Ostatnie sesje pokazały, że indeks maluchów może być bardziej odporny na globalne tąpnięcia. Ubiegłotygodniowy wzrost awersji do ryzyka spowodował spadek WIG20 w czwartek i piątek, w sumie o blisko 8 proc. W tym czasie sWIG80 stracił około 3,7 proc., co znowu wyróżnia go na tle innych głównych indeksów.
- Ostatnia mocna przecena pokazała, że WIG20 mocniej reaguje na negatywne impulsy z zagranicy. Pod koniec zeszłego tygodnia obserwowaliśmy mocniejszą wyprzedaż dużych spółek i poszukiwania mniejszych, które z różnych powodów nie załapały się na wcześniejsze wzrosty – komentuje Marcin Kiepas, analityk XTB.
Z dużych do małych
Wielu analityków prognozuje, że w
lutym indeks blue chipów może spaść nawet w okolice 2000 pkt. Co czeka
akcjonariuszy mniejszych firm?
- Sytuacja z ubiegłego tygodnia, kiedy indeks najmniejszych spółek spadał wyraźnie wolniej niż dużych, będzie się powtarzać. Jest awersja do ryzyka i presja wyprzedaży dużych spółek. Widać, że inwestorzy uciekają z dużych spółek, które są w portfelach zagranicznych graczy. Dlatego sWIG80 ma szansę nadal zachowywać się lepiej. Inwestorzy będą szukali okazji do zarobku i w związku z tym możemy obserwować próbę gry na mniejszych spółkach. Mniejsze spółki mogą traktować, jako bezpieczna zatoka, mniej podatna na nerwowe ruchy rynku – uważa Mirosław Saj, analityk DnB Nord.
Potrzebny spokój
Na razie sWIG80 od kilku miesięcy jest w
trendzie bocznym. O silniejsze wybicie będzie trudno bez względnego spokoju na
światowych rynkach finansowych.
- Jeśli korekta byłaby łagodna i rozłożona w czasie to sWIG80 ma szansę
pozostać w trendzie bocznym, w którym znajduje się już od kilku miesięcy. W tym
okresie indeks małych spółek ma szansę poruszać się powyżej 10800 pkt. Na
mocniejsze wybicie można liczyć w momencie wyraźniejszej poprawy nastrojów na
rynku, czyli nie wcześniej niż w marcu lub kwietniu – przewiduje analityk
XTB.
Teraz wykres sWIG80 upodabnia się do wykresu z przed 2003 roku. Wtedy
kilkumiesięczna konsolidacja zakończyła się mocnym wybiciem. Od marca 2003 roku
do lipca 2007 roku indeks giełdowych maluchów wzrósł aż o 1500 proc. i był to
najlepszy rezultat wśród wszystkich indeksów. Jednak wówczas uwarunkowania
rynkowe były inne.
Spekulacyjne gry
Tymczasem przed krajowymi inwestorami
sezon wyników finansowych za IV kwartał. Trudno przypuszczać, aby cenzurki były
porywające. Perełek, takich chociażby jak kwartał temu Comarch, zapewne nie
zabraknie. Zwłaszcza wśród mniejszych spółek.
- Trudno wskazać konkretnych
faworytów. Kto wie czy nie dojdzie do spekulacyjnych wzrostów lub gry pod
spółki, które mogą pokazać lepsze wyniki niż oczekuje rynek – ocenia Mirosław
Saj.