłubów do 12 metrów. Do dziś wyprodukowała ponad 17 tys. jachtów różnego rodzaju, w tym modne ostatnio houseboaty, czyli jachty mieszkalne. Blisko 95 proc. łódek z podaugustowskiej stoczni wysłano na eksport.

Balt-Yacht produkuje łodzie spacerowe, półślizgowe i żaglowe, m.in.
łódź motorową typu houseboat SunCamper 35 (na zdjęciu), łódź spacerową
SunCamper 30 oraz Balt 818 Tytan – pierwszy półślizgowy houseboat w Polsce.
Ponadto łodzie żaglowe: Balt 26 oraz Balt 27.
Wyświetl galerię [1/2]

PIĘKNE I WYGODNE:

Balt-Yacht produkuje łodzie spacerowe, półślizgowe i żaglowe, m.in. łódź motorową typu houseboat SunCamper 35 (na zdjęciu), łódź spacerową SunCamper 30 oraz Balt 818 Tytan – pierwszy półślizgowy houseboat w Polsce. Ponadto łodzie żaglowe: Balt 26 oraz Balt 27. Fot. ARC

— Pod własną marką produkujemy łodzie spacerowe, półślizgowe i żaglowe. Wśród nich m.in. nowość z tego roku, łódź motorową typu houseboat — luksusowy SunCamper 35, który otrzymał nagrodę Gwóźdź Targów Wiatr i Woda 2018. Poza tym w naszej ofercie jest łódź spacerowa SunCamper 30 oraz, wprowadzony we współpracy z Yachts Export Poland, Balt 818 Tytan — pierwszy półślizgowy houseboat w Polsce (zdobywca nagrody Polski Jacht Roku 2015). Dostarczamy również łodzie żaglowe: Balt 26 oraz Balt 27, projektu utytułowanego regatowca i konstruktora Wojciecha Spisaka — informuje Benedykt Kozłowski.

Balt-Yacht jest przykładem tego, że wejście nowej technologii może stać się impulsem do stworzenia własnej firmy oraz potwierdzeniem tezy, że w biznesie zawsze przydają się dobre kontakty.

— Pracuję w branży już 43 lata. Dawno temu, na początku mojej kariery zawodowej, budowaliśmy łodzie drewniane na rynek krajowy. Robiliśmy tego multum i rozchodziło się po Polsce bez żadnych problemów. Poznałem Francuza, który zajmował się łodziami... To był chyba 1976 rok. Pojechaliśmy wspólnie do Szczecina, do stoczni im. Leonida Teligi — tam produkowano już łodzie z laminatu. Uczyliśmy się tej nowej technologii, i powoli, powoli, sprowadziliśmy ją do Augustowa. Zaczęliśmy sami produkować łodzie z laminatu jeszcze w państwowej stoczni.

Po pewnym czasie, gdzieś w latach 1986-88, ten Francuz poprosił,żebyśmy robili łodzie dla niego, do eksportu przez centralę handlu zagranicznego Universal. Produkowaliśmy więc łodzie z literą F zamiast PL. To była nadal produkcja państwowa, ale wkrótce przyszedł rok 1990 i poszedłem na swoje. Założyliśmy z żoną firmę, lecz dalej współpracowałem z tym samym odbiorcą, Francuzem — przez długie lata. On reprezentujący firmę Jeanneau i my, Balt-Yacht.

Korzenie

Ojciec Krystyny Kozłowskiej, teść Benedykta Kozłowskiego był szkutnikiem i konstruktorem w augustowskiej stoczni jachtowej Foto-Pam. Małżeństwo Kozłowskich również pracowało i rozwijało swoje umiejętności w Foto-Pamie.

Benedykt został dyrektorem ds. technicznych oraz konstruktorem popularnych jednostek wiosłowych, żaglowych i motorowych. Krystyna sprawowała nadzór nad organizacją produkcji, pełniąc funkcję zastępcy szefa produkcji.

Wtedy budowano w Augustowie łodzie drewniane.

— Łodzie drewniane są piękne, ale żeby mogły długo pływać trzeba je konserwować, przed i po sezonie. Tymczasem kadłuby laminowane, z tworzywa, nie wymagają takiej staranności. Polskie stocznie robiły łodzie drewniane głównie na rynek wschodni. Aż tam przestali je kupować, a na Zachodzie nasze produkty nie były jeszcze znane, nie interesowano się szczególnie łodziami drewnianymi i dla wielu stoczni oznaczało to dość marne zakończenie — opowiada Benedykt Kozłowski. Ale Kozłowscy już byli o krok dalej.

Dwie nogi

Balt 660 to pierwszy wyprodukowany przez stocznię państwa Kozłowskich jacht motorowy z laminatu na eksport — kamień milowy firmy. Balt-Yacht stał się z czasem producentem łodzi dla takich odbiorców zagranicznych jak MAR-IMPORT, Jeanneau, X-Yachts, Hydro-Design AS. Od lat głównym partnerem firmy jest amerykańska Brunswick Marine in EMEA Inc., dla której stocznia produkuje duże serie jachtów motorowych Arvor z silnikami stacjonarnymi. Firma eksportuje do dwudziestu krajów, m.in. na rynek norweski, czeski, rosyjski, francuski, chorwacki, hiszpański, niemiecki, fiński, angielski, australijski i azjatycki.

— Klienci przekonali się, że towar z Polski nie jest gorszy od produkowanego w wysoko rozwiniętych krajach, a nawet bywa lepszy — tłumaczy współwłaściciel Balt-Yachtu . Łodzie spacerowe produkowane przez Balt-Yacht pod własną marką zostały zaprojektowane w przez Centkowski & Denert Design Studio. To — jak tłumaczy Benedykt Kozłowski — druga silna noga firmy.

— Jachty i houseboaty produkowane pod naszą marka sprzedają nasi partnerzy, spółki zagraniczne, m.in. niemiecka firma Fichtner Marine. Sporo jachtów naszej produkcji pływa w Australii. Natomiast łódki, które produkujemy dla Amerykanów nie widziały Ameryki. Siedziba firmy Brunswick jest w Belgii i operuje na terenie Europy, zachodniej Azji i północnej Afryki.

Rozwój i zmiany

Najnowsze technologie produkcyjne, jak mówi Benedykt Kozłowski, są piekielnie drogie i dostępne tylko potentatom. Takie stocznie jak ostródzka już je wprowadzają. M.in. do obcinania kadłubów wykorzystywane są roboty. Na takie linie produkcyjne Balt-Yacht jeszcze musi popracować. Ale i tak wiele się zmienia.

— Podobnie jak w samochodach — zmieniają się urządzenia nawigacyjne, pomiaru głębokości, ławic ryb, itd. Nasi kooperanci wprowadzają nowe rozwiązania w swoich urządzeniach, przyjeżdżają do nas i dostarczają wiedzę o tym, co nowego może się pojawić na jachcie. A my to montujemy — mówi.

W ubiegłym roku Balt-Yacht rozpoczął współpracę z norweskim MONO Yacht. W ramach tej współpracy wprowadził nowoczesny system infuzji próżniowej. Dzięki niej uzyskuje się wysoki współczynnik wytrzymałości do wagi. Możliwe jest przy tym uzyskiwanie większej prędkości; łódź testowa, napędzana silnikiem dieslowskim o mocy 370 KM, osiągnęła maksymalną prędkość 58 węzłów (107 km/godz). Pierwszą łodzią wyprodukowaną tą metodą jest Sailtender MONO 9M. Działa także kooperacja w kraju. Dla gdańskiego producenta morskich jachtów motorowych firma wykonuje piętnastometrowe formy.

Rodzinnie

Firmę prowadzi małżeństwo Krystyna i Benedykt Kozłow-scy. Już emeryci, ale pracujący. Także jeden z synów i obie synowe. Firma zatrudnia obecnie około 170 osób. Państwo Kozłowscy odczuli kryzys, ale teraz oceniają koniunkturę jako dobrą.

— Przyglądamy się rynkowi, zbieramy sygnały i informacje o tendencjach i perspektywach dla takich produktów jak nasze. Próbujemy testować pierwsze egzemplarze łodzi szybkich. To nasza dywersyfikacja produkcji, tak na wszelki wypadek. Na razie jest dobrze; perspektywy są pomyślne i życzylibyśmy sobie, żeby nie było gorzej. Nasz towar zaliczany jest do tzw. produktów luksusowych, z których rezygnuje się w pierwszej kolejności. Kryzys lat 2007-09 odczuliśmy, ale dzięki dobrze zorganizowanym, solidnym partnerom udało się go przetrwać. Budowaliśmy siedem typów łodzi, w tej chwili ograniczyliśmy produkcję do trzech, musieliśmy ograniczyć zatrudnienie o połowę. To był trudny krok i trudne decyzje. Ale, jak wiadomo, ekonomia to sinusoida — górki i doły. I te doły odczuwamy jako pierwsi. Cieszymy się natomiast, że moda na łodzie mieszkalne rozwija się dynamicznie — mówi Benedykt Kozłowski.© Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Małe jachty z Augustowa warte zachodu