Czytasz dzięki

Mapa merlotów dla leniwych

Weronika A. Kosmala
opublikowano: 18-07-2019, 22:00

Czy można wpleść w rozmowę winiarski wątek, nie garbiąc się nad żadnym opasłym tomem? Inwestorzy mają ściągi — z merlotów i regionów.

Swobodnie rozumiana optymalizacja czasu pracy teoretycznie nie sprzyja dogłębnemu poznawaniu żadnego rynku, jednak droga na skróty przez winiarskie regiony rzeczywiście bywa nęcąco prosta. Kierując się rachunkiem prawdopodobieństwa, wybierzmy jedną z najpopularniejszych odmian, czyli merlota, który również nie lubi tracić czasu — ze względu na wczesne dojrzewanie jest najczęstszym wyborem winiarzy w Bordeaux. Żeby zdywersyfikować umowny portfel tematów do rozmowy, warto nie ograniczać się przy tym do win francuskich, dlatego to merlot właśnie przysłuży się spryciarzom, porastając stoki od gorącej Kalifornii po szczupłe Włochy. Ciągnąc szacunki prawdopodobieństwa, wypadałoby poznać konkretnie, które z tych win przewijają się przez głowy naszych rozmówców najczęściej — tym natomiast dzieli się wyszukiwarka Wine Searcher, która opublikowała kolejny roczny ranking butelek najgorliwiej oglądanych na ekranach. Popyt wędruje głównie po Francji, Toskanii i Stanach Zjednoczonych — fantazjując o winie za 12 tys. zł jak o modelce z okładek czasopism.

Miejsce 1: Pomerol

Statystyki pokazują, że naszym sekretnym buszowaniem w winiarskiejwyszukiwarce nie rządzi jednak pragmatyzm, bo czubek listy najczęściej sprawdzanych etykiet wieńczy Petrus — trunek rozsławiający Pomerol przeciętną ceną 12 tys. zł za butelkę. O ile wino rozpoznawalne z filmów czy anegdot o politykach jest bez wątpienia jedną z ikon półki kolekcjonerskiej, warto nadmienić, że sam Pomerol nie zalicza się poza tym do przesadnie tętniących atrakcji Bordeaux. Obszar kojarzony z jednym z najdroższych win tylko pozornie jawi się jako pejzaż kipiący od udekorowanych posiadłości i zamków, które pamiętają ciężkie od kufrów dorożki. „Pomerol jest osobliwym zakątkiem. Z trudem można się tu odnaleźć. Właściwie nie ma prawie żadnego centrum” — piszą w swoim winiarskim atlasie Hugh Johnson i Jancis Robinson, nakreślając widok budynków, w których każda rodzina produkuje wino — krajobraz „równomiernie poprzetykany skromnymi domami, z których wszystkie noszą w nazwie tytuł château”.

Miejsce 2: Toskania

O ile bordoskie wino pojawia się w dziesiątce najżywiej szukanych tylko raz, ponad połowę tej listy zajmują trunki z Włoch, a dokładnie na pięciu palcach zliczymy te z Toskanii owianej skandalem. Tuż za Petrusem wymieniony jest merlot Masseto producenta Tenuta dell’Ornellaia, czyli jeden z tzw. supertoskanów, tym razem ze średnią ceną dla różnych roczników na poziomie 2,9 tys. zł. Sama nazwa, przyjęta prawdopodobnie przez entuzjastycznychkrytyków zza oceanu, odnosi się do skostniałego włoskiego prawa, które zasłynęło z regulowania nawet nieprzystających drobiazgów w procesach winiarskich — do czasu, aż na początku lat 70. z systemu wyłamała się grupa bardziej pomysłowych plantatorów. Zabronione dotychczas francuskie odmiany — jak cabernet czy właśnie merlot — zaczęły podnosić jakość toskańskich trunków, zachwycając przy tym nosy krytyków, jednak w świetle prawa wina zrodzone w drodze tak groźnego odstępstwa musiały spaść boleśnie do kategorii „Vino di Tavola”, a więc stołowych. Dysonansowi włoski rząd zaradził dopiero w latach 90., wprowadzając kategorię IGT — Indicazione Geografica Tipica — w pewnym sensie dla rozwiania aury śmieszności, w której najniższa kategoria wina była jednocześnie najdroższą z całego geograficznego buta.

To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
×
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Miejsce 3: Napa Valley

W zestawieniu win, których najbardziej ciekawy jest ogólnie pojęty popyt, są trzy amerykańskie, przy czym dwa z oklaskiwanej kalifornijskiej Napa Valley oraz jedno z Nowego Jorku, z sugestywnym dopiskiem „Summer in a bottle” na naklejce. Zachwalane lato w butelce z Long Island kosztuje średnio 95 zł według Wine Searcher, a mowa o różowym winie stołowym, czyli wyrobie doskonałym dla ochłody, ale niezahaczającym raczej o kontekst portfeli inwestorów. Z tą kategorią aktywów znacznie częściej kojarzona jest pierwsza lokalizacja, z której najcenniejsze czerwone wino — Screaming Eagle — wylądowałoby na omawianej liście ze średnią ceną 13,3 tys. zł, gdyby tylko nie było cabernetem, ale merlotem. W porównaniu do Bordeaux sama Napa Valley przechodzi jeszcze etap niemowlęctwa, bo jej świeżą historię zapoczątkowała budowa winnicy Roberta Mondaviego w drugiej połowie lat 60. „Łuk wejściowy z cegły surowej w stylu z epoki wypraw misyjnych i ambitne plany podbicia światowych rynków przez tę posiadłość zaznaczają początek fazy przełomu uśpionej, rolniczejgminy, w której znajdują się plantacje orzecha włoskiego i śliw” — piszą wspomniani Hugh Johnson i Jancis Robinson, podkreślając, że mimo potężnego szumu region jest naprawdę mały, ale nadrabiający w warstwie pod stopami. Gleby Napa Valley stanowią, według tych ekspertów, połowę gatunków wszystkich gleb ziemskich, dlatego wina wytwarzane na różnych poletkach regionu istotnie mogą być różnorodne, podobnie zresztą jak sute zabiegi marketingowe kierowane stamtąd do kolekcjonerów. O tym, że nie rozmiar obszaru jest w tym przypadku gwarantem sukcesu, świadczy ponadto wspomniany już Nowy Jork — trzeci pod względem ważności winiarski stan w Ameryce Północnej, tyle tylko że w przytłaczającej większości obsadzony odmianą labrusca. Brzmi mniej znajomo, a i wygląda na mniej przydatną dla dorosłych, bo stosuje się ją do produkcji winogronowych soków i galaretek tuczących nawet mocniej od kieliszka merlota.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika A. Kosmala

Polecane