MALI DYSTRYBUTORZY KORKA TRACĄ RYNEK

Grzegorz Zięba
opublikowano: 18-05-1999, 00:00

MALI DYSTRYBUTORZY KORKA TRACĄ RYNEK

W sprzedaży boazerii korkowej Polska zajmuje drugie miejsce na świecie

W DAMSKIM GUŚCIE: Około 70 proc. nabywców wyrobów z korka stanowią kobiety. One najszybciej doceniają walory praktyczne i dekoracyjne korka — mówi Waldemar Piotrowski ze spółki Dom Korkowy. fot. Małgorzata Pstrągowska

Przez wiele lat w Polsce korek kojarzył się głównie z zatyczką do butelek. Od jakiegoś czasu można się wreszcie przekonać, że nie jest to jedyne zastosowanie kory z pewnego egzotycznego dębu. To sukces handlowców, którzy z dużym trudem wypromowali ten towar na rodzimym rynku.

— Początki handlu korkiem były w naszym kraju bardzo trudne. Niewielu znało ten materiał, a jego wysoka cena nie sprzyjała sprzedaży. W pierwszym roku naszej działalności sprzedaliśmy tylko ładunek jednego tira. Nie mieliśmy wyjścia: postawiliśmy na edukację naszych klientów — opowiada Waldemar Piotrowski ze spółki Dom Korkowy.

Przedstawiciele firm handlujących korkiem zgodnie uważają, że prosta reklama dałaby słaby efekt. W fachowej prasie zaczęły więc pojawiać się publikacje, inspirowane przez eksporterów i sprzedawców. Bardzo ważnym elementem w kreowaniu rynku korka było stworzenie szerokiego serwisu, specjalizującego się w układaniu i konserwacji tego materiału.

— Chcieliśmy sprzedawać asortyment korkowy, jednak okazało się że zwykła dystrybucja już nie wystarczy. Trzeba mieć także dobre zaplecze usługowe i informacyjne. Nasza przygoda z tym materiałem się praktycznie skończyła. Mamy jeszcze trochę tego asortymentu, ale traktujemy go jako uzupełnienie naszej oferty. Korkiem niech się zajmują wyspecjalizowane firmy — mówi Małgorzata Sieczko z firmy Komfort.

Ściana tak, podłoga nie

Zastosowanie korka jest znacznie większe niż to z początku mogłoby się wydawać. W naszym kraju w tej chwili najwięcej tego materiału kupują ci, którzy zamierzają położyć sobie boazerię.

— W tym właśnie celu sprzedajemy około 500 tys. mkw. tego asortymentu. Stawia nas to na drugim miejscu na świecie, zaraz po Niemczech — twierdzi Waldemar Piotrowski.

Znacznie gorzej jest z podłogami korkowymi, które są bardzo popularne na Zachodzie. W Europie cztery-pięć proc. powierzchni podłóg jest właśnie wykonywanych z tego materiału.

— W naszym kraju szacuję, że nie przekracza to jednego procentu — uważa Waldemar Piotrowski.

Choć niektórzy twierdzą, że można dobrze rozpropagować ten typ podłóg, to jednak część firm wycofała się, zniechęcona marnym popytem.

— To nie jest towar, który dobrze się sprzedaje. Postanowiliśmy się z tego wycofać całkowicie. W tej chwili wyprzedajemy tylko resztki — skarży się Małgorzata Sieczko.

Od pewnego czasu nowością na rynku jest korek techniczny. Znajduje zastosowanie jako podkład pod panele, wykładziny czy też do tłumienia drgań i wykonywania ociepleń.

— Korek techniczny to teraz najbardziej rozwijający się segment tego rynku. W innych obszarach widzimy pewien regres — uważa Tadeusz Kajetaniak z firmy Polkork.

Używają go coraz częściej studia nagraniowe do wyciszania pomieszczeń, a także przedsiębiorstwa pod maszyny do tłumienia wibracji.

— Dużą klientelę stworzyli nam radiesteci. Płyty korkowe, o grubości jednego centymetra, okazały się doskonałą osłoną przed żyłami wodnymi. Prowadzone są również badania nad możliwościami ekranowania przed szkodliwą radiacją. Ma to bardzo duże znaczenie przy eliminacji zagrożenia, jakie niesie żużel wielkopiecowy, materiał bardzo promieniotwórczy, a niegdyś szeroko wykorzystywany na Śląsku do izolacji i ociepleń — opowiada Waldemar Piotrowski.

Dla rzemiosła i butelek

Duże ilości tego surowca zużywają rzemieślnicy produkujący drobną galanterię. Prawie w każdym polskim biurze znajduje się korkowa tablica do przypinania notatek. Wykonywane są także pudełka, oprawy do luster, zdjęć, zegarów i wiele innych drobnych przedmiotów. Nic dziwnego, klienci bardzo cenią urodę tego materiału.

Zostali tylko duzi

— Rynek korka w Polsce został podzielony między duże wyspecjalizowane firmy — twierdzi Tadeusz Kajetaniak.

Padło dużo drobnych firm sprzedający ten asortyment. Nie istnieje praktycznie sprzedaż „bagażnikowa”, która kiedyś cieszyła się dużą popularnością. W tym segmencie rynku nie radzą sobie też supermarkety, ponieważ nie gwarantują odpowiedniego serwisu.

Zainteresowały się rynkiem polskim natomiast firmy zagraniczne. W 1997 roku doszło do połączenia spółki Dom Korkowy z portugalską grupą Amorim, kontrolującą 60 proc. światowego rynku korka.

— Baliśmy się tego połączenia, ale wiedzieliśmy, że jest to wielka szansa dla naszego przedsiębiorstwa. Teraz widzimy, że z fuzji wynikły same korzyści, chociaż tak naprawdę współdziałamy dopiero od stycznia tego roku. Mamy już 70 proc. rynku korka w Polsce — chwali się Waldemar Piotrowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Zięba

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / MALI DYSTRYBUTORZY KORKA TRACĄ RYNEK