Mark Mobius odrzuca cenę oferowaną za akcje BSK

Michał Kobosko
opublikowano: 2001-03-15 07:20

Grupa inwestorów instytucjonalnych, którzy krytykuję cenę wezwania na akcje BSK (ogłoszonego przez ING), zyskała silnego sprzymierzeńca. Swój sprzeciw wobec warunków oferowanych przez Holendrów ogłosił Mark Mobius, menedżer grupy funduszy inwestycyjnych zarządzanych przez Templeton Asset Management.

- Oferta w wysokości 265 zł za akcję jest zdecydowanie zbyt niska i nie odzwierciedla prawdziwej wartości Banku Śląskiego. Trzeba pamiętać, że wyniki banku zostały w ostatnim okresie sztucznie zaniżone z powodu utworzenia wysokich rezerw, zatem giełdowa wycena banku znacznie odbiega od rzeczywistości. Biorąc pod uwagę pozycję BSK w polskim sektorze bankowym (działanie na atrakcyjnym rynku, rozbudowana sieć detaliczna, obecność w silnym PTE) wycena na poziomie 1,3 wartości księgowej jest trudna do obronienia. W ciągu ostatnich trzech lat żaden prywatyzowany bank nie był wyceniany niżej niż 1,5 raza wartość księgowa. Wycena żadnego nie równała się zaledwie 18 proc. depozytów banku. Średnio wskaźnik ten oscylował wokół 40 proc. - czytamy w oświadczeniu Marka Mobiusa, przesłanym w środę do mediów.

Menedżer Templetona zwrócił też uwagę, że wycena dokonana przez ING jest o 15 proc. niższa od ceny dolarowej, jaką holenderski bank płacił za akcje BSK w 1996 r.

- Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe czynniki rekomenduję inwestorom, by odrzucili obecne wezwanie i poczekali, aż ING podniesie oferowaną cenę - napisał Mark Mobius.

W środę grupa inwestorów posiadających 20 proc. akcji BSK, złożyła wniosek o zwołanie do 17 kwietnia NWZA banku po to, by w drodze głosowania grupami powołać swojego przedstawiciela do rady nadzorczej.

Przypomnijmy, że tydzień temu ING wezwał do sprzedaży 45 proc. akcji Banku Śląskiego, oferując po 265 zł za sztukę. Gdyby wezwanie się powiodło, ING miałby 100 proc. akcji BSK.

Michał Kobosko