Mars wie, jak wygrać z kryzysem

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 05-12-2008, 00:00

Unikająca dotąd rozgłosu firma, z którą od niedawna współpracuje Warren Buffett, postanowiła uchylić rąbka tajemnicy.

Potentat z branży słodyczy planuje dwucyfrowy wzrost w 2009 r.

Unikająca dotąd rozgłosu firma, z którą od niedawna współpracuje Warren Buffett, postanowiła uchylić rąbka tajemnicy.

Trudno byłoby znaleźć w Polsce kogoś, kto nie zna batoników Mars i Snickers czy też karmy dla zwierząt pod marką Chappi lub Whiskas. Trudniej byłoby natomiast znaleźć kogoś, kto może powiedzieć coś o firmie, która je produkuje. Mimo globalnego zasięgu (prawie 23 mld USD rocznej sprzedaży, a z uwzględnieniem przejętej w tym roku firmy Wrigley niemal 30 mld USD) Mars to wciąż firma rodzinna (należy do amerykańskiej rodziny Mars). Zgodnie z wolą właścicieli, którzy cenią prywatność, do tej pory firma tylko w minimalnym stopniu komunikowała się z mediami, głównie za pośrednictwem reklamy swoich marek. Teraz ma to się zmienić. Drzwi do korporacyjnego świata Marsa uchylają się m.in. dzięki przejęciu notowanej na giełdzie firmy Wrigley (za 23 mld USD w gotówce), a także ujednoliceniu nazwy firmy na całym świecie (wcześniej działała m.in. pod nazwą Masterfoods). Być może wpłynął na to również fakt, że w sfinansowaniu przejęcia znanego producenta gum do żucia pomógł Marsowi słynny inwestor Warren Buffett, który objął 20 proc. akcji Wrigley.

Otwieranie drzwi

— W Mars Polska w ostatnich latach osiągamy dwucyfrowy wzrost sprzedaży i tego samego spodziewamy się w przyszłym roku. Szacujemy, że nasza sprzedaż netto, tylko na polskim rynku, sięgnie w tym roku 800 mln zł. Jeśli dodać do tego sprzedaż na eksport, a także wartość sprzedaży Wrigley Polska i Royal Canin Polska, to łączny tegoroczny obrót polskiej części grupy Mars zbliży się do 2,6 mld zł — szacuje Jarosław Świgulski, dyrektor generalny Mars Polska.

Spółka nie ujawnia jednak wysokości zysków. Wiadomo tylko, że jej rentowność netto jest wyższa niż średnia rentowność branży spożywczej w Polsce, która w 2007 r. sięgnęła blisko 4,3 proc.

Wiadomo za to, skąd bierze się wielki optymizm firmy w kwestii utrzymania dwucyfrowego wzrostu sprzedaży, mimo nadciągającego spowolnienia.

— Potencjał dalszego wzrostu w Polsce widzimy ogromny. Chodzi głównie o wzrost organiczny, choć w dalszej przyszłości niewykluczone są kolejne przejęcia. Nasz optymizm bierze się stąd, że segmenty rynkowe, w których działamy są jeszcze dalekie od nasycenia w porównaniu z rynkami zachodnimi. W Polsce tylko około 30 proc. pożywienia kotów i niecałe 20 proc. psów stanowi gotowa karma, podczas gdy na rynkach zachodnich odsetek ten sięga nawet 60 proc. Spożycie wyrobów czekoladowych w Polsce wciąż jest niemal dwa razy mniejsze niż w krajach takich jak Niemcy, Wielka Brytania, Szwajcaria czy USA. Nasza pozycja na tych rynkach jest już bardzo silna, a nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa — mówi Jarosław Świgulski.

Kryzys pomoże

Jakby tego było mało, Mars liczy na to, że kryzys może mu nawet pomóc.

— Nie boimy się spadku dynamiki sprzedaży z powodu spowolnienia gospodarczego. W przypadku karmy dla zwierząt mamy bowiem w ofercie produkty z każdej półki cenowej, a w przypadku batonów, z uwagi na ich niewielką cenę jednostkową, paradoksalnie sprzedaż w czasie kryzysu może nawet wzrosnąć. Ludzie będą raczej ograniczać większe zakupy (mieszkania, samochody, sprzęt RTV, wycieczki, wyjścia do restauracji), ale nie odmówią sobie małych przyjemności — uważa Jarosław Świgulski.

okiem eksperta

Andrzej Gantner

dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności

Coraz trudniej o wzrosty

Branża spożywcza z pewnością w mniejszym stopniu odczuje spowolnienie gospodarcze niż inne sektory przemysłu, jak np. motoryzacyjny czy RTV AGD. Większość produktów żywnościowych to przecież dobra pierwszej potrzeby, z których nie można zrezygnować. Na rynku spożywczym są jednak obok chleba, masła i mleka również produkty o wysokiej elastyczności cenowej popytu, np. słodycze. W ich przypadku spadek dochodów lub pogorszenie nastrojów konsumenckich może odbić się negatywnie na dynamice sprzedaży. Producenci mogliby oczywiście bronić się przed osłabieniem sprzedaży, obniżając ceny tych produktów. To jednak jest mało realne, bo ceny surowców, takich jak ziarno kakaowca czy tłuszcze, w ostatnim czasie znacząco wzrosły. Patrząc w dłuższej perspektywie, potencjał wzrostu sprzedaży słodyczy jest jednak bardzo duży, bo ich spożycie w naszym kraju wciąż jest blisko 2 razy niższe niż np. w Niemczech.

Siła koncernu Mars

Udziały wartościowe grupy w różnych segmentach polskiego rynku (w proc.), główne marki

70

proc. rynek karmy dla kotów: Whiskas, Kitekat, Perfect Fit, Sheba, Catsan, Royal Canin.

55

proc. rynek karmy dla psów: Pedigree, Chappi, Cesar, Frolic, Greenies, Royal Canin.

24

proc. rynek wafli i batonów: Snickers, Mars, Twix, Bounty, Milky Way, Dove.

23

proc. rynek słodyczy impulsowych (w małych gramaturach,

sprzedawanych głównie przy kasach): Orbit, Winterfresh, Airwaves, Extra, Freedent.

Źródło: Mars Polska, Wrigley Poland

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu