MAŁY HANDEL NIE ZNIKNIE Z DUŻYCH ULIC

Górecki Radosław, Otto Patrycja
opublikowano: 2000-10-10 00:00

MAŁY HANDEL NIE ZNIKNIE Z DUŻYCH ULIC

Supermarkety na razie nie odbiorą klientów śródmiejskim sklepom

NA ULICACH I W CENTRACH: Zdaniem Piotra Kaszyńskiego z Healey & Baker, powstawanie nowoczesnych centrów handlowych nie oznacza wcale, że handel zniknie z polskich ulic. fot. ARC

Mimo że centra handlowo- -rozrywkowe wydają się atrakcyjniejsze dla konsumentów, nie oznacza to, że handel zniknie ze sklepów położonych w centrach miast.

Środki przeznaczane przez inwestorów na budowę nowoczesnych powierzchni handlowych w Polsce liczone są w milionach złotych. Mimo coraz większego przyrostu nowoczesnych powierzchni handlowych nie słabnie zainteresowanie tym rynkiem. Dla przykładu można tu wymienić plany holenderskiej spółki ING Real Estate, która za 1,4 mld zł chce zbudować centrum handlowe w samym środku stolicy tuż przy Dworcu Centralnym. Drugie tyle chce przeznaczyć na budowę centrów w Katowicach, Zabrzu i Częstochowie. Z kolei norweska spółka RECE Poland (firma siostra REMA 1000) zapowiada budowę tzw. osiedlowych centrów handlowych i planuje na ten cel przeznaczyć 900 mln zł. Pierwsze centra tej spółki zostaną otwarte w Łodzi i Gdyni. Niemiecki Minimal zapowiada, że wartość uruchomionych do końca 2000 roku centrów handlowych wyniesie około 100 mln zł, a francuski Cefic zbuduje w Warszawie centra, których wartość szacuje się na 550 mln zł.

Papierowe inwestycje

Analitycy rynku nieruchomości twierdzą, że tak duże zaangażowanie kapitału w budowę powierzchni handlowych świadczy o dużym zapotrzebowaniu na nie ze strony handlowców.

— Porównując np. powierzchnię Warszawy z innymi stolicami europejskimi można powiedzieć, że dla centrów handlowo-rozrywkowych jest jeszcze miejsce. Z drugiej jednak strony, gdy porównamy siłę nabywczą społeczeństwa, to można stwierdzić, że obecna liczba centrów handlowych jest wystarczająca — mówi Piotr Kaszyński, szef działu powierzchni handlowych w Healey & Baker.

Dlatego niektórzy analitycy zauważają, że nie wszystkie planowane inwestycje w centra i powierzchnie handlowe dojdą do skutku. Wiele planów jest rozciągniętych w czasie i to, czy będą realizowane, zależy od sytuacji na rynku.

Ośrodki sprzedaży

Zdaniem Piotra Kaszyńskiego, w większych aglomeracjach, takich jak Warszawa czy Poznań, handel będzie koncentrować się głównie w dużych centrach rozrywkowo-handlowych. W mniejszych miejscowościach usadowi się przede wszystkim w przyciągających najwięcej klientów hipermarketach. W miastach takich jak Warszawa (otwarto tu niedawno dwa duże centra — Galerię Mokotów i Sadybę Best Mall) podaż nowoczesnej powierzchni handlowej jest tak duża, że praktycznie niezbędne staje się budowanie przy galeriach handlowych centrów rozrywkowych. Kino i kręgielnię dobudowano np. do warszawskiej Promenady, co zwiększyło liczbę odwiedzających. Ostatnio otwarto też kino w podwarszawskim centrum handlowym Janki.

Problem z własnością

Tymczasem większość lokali położonych w centrach polskich miast jest w rękach władz lokalnych, co powoduje, że jeszcze nie można mówić o rynkowych mechanizmach regulujących obrót tymi nieruchomościami. Problem ten jest najbardziej widoczny w stolicy.

— Władze lokalne ogłaszają bowiem od czasu do czasu przetargi umożliwiające zakup takich lokali. Często prawo do ich pierwokupu mają obecni najemcy. W ten sposób dochodzi do sytuacji, że niektórzy handlowcy utrzymują sklepy, mimo że nie przynoszą one dochodu, tylko po to, aby móc je później wykupić. To powoduje, że bardziej atrakcyjne dla handlowców stają się galerie handlowe — uważa Piotr Kaszyński.

Zdaniem Stefana Przedzimirskiego, szefa działu powierzchni handlowych firmy Jones Lang LaSalle, najważniejsze dla klientów jest to, gdzie mogą najwygodniej zrobić zakupy.

— Jeśli przyjmiemy to kryterium za najistotniejsze, to obecnie wszystko wskazuje na to, że najwięcej klientów przyciągać będą centra handlowe odsunięte od centrum lub położone na obrzeżach miast. Jest to skutkiem braku dostatecznej liczby miejsc parkingowych w śródmieściach dużych aglomeracji, co szczególnie wyraźnie widać w Warszawie. Poza tym bardzo często polskie ulice nie były budowane z myślą o rozwijaniu na nich handlu. Jezdnie są bardzo szerokie, zaś chodniki niewygodne i raczej nie zachęcają do spacerów — mówi Stefan Przedzimirski.

Dlaczego ulice

Powstaje więc tylko pytanie. Skoro wszystko zdaje się przemawiać na korzyść centrów handlowych, to dlaczego czynsze na głównych ulicach handlowych w Warszawie, czyli na Chmielnej i na Nowym Świecie, dochodzą czasami do 100 USD za mkw. miesięcznie (około 450 zł).

— Po prostu istnieją na rynku przedsiębiorcy reprezentujący marki, które muszą istnieć w świadomości konsumentów i to właśnie oni są w stanie płacić tak wysokie czynsze. Najważniejsze jest dla nich zapewnienie sobie miejsca na rynku, a jeśli nie będzie ich na głównych ulicach, to nie będą istnieć — odpowiada Stefan Przedzimirski.

Poza tym, mimo że dużo argumentów przemawia za centrami handlowymi, okazuje się, że Polacy bardzo lubią robić zakupy w centrum miasta. Wystarczy przypomnieć wyniki marcowego raportu firmy Healey & Baker „Where People Shop” („Gdzie robimy zakupy”), z których wynika, że 46 proc. Polaków dokonuje zakupów odzieży przy głównych ulicach handlowych, a tylko 12 proc. w centrach handlowych. Trzeba jednak pamiętać, że od początku 2000 roku otwarto w naszym kraju kilka nowych centrów handlowych, co może oznaczać, że w przyszłym roku badania wykażą zmianę preferencji konsumentów.

CENY SPADŁY: Porównując stawki czynszów za powierzchnie handlowe przy głównych ulicach, okazuje się, że w stosunku do 1999 roku w większości miast czynsze spadły.