Liczba sprzedanych samochodów w Europie Zachodniej spadła w listopadzie o ponad 6 proc. Znaczny spadek udziału w rynku zanotował przeżywający poważne problemy włoski FIAT — wynika z danych organizacji ACEA.
Listopad okazał się nie najlepszy dla producentów aut w zachodniej Europie.
Według szacunków brukselskiej organizacji ACEA, liczba rejestracji nowych samochodów spadła w tym okresie o 6,2 proc. w porównaniu z listopadem ubiegłego roku. Od stycznia 2002 r. do końca listopada w Europie Zachodniej zarejestrowano ponad 13,4 mln samochodów — o 3,8 proc. mniej niż w roku ubiegłym.
Najgorzej radzi sobie FIAT. Sprzedaż koncernu spadła w listopadzie o 21,7 proc., a jego udział w rynku obniżył się do 7,7 proc. z 9,3 proc. przed rokiem. Firmie, która chce ograniczyć potężne straty, jakie ponosi jej dział samochodowy, nie udało się oczarować rynku modelem Stilo, który wszedł do sprzedaży pod koniec 2001 r.
— Te dane pokazują, jak trudno będzie FIAT-owi wrócić do gry —mówi jeden z niemieckich analityków branży motoryzacyjnej.
Jednymi z nielicznych, którym udało się zwiększyć udział w rynku, są producenci japońscy. Łączny udział takich firm, jak Toyota, Nissan i Mitsubishi, wzrósł w listopadzie do 11,4 proc. z 9,5 proc. przed rokiem. Ich wyniki w Europie po części odzwierciedlają sukces, jaki japońscy producenci odnieśli w USA, największym rynku motoryzacyjnym na świecie, gdzie odebrali znaczną jego część wcześniej dominującej „wielkiej trójce” - General Motors, Ford i DaimlerChrysler.
Udział w rynku zwiększyły te firmy, które, jak francuski PSA Peugeot Citroen, wprowadziły do sprzedaży nowe, atrakcyjne modele. Ich sukces odbył się kosztem tych firm, które dawno nie odnawiały swojej oferty, jak na przykład największy europejski producent aut — Volkswagen. W tym roku PSA zwiększył swój udział w rynku do 15,1 proc. z 14,4 proc. przed rokiem, a udział Volkswagena spadł do 18,4 z 18,9 proc.
Sprzedaż samochodów w Europie spadła w tym roku z powodu słabych warunków makroekonomicznych i kiepskich nastrojów konsumentów. Listopadowy spadek pokazuje zaś, że przynajmniej na początku 2003 r. trudno będzie liczyć na ożywienie.