Maliszewski: kluczowe, kto zastąpi zdymisjonowanych ministrów

PAP
opublikowano: 10-06-2015, 21:02

Obecnie kluczową sprawą jest to, kto zastąpi ministrów oraz marszałka Sejmu, którzy w środę złożyli rezygnacje; jeśli to nie będzie zmiana generacyjna, z jakąś wizją, nastąpi chaos; to będzie poddanie się - uważa dr hab. Norbert Maliszewski, specjalista ds. marketingu politycznego z UW.

Premier Ewa Kopacz poinformowała w środę o decyzjach związanych z wyciekiem akt śledztwa ws. tzw. afery podsłuchowej. Premier nie przyjmie sprawozdania Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta za 2014 r. Poinformowała, że ministrowie i wiceministrowie, których podsłuchane rozmowy pojawiają się na nagranych i upublicznionych w ubiegłym roku w mediach taśmach, zrezygnowali z funkcji w rządzie. Są to ministrowie: zdrowia Bartosz Arłukowicz, skarbu Włodzimierz Karpiński, sportu Andrzej Biernat.

Zrezygnował także marszałek Sejmu Radosław Sikorski oraz Jacek Cichocki - z funkcji koordynatora służb specjalnych.

Według Maliszewskiego, aby podjęte decyzje miały charakter konstruktywny, teraz potrzebny jest odpowiedni "drugi krok".

"Drugi krok jest kluczowy: to, jakie osoby zastąpią owych zdymisjonowanych ministrów, marszałka, który sam podał się do dymisji. Czy to będzie zmiana generacyjna, z jakąś wizją, z jakimś celem? Jeżeli taka nie będzie, to nastąpi efekt chaosu, to będzie poddanie się" - podkreślił ekspert.

Jego zdaniem, jeżeli będzie to nie tylko zmiana opakowania, "lecz PO będzie potrafiła zbudować jakiś przekaz - to będzie jakiś oddech". "Ale też nie jest tak, że to jest szansa na dogonienie PiS. To jest właściwie opcja minimum, żeby PO nie traciła dalej w sondażach" - ocenił politolog.

Według niego środowe decyzje to "opcja przetrwalnikowa". "Ona polega na tym, że Ewa Kopacz pozbywa się osób, które mają toksyczny wizerunek, odpowiada na negatywne nastroje. Co więcej, skupia więcej władzy w swoich rękach, bo zauważmy, że jeden z szefów +spółdzielców+ jest zdymisjonowany, czyli Ewa Kopacz ma coraz większe wpływy. Natomiast, żeby to była jakaś realna zmiana i żeby nie było powtórki AWS-u, musimy poczekać na kolejny krok" - podkreślił.

"Ten ruch jest reakcją na problemy, które ujawniły się podczas wyborów: otóż Polacy, duża część wyborców, miała poczucie, że PO się zużyła. W badaniach pojawiły się opinie, że chcemy zagłosować na kogokolwiek innego, niż osoby z PO. Winne temu toksycznemu wizerunkowi były m.in. osoby związane z aferą taśmową" - powiedział PAP Maliszewski.

Jego zdaniem między innymi właśnie dlatego Bronisław Komorowski przegrał wybory prezydenckie.

"Głosując na Pawła Kukiza Polacy pokazali czerwoną kartkę. Teraz premier Ewa Kopacz musiała więc zareagować, odpowiedzieć na te nastroje. Odpowiedzią na nie są dymisje, które powinny nastąpić rok wcześniej. Z badań prowadzonych m.in. przeze mnie wynikało, że Donald Tusk powinien te osoby zdymisjonować, że to nie jest afera podsłuchowa, ale afera arogancji władzy Platformy. Te słynne +ośmiorniczki+ świadczyły o arogancji władzy" - ocenił ekspert.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu