W strategii bezpieczeństwa narodowego, na które budżet państwa ma wydać w najbliższych latach ogromne kwoty, właściwą pozycję musi zająć tak zaniedbane ostatnio bezpieczeństwo morskie. Jego stan poprawiłby zakup trzech nowych okrętów podwodnych, ale tylko pod warunkiem, że będą odpowiednio wyposażone w rakiety manewrujące. Bez takiej broni nie będą spełniały funkcji odstraszającej. Taką opinię podziela już wiele osób, zarówno w Komisji Obrony Narodowej Sejmu czy Parlamentarnym Zespole ds. Wojska Polskiego, jak i w Sztabie Generalnym WP.
Okręty podwodne potrzebne są nam nie tylko po to, by chronić polskie wybrzeże. Istotnym aspektem nowoczesności floty podwodnej jest jej potencjał odstraszający. Dlatego marynarce niezbędny jest miecz, którym mogłaby uderzać we wrażliwe punkty potencjalnego wroga. Nie chodzi tylko o przewagę psychologiczną. Konflikt zbrojny na bardzo nieodległym Wschodzie uzmysłowił nam, że pieniądze wydawane na obronność nie są budżetowym balastem, lecz narodową koniecznością.