Manpower: IT zwolni

opublikowano: 15-09-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Dynamika zatrudnienia w IT w Polsce mocno zahamuje, ale na świecie będzie rosnąć najszybciej ze wszystkich branż. Pracodawcy muszą skrócić rekrutację nawet do kilku dni.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jakie są perspektywy zatrudnienia w branży IT
  • jak wyglądają na tle innych branż
  • jak Polska wypada na tle świata

Chociaż nastroje na polskim rynku pracy są fatalne, a prognoza ManpowerGroup zatrudnienia netto na IV kw. 2022 r. wynosi +1 proc., co jest trzecim od końca wynikiem dla 41 badanych krajów, to są branże, w których firmy będą zatrudniać. Należą do nich m.in.: IT, technologie, telekomunikacja, komunikacja i media, a różnica między firmami planującymi zatrudnianie a zamierzającymi zwalniać wynosi w Polsce +6 pkt proc.

Optymiści kontra pesymiści

— Wynik branży IT jest zaskakująco dobry. Co prawda kwartał do kwartału jest niższy, obserwujemy spadek prognozy zatrudnienia netto o 20 pkt proc., trzeba jednak wziąć pod uwagę sytuację gospodarczą, nasze otoczenie i spadek prognoz w innych sektorach. Badania do kolejnego raportu zostaną zrealizowane pod koniec roku. Pracodawcy będą już wiedzieć, jak rozwinęła się sytuacja gospodarcza, jaka jest inflacja i jaka będzie oczekiwana w I kw. kolejnego roku. Spodziewam się, że wrócimy do sinusoidy, a branża IT pójdzie w górę — mówi Konrad Gandziarski, który odpowiada w Experisie (marka ManpowerGroup) za rozwój outsourcingu usług IT.

Jeszcze lepiej sytuację postrzega Konrad Weiske, prezes Spyrosoftu oraz branżowej organizacji SoDA

– Zdecydowana większość polskich firm zajmujących się rozwojem oprogramowania planuje zwiększać zatrudnienie. W moim odczuciu sytuacja w Polsce jest bliższa trendom globalnym przedstawionym w raporcie. Światowy kryzys póki co nie dotknął poważnie firm z naszej branży. Ograniczenie zamówień odczuły niektóre firmy obsługujące start-upy muszące pilnować wydatków w związku ze zmniejszeniem finansowania ze strony ich inwestorów – mówi Konrad Weiske.

Mniejszym optymistą jest Tomasz Szpikowski, prezes i współwłaściciel Bergman Engineering, firmy rekrutującej inżynierów, oraz współwłaściciel i szef rady nadzorczej TestArmy, firmy zajmującej się m.in. testami oprogramowania.

— W TestArmy i w firmach z SoDA, stowarzyszenia pracodawców IT, w tym kwartale po raz pierwszy pojawiła się ławeczka, czyli informatycy, którzy nie mają zleceń. Duże korporacje wstrzymały projekty, bo nie wiedzą, co się będzie działo. O ile pandemia COVID-19 przysporzyła branży pracy, bo wszystko trzeba było przenieść online i potrzebnych było dużo aplikacji mobilnych, to obecny kryzys jest inny. Przewiduję, że w następnych dwóch-trzech kwartałach branża IT nie urośnie. Będzie rozwarstwienie, bo np. bankowość musi cały czas prowadzić modernizację systemów informatycznych, ale ucierpią małe software house’y, które budowały aplikacje i testowały oprogramowanie — mówi Tomasz Szpikowski.

Atmosfera nie sprzyja rozbudowie firmy...

Branża IT jest brana pod uwagę w analizie ManpowerGroup dopiero od I kw. tego roku.

– W badaniu dla I kw. tego roku panował duży optymizm i 37 pkt proc. więcej firm zamierzało zatrudniać, niż zwalniać. Skończyła się pandemia, firmy inwestowały w IT. W II kw., do którego badania robiliśmy jeszcze przed wybuchem wojny w Ukrainie, firmy były już mniej optymistyczne, a prognoza spadła do +13 proc. To m.in. efekt dużych rekrutacji z I kw. W III kw. współczynnik wyniósł +26 proc., choć już trwała wojna, napływała fala uchodźców i pojawiły się pierwsze sygnały o zwolnieniu gospodarki. Życie zweryfikowało ten optymizm. Teraz przedsiębiorcy zdają sobie sprawę, że mamy pędzącą inflację, wojna w Ukrainie będzie jeszcze trwała, nie wiadomo, co wydarzy się na styku gospodarki rosyjskiej i europejskiej, w Polsce nastąpiła kolejna modyfikacja Polskiego Ładu i nie wiadomo, czy ostatnia, pojawiają się też głosy o zmianie systemu pracy na 4-dniowy. Brakuje stabilności, a takie otoczenie nie pomaga w podejmowaniu długoterminowych decyzji i budowaniu strategii — wyjaśnia Konrad Gandziarski.

Z danych dla wszystkich dziesięciu badanych branż wynika, że 24 proc. pracodawców planuje wzrost, 24 proc. spadek, a 42 proc. nie zamierza zmieniać liczby pracowników.

— Przez pandemię wiele firm podjęło nieprzemyślane decyzje o zwolnieniach i po czasie ciężko im było zdobyć pracowników. Dlatego nie są skłonne do szybkich zwolnień. Niestety, nie są też chętne do zatrudniania. Żyjemy w niestabilnym systemie gospodarczym, a inflacja jest dwucyfrowa — uważa ekspert Experisu.

... ale ssanie na informatyków się utrzymuje

Z drugiej strony specjaliści IT, których w naszym kraju brakuje — w zależności od szacunków — nawet 120 tys., z Polski mogą pracować zdalnie na całym świecie. Ograniczają ich tylko strefy czasowe i znajomość języka, więc popyt na nich nie spadnie. Na świecie przewidywany wzrost w sektorze IT wynosi aż +42 pkt proc., najwięcej ze wszystkich branż. Dlatego pracodawcy muszą się dostosować do najnowszych trendów w rekrutacji.

— Procesy rekrutacyjne muszą być realizowane szybko, bo specjaliści są rozchwytywani i mają po kilkanaście ofert tygodniowo. Kiedyś zatrudnienie informatyka trwało nawet 1-2 miesiące, dziś to kilka dni lub maksymalnie tygodni. Są oczywiście marki, np. Google, które mogą sobie pozwolić na więcej, bo są wymarzonymi miejscami pracy, ale można je policzyć na palcach jednej ręki. Dla pracowników liczą się cztery kluczowe parametry: możliwość pracy zdalnej, elastyczne godziny pracy, ciekawe projekty oraz wynagrodzenie. Ich waga i kolejność zależą tylko i wyłącznie od kandydatów. Pracodawcy zwiększyli ponadto nacisk na dopasowanie kandydata do zespołu pod kątem kompetencji miękkich — mówi Konrad Gandziarski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane