Marki z Polski podbijają rynki zagraniczne

  • Materiał partnera
opublikowano: 14-09-2021, 14:49

Polski biznes dojrzał do wprowadzania swoich marek w krwiobieg globalnej gospodarki. Jednak wciąż uczy się, jak tego dokonywać i potrzebuje wsparcia w realizowaniu swoich ambicji.

W przeszłości polskie firmy traktowały arenę międzynarodową zupełnie inaczej niż rodzimy rynek, na którym prowadziły swój biznes. Od 2004 r., od wejścia Polski do Unii Europejskiej, osiągnięcie dojrzałości biznesowej łączy się dla nich z chęcią poszerzenia skali działania o inne kraje. Wejście na nie wymaga dodatkowych umiejętności.

Uczestnicy panelu zwrócili uwagę, że polskie marki już są obecne na rynkach globalnych i zgodnie wyrazili przekonanie, że w ciągu dekady lat ich pozycja umocni się, a do ofensywy przystąpią kolejne brandy.

— LPP zaczęło wchodzić na rynki zagraniczne w 2002 r., ale początkowo przypominało to zatykanie chorągiewek na mapie. Z czasem zmieniliśmy ten model i od tej pory każdy nasz sklep — niezależnie od tego, czy znajduje się w Krakowie, Moskwie, Kijowie czy Budapeszcie — ma ten sam dostęp do towaru i nie musi o niego konkurować. Wszystkie sklepy tratujemy jednakowo — dostarczamy towar do każdego z nich stosownie do konkretnych potrzeb, co jest możliwe dzięki działaniu algorytmów i analizie dużych, wciąż rosnących zbiorów danych informujących o aktualnej sytuacji — mówił Przemysław Lutkiewicz, wiceprezes zarządu LPP, podczas panelu „Made in Poland — polska marka za granicą”.

Kapitał i cierpliwość

Na konkurencyjnym rynku europejskim marka polska już nie może oznaczać wyłącznie niższej ceny — zwróciła uwagę Karolina Czekaj, Director of Corporate Finance w Adamed. O wiele większe znaczenie dla jej wypromowania ma, jej zdaniem, wartość dodana, czyli projektowanie (design), know-how, logistyka, dostarczanie doświadczeń zakupowych i umiejętność jego sprzedaży.

— Wyjście na rynki zagraniczne wymaga dużej odwagi, determinacji, ale i nastawienia się od samego początku na osiągnięcie tego celu. Dużą pomocą jest otwartość na budowanie międzynarodowego zespołu, by dzięki temu łatwiej rozpoznawać inne kultury i potrzeby. Sukces zagraniczny polskiej marki w dużym stopniu jest pochodną zdolności do działania innowacyjnego i kreowania produktów czy usług charakteryzujących się wysoką jakością — podkreśliła Karolina Czekaj.

— 20 lat temu polska oferta branży fashion nie cieszyła się na rynkach zagranicznych dobrym odbiorem. Postawiliśmy więc na obcobrzmiące nazwy, które nie kojarzyły się wprost z Polską. Równocześnie w naszym kraju stworzyliśmy podstawy biznesu. Dopiero tak zbudowany kapitał umożliwił nam stawianie pierwszych kroków za granicą — wspominał Przemysław Lutkiewicz z LPP.

Najpierw LPP wychodziło na rynki pokrewne kulturowo — Ukrainę, Słowację, do Czech i krajów bałtyckich, potem do Bułgarii, Rumunii, a z czasem na Bliski Wschód i do krajów zachodniej Europy — Niemiec i Wielkiej Brytanii.

— Budowanie pozycji marki za granicą to proces stopniowy, w którym potrzebne są trzy rzeczy: pomysł, kapitał i — co najważniejsze — czas oraz cierpliwość do działania w długiej perspektywie. Osadzenie się na zagranicznym rynku, oswojenie tamtejszych konsumentów z polską marką i zdobycie ich zaufania wymaga lat — podkreślił Przemysław Lutkiewicz.

Siła marki

W ostatnich latach produkty i marki z Polski wchodzą do krwiobiegu gospodarczego nie tylko Europy, ale i świata. Położenie geopolityczne Polski w sercu Europy sprzyja ekspansji krajowego biznesu na rynki zagraniczne, ale także tworzeniu w Polsce centrów obsługi biznesu prowadzonego globalnie.

— Pod względem usług świadczonych dla biznesu Polska staje się coraz bardziej cenioną na świecie marką — zauważył Paweł Kusiak, dyrektor zarządzający pionem sprzedaży bankowości komercyjnej i globalnej w HSBC Continental Europe.

— Krakowskie centrum HSBC stało się najbardziej globalnym ośrodkiem usług banku. Pracuje w nim ponad 3,5 tys. osób reprezentujących aż 64 kraje. Pracownicy ośrodka świadczą usługi biznesowe w 13 językach dla spółek HSBC w 27 krajach i nie są to wyłącznie proste funkcje typu back office, ale i tak zaawansowane usługi jak zarządzanie skarbem czy zarządzanie ryzykiem. Obsługiwanie takich procesów buduje za granicą prestiż krakowskiego ośrodka, ale też wzmacnia markę Polski jako ośrodka outsourcingowego — zaznaczył Paweł Kusiak.

Oznaką siły marek krajowych jest to, że są cenione na rynkach zagranicznych i generują przychody ich właścicielom.

Przychody osiągane na rynkach zagranicznych stanowią obecnie prawie 2/3 sprzedaży grupy LPP. Przy czym rynki w Europie Wschodniej są perspektywiczne i rozwojowe, a obecność na nich zapewnia LPP o wiele lepsze wyniki niż rynki zachodnie.

- Trudno uzyskać satysfakcjonują marżę w Niemczech czy Wielkiej Brytanii i przez wiele lat było to poza naszym zasięgiem. Poruszanie się po tych rynkach wymaga więc gruntownego przygotowania. Zdecydowaliśmy się jednak na obecność i konkurowanie na rynkach zachodnich, bo mamy świadomość, że to niezbędny warunek budowania marki globalnej i przecieranie szlaku do przyszłych, ewentualnych sukcesów w Azji czy Ameryce — przyznał Przemysław Lutkiewicz.

Kapitał społeczny

Sukces wielu globalnych marek dowodzi, że jest on pochodną nie tylko kapitału finansowego, ale i społecznego — zgadzali się uczestnicy panelu. Jakość produktu i usługi jest ogromnie ważna, ale istotne jest także wsparcie producenta ze strony kraju, z którego pochodzi i pomoc, jaką uzyskuje on od swoich rodaków, praktykujących na co dzień patriotyzm ekonomiczny.

— Kiedyś zaproponowałem naszemu dystrybutorowi okien dachowych w Szwajcarii, że dostarczę mu dodatkowy produkt — schody i dzięki temu umożliwię mu większy zarobek, niż dotąd osiągał w tej kategorii produktowej. Odmówił mi, tłumacząc, że sprzedaje w Szwajcarii okna Fakro, bo nie ma szwajcarskich producentów okien. Jednak są w tym kraju producenci schodów i ich wytwory będzie dystrybuował, mimo że zarobi na tym o wiele mniej, niż gdyby wszedł we współpracę z Polakami. Dlaczego? Wytłumaczył mi, że Szwajcaria dlatego jest bogatym krajem, bo Szwajcarzy solidarnie się wspierają i wspólnie dbają o pomnażanie swojego bogactwa. Oto przykład patriotyzmu gospodarczego, którego musimy się w Polsce uczyć, gdyż bez tego trudno będzie naszemu biznesowi dokonywać ekspansji na rynki zagraniczne — opowiadał Ryszard Florek, prezes firmy Fakro.

Dr Dominik Wagner, LL.M., partner w kancelarii TIGGES Rechtsanwälte, zauważył, że od kilku lat do Niemiec wchodzą kolejne polskie firmy o sprecyzowanej strategii.

— Wiele z nich ma trudności z trwałym zaistnieniem na niemieckim rynku, bo Niemcy są bardzo przywiązani do własnych marek, a do obcych podchodzą z rezerwą. Wyjściem z impasu jest przejęcie przez Polaków lokalnej niemieckiej firmy, do czego coraz częściej dochodzi, lub nawiązanie z nią partnerstwa na zasadzie podwykonawstwa — wskazywał dr Wagner.

Polskie marki potrzebują wsparcia, by z powodzeniem budować swoją pozycję na rynkach zagranicznych. Tomasz Machura przypomniał, że podstawową pomocą, jaką może im zapewnić państwo na gruncie krajowym, są proste i niskie podatki oraz przewidywalne regulacje, a za granicą usługi doradcze, ułatwianie nawiązywania kontaktów handlowych i wsparcie finansowe. Istotną pomoc w ekspansji polskich marek na rynki zagraniczne stanowią nowoczesne technologie, np. analityka wielkich zbiorów danych, aplikacje czy e-commerce.

— W ostatnich latach sprzedaż przez internet rośnie nam w tempie dwu-, a nawet trzycyfrowym i staje się ogromny wsparciem na rynkach zagranicznych. Jednocześnie ma miejsce sprzężenie zwrotne — tam, gdzie funkcjonują nasze sklepy stacjonarne, o wiele łatwiej rozwijać sprzedaż przez internet. Dlaczego? Bo konsumenci znają produkty nie tylko z rzeczywistości wirtualnej, ale też mają z nimi realny kontakt i wtedy nabierają śmiałości, by po nie sięgać także za pośrednictwem sklepów online — mówił Przemysław Lutkiewicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane