MALI AKCJONARIUSZE POWALCZĄ O SWOJE

Siemieniec Tomasz, Furman Tomasz
opublikowano: 05-07-2000, 00:00

MALI AKCJONARIUSZE POWALCZĄ O SWOJE

Przykład Stomilu Olsztyn stanowi dopiero preludium do szerzej zakrojonych działań

WSPÓLNYMI SIŁAMI: Dotychczas inwestorzy mniejszościowi nie byli zdolni do stworzenia siły, z którą inwestorzy strategiczni, a często same zarządy spółek musiałyby się liczyć. Sytuacja zmieniła się diametralnie po wejściu do gry funduszy emerytalnych. Rynek w końcu normalnieje i na kolejne przykłady obrony swoich interesów przez inwestorów mniejszościowych nie trzeba będzie chyba długo czekać — mówi Raimondo Eggink z ABN Amro Asset Management. fot. ARC

Klikunastu giełdowych inwestorów finansowych zapowiada zdecydowaną walkę o prawa akcjonariuszy mniejszościowych w spółkach publicznych. Pierwszym dowodem skuteczności ich działań było ostatnie WZA Stomilu Olsztyn. Na kolejne próby temperowania inwestorów strategicznych nie trzeba będzie długo czekać. W grę wchodzą potyczki na walnych zgromadzeniach co najmniej dziesięciu spółek giełdowych.

Problem ochrony akcjonariuszy mniejszościowych w polskich spółkach giełdowych narastał od dawna, ale ostatnio stał się niezwykle istotny.

— W wielu firmach są inwestorzy, którzy mają 60 proc. głosów, ale zachowują się jakby władali 100 proc. Próby działań obronnych podejmowaliśmy już rok temu, ale wtedy nie działały jeszcze fundusze emerytalne, a bez nich trudno przeprowadzić taką operację — wyjaśnia przedstawiciel jednego z akcjonariuszy mniejszościowych.

Prekursorem obrony interesów akcjonariuszy mniejszościowych stał się Raimondo Eggink z ABN Amro AM, który procesuje się z Alcro Beckers, większościowym właścicielem Polifarbu Dębica. Chodzi o podjętą przez zarząd tej spółki decyzję o wycofaniu jej z obrotu publicznego. Kolejna rozprawa odbędzie się 18 lipca.

Casus Stomilu

Na ostatnim WZA Stomilu Olsztyn (28 czerwca) inwestorzy finansowi wspólnie ze Skarbem Państwa zablokowali zmianę nazwy firmy na Michelin Polska, a także złożyli wniosek o odwołanie rady nadzorczej firmy. Ma on być rozpatrywany pod koniec sierpnia, na kolejnym zgromadzeniu akcjonariuszy.

— Zależy nam na dotarciu do innych drobnych inwestorów Stomilu jeszcze przed tym NWZA. Chcemy ich przekonać, że działamy w obronie ich interesów. Możliwe jest zebranie około 35 proc. akcji, wspólnie ze SP, a to dałoby nam możliwość wprowadzenia dwóch przedstawicieli do rady olsztyńskiej spółki. Obecnie — wspólnie ze Skarbem Państwa — dysponujemy już jedną czwartą akcji — ujawnia Raimondo Eggink.

Trudno jednak uwierzyć, że Michelin zgodzi się na niekorzystne zmiany w RN. Z jednej strony od chwili wejścia do Stomilu Francuzi zamienili go w zamek warowny i nie dopuszczają nikogo do tajemnic firmy. Z drugiej — już przebieg WZA był bardzo burzliwy. Akcjonariusze mieli zastrzeżenia co do wielkości zysku przeznaczonego do podziału (na skutek zmian w księgowości firma po drodze „zgubiła” 7,45 mln zł) i kwot transferowanych różnymi metodami do Francji. Nie chcieli też uwierzyć, że średnie miesięczne zarobki członka zarządu olsztyńskiej spółki wyniosły w ubiegłym roku zaledwie 14,4 tys. zł.

— Zarząd nie potrafił przekonująco odnieść się do zastrzeżeń, jakie zgłosiliśmy na WZA — wyjaśnia jeden z uczestników WZA.

Cel jest jasny

Można zakładać, że inwestorzy chcą wymusić na koncernie Michelin odkupienie akcji po korzystnej cenie. Według naszych informacji, wczoraj koalicjanci ustalili, że nie żaden z nich nie sprzeda akcji bezpośrednio Francuzom, ale tylko w odpowiedzi na publiczne wezwanie.

— Michelin kupował akcje tej spółki po 7,8 USD (32 zł). Zainwestował w tę firmę około 160 mln USD, co daje kolejne 6 USD na akcję, a więc teoretycznie razem około 60 zł. Proszę pamiętać również, że akcje Stomilu były najwyżej notowane po około 17 USD (76 zł) — przypomina analityk zachodniego banku.

Już teraz jednak pojawiły się spekulacje, że Michelin przygotowuje się do ogłoszenia wezwania — podobno po 32 zł. Wczoraj kurs Stomilu wynosił 28,40 zł.

W ocenie analityków, każdy nabywca akcji powinien wkalkulować w swoją działalność ryzyko nierespektowania przez zarząd, inwestora strategicznego, bądź grupę inwestorów praw akcjonariuszy mniejszościowych.

Ryzyko inwestora

— Takie ryzyko dotyczy głównie małych spółek rodzinnych i średnich firm posiadających strategicznego inwestora branżowego. Głównemu akcjonariuszowi najtrudniej jest realizować tylko własne interesy w największych spółkach giełdowych — uważa Marcin Sadlej, dyrektor departamentu analiz i doradztwa inwestycyjnego CDM Pekao.

— Niebezpieczeństwo poniesienia strat wynikających z decyzji, na które nie mają wpływu posiadacze niewielkich pakietów akcji, będzie coraz częściej neutralizowane dzięki działaniom koalicji inwestorów instytucjonalnych — uważa Jacek Dekarz, doradca inwestycyjny DM BIG-BG.

KPWiG nie pomoże

Czy jednak ochroną interesów drobnych akcjonariuszy nie powinna się zajmować Komisja Papierów Wartościowych i Giełd?

— Nie uważam, aby te sprawy leżały w kompetencjach KPWiG. To inwestorzy sami muszą zadbać o swoje interesy i prawa. Wygląda na to, że coś się w tej kwestii ruszyło na polskim rynku — uważa Raimondo Eggink.

Jego zdaniem, na warszawskiej GPW jest co najmniej 10 spółek, w których prawa drobnych akcjonariuszy są naruszane, a w związku z tym należy się tam spodziewać zdecydowanych działań inwestorów finansowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Siemieniec Tomasz, Furman Tomasz

Polecane