Marzenia zamknięte w puszkach

  • Ewa Bednarz
opublikowano: 10-11-2021, 18:30

Katarzyna Puchała jest malarką, Marcin Olszewski – absolwentem Wydziału Lekarskiego. Znają się od liceum. Razem grali w kapeli punkrockowej i razem uciekali z lekcji, aby warzyć piwo. Dzisiaj ich firma Brewery Hills odnosi sukcesy. Po kilku miesiącach od powstania pozyskała inwestorów, wstawia swoje piwa do kilku sieci handlowych, prowadzi emisję crowdfundingową i zamierza zadebiutować na giełdzie. A to dopiero początek.

Własna ścieżka:
Własna ścieżka:
Marcin Olszewski i Katarzyna Puchała, założyciele Brewery Hills, twierdzą, że nie podążają za modą, lecz za swoją pasją. Dlatego eksperymentują, stawiając na ekologię i unikatowe wzornictwo.
materiały prasowe

Na pytanie, czy jest malarką, dizajnerką czy piwowarką, Katarzyna Puchała bez wahania odpowiada, że piwowarką, choć ze sztuką nie zerwała. Skończyła Wydział Malarstwa na wrocławskiej ASP, wciąż maluje, a jej obrazy trafiają za ocean. Mogła zostać projektantką ceramiki, ale zrezygnowała ze studiów trzy miesiące przed drugim dyplomem. Miała też krótki epizod związany z archeologią, ale skupiła się na robieniu piwa, które uwielbia.

– W naszym domu była kultura picia piwa. Był co prawda koniec lat 90. i rynek opanowały koncerny, ale mój tata pracował w Monachium i przywoził różne smaczne piwa z Niemiec. Rarytasem był Paulaner, ale próbowaliśmy różnych piw. Nie chodziło jednak o alkohol, lecz o poznawanie nowych smaków – tłumaczy Katarzyna Puchała.

Smaki okazały się nie najgorsze, skoro – wtedy jeszcze gimnazjalistka – uciekła razem z bratem z lekcji niemieckiego, aby w domu warzyć piwo.

– Wiedzieliśmy, że rodziców nie ma w domu. Uwarzyliśmy pierwszą warkę w domowych garnkach. Napój, który nam wyszedł, trudno było nazwać piwem, ale przelaliśmy go do pięciolitrowych butelek, w których miał fermentować, i ukrywaliśmy w szafach. Skończyło się wybuchem. Nie przewidzieliśmy przebiegu fermentacji. To nas jednak nie zaraziło – śmieje się piwowarka.

Warzenie z oszczędności

Doświadczenie i pasja:
Doświadczenie i pasja:
Marcin Olszewski wcześniej współtworzył firmę Doctor Brew. Katarzyna Puchał to jedna z niewielu kobiet browarników w Polsce. W Brewery Hills odpowiada za rozwój sprzedaży i dizajn etykiet. Tworzy na nich grafiki nawiązujące do historii piwnej rewolucji w USA lat 1960-90.
materiały prasowe

Malarstwo zeszło trochę na drugi plan, ale to nie znaczy, że nie maluje.

– Jestem osobą, która musi sobie dzielić życie na różne sfery, żeby uciekać z jednej w drugą. Te dwie dziedziny jakoś się uzupełniają, ponieważ projektuję etykiety. Moja wiedza z ASP też jest włączona w przemysł piwowarski – podkreśla Katarzyna Puchała.

Marcin Olszewski pewnie nie byłby dzisiaj jej wspólnikiem, gdyby nie liceum, w którym znalazł się w jednej klasie z bratem piwowarki.

– Kasia chodziła do klasy równoległej. Trzymaliśmy się razem, graliśmy w jednym zespole punkrockowym, Kasia na gitarze basowej. W piwowarskie próby też wchodziliśmy wspólnie. Na studiach zacząłem razem z nimi warzyć piwo profesjonalnie, choć w studenckiej kuchni – wspomina Marcin Olszewski.

Dzisiaj się śmieją, że na studiach mieli dwie motywacje do warzenia piwa. Pierwszą była ciągła chęć poszukiwania nowych smaków w koncernowym wtedy świecie piwa, drugą – pusta kieszeń.

– Na studiach chcieliśmy pić piwo, ale nie mieliśmy pieniędzy. Wydawało nam się, że dużo taniej będzie zrobić własne – dla siebie, przyjaciół, na imprezy i prezenty – mówi Katarzyna Puchała.

– Ideę mieliśmy dobrą, tylko nieprzystającą do rzeczywistości. Nasza studencka kieszeń ledwo udźwignęła kompletowanie sprzętów, więc pomysł z oszczędnością nie do końca się sprawdził – śmieje się Michał Olszewski.

– Wszystko dlatego, że podchodziliśmy do tematu na poważnie, więc jak kupowaliśmy sprzęt, to miał być już porządny – dodaje Katarzyna Puchała.

Doświadczenie jednak zdobyli.

Sukces bez biznesplanu

Dla smakoszy:
Dla smakoszy:
Michał Olszewski i Katarzyna Puchała wciąż poszukują nowych smaków piwa. Do 2021 r. stworzyli ich 23 rodzaje.
materiały prasowe

W 2014 r. Michał Olszewski założył z przyjacielem swój pierwszy browar kontraktowy – Doctor Brew, którego piwa jeszcze w tym samym roku zaczęły zdobywać laury.

– Kasia też zaczęła spędzać coraz więcej czasu w Doktorze, jeździła ze mną do różnych browarów. Po odejściu z Doctor Brew miałem dwa lata przerwy w warzeniu piwa, ale pod koniec tych dwóch lat Kasia postanowiła rozpocząć swój projekt. Była już obyta z profesjonalnym warzeniem piwa, więc poszło łatwo. Otworzyła Brewery Hills, a ja dołączyłem po kilku miesiącach – opowiada Michał Olszewski.

Projekt finansowali z własnych pieniędzy. Były członek zarządu Doktora sprzedał nawet swojego mercedesa, aby wspomóc firmę finansowo. To jednak nie wystarczyło. Oszczędności skończyły się bardzo szybko. Zaczęli więc szukać kapitału, co nie było łatwe. Musieli sprzedać projekt, który jeszcze na siebie nie zarabiał, a jednak przekonali do siebie pierwszych inwestorów, do których się zgłosili, mimo że nie mieli nawet prawdziwego biznesplanu.

– Zrobiliśmy prezentację i opowiadaliśmy o naszych planach, o tym, jakie mamy doświadczenie. Pokazaliśmy produkty, które już były dostępne na rynku. Pojawiły się też pierwsze recenzje naszych piw, które można było przeczytać w internecie. Poszło więc bardzo sprawnie – podkreśla Michał Olszewski.

– Na początku produkowaliśmy piwo w butelkach, na których były etykiety z moimi obrazami. Wtedy było to coś nowego, nie było etykiet malarskich, to się też spodobało – dodaje Katarzyna Puchała.

We wrocławską spółkę uwierzył fundusz private equity Torro Investment, na czele którego stoją Tomasz Maślanka i Przemysław Weremczuk, akcjonariusze notowanej na NewConnect spółki Geotrans.

Puszka zachodzącego słońca

Rozwój:
Rozwój:
Do 2023 r. Brewery Hills planuje wybudować własny browar, aby zredukować koszty warzenia kontraktowego. Na przełomie 2022 i 2023 spółka chciałaby się pojawić na rynku NewConnect.
materiały prasowe

Od 2019 r. Brewery Hills produkuje piwo tylko w puszkach – z etykietami projektowanymi przez Katarzynę Puchałę. Zdecydowali się na puszki, bo są bardziej ekologiczne.

– Puszka aluminiowa znacznie mniej zanieczyszcza otaczającą nas przestrzeń. Butelki często się gdzieś poniewierają, a puszki są chętnie zbierane. Nasze etykiety produkowane są z papieru z recyklingu, co nas odróżnia od innych browarów, które puszki oklejają plastikowymi etykietami. Puszki też lepiej sprawdzają się w transporcie. Zużywa się mniej paliwa, bo można przewieźć ich dwa razy więcej niż butelek – zgodnie tłumaczą piwowarzy.

Na początku nie planowali rezygnacji z butelek. Pojechali jednak do Browaru Błonie i zobaczyli gołe puszki bez etykiet.

– Dostaliśmy do degustacji puszki z próbkami, wracaliśmy z nimi samochodem do domu. Przyjmowały wszystkie kolory zachodzącego słońca. Wtedy zapadła decyzja, że nie tylko robimy piwo w puszkach, ale etykiety nie będą ich zakrywały w całości. To miało być coś innego, niż widzieliśmy na co dzień – tak jakby w latach 90. wśród maluchów i polonezów pojawił się mercedes – wspomina Katarzyna Puchała.

Puszki powstały więc trochę przypadkiem.

– Długo musieliśmy się tłumaczyć, dlaczego etykiety nie oklejają całych puszek. Skoro zawierają wszystkie informacje na froncie, nie było sensu marnować surowca na oklejanie całych – tłumaczy piwowarka.

Piwna rewolucja

Zamysł artystyczny:
Zamysł artystyczny:
Katarzyna Puchała i Marcin Olszewski niemal od początku budują rozpoznawalność Brewery Hills na puszkach – nie tylko z powodów ekologicznych. Ich zdaniem puszka – ze względu na swoją surowość – jest wdzięczną formą do nadawania jej artystycznej ekspresji.
materiały prasowe

Etykiety nie były już malarskie, postanowili iść w stronę Ameryki lat 60., 70., 80. i 90. – powrócić do wspomnień nie tylko swoich, ale i rodziców. Nazwa Brewery Hills też ma się w pierwszej chwili kojarzyć z serialem „Beverly Hills”, czyli Ameryką lat 90., bo cała piwna rewolucja wywodzi się z Ameryki.

– W tym samym czasie, kiedy zdecydowaliśmy się na produkcję piwa w puszkach, podpisałam kontrakt z galerią w San Diego, do której zaczęłam wysyłać obrazy. Kalifornia stała mi się bliska. Nawiązanie do Kalifornii miało też odnosić się do podróży moich obrazów za ocean. Teraz będą trafiały też do Miami – mówi Katarzyna Puchała.

Współpraca z galerią zaczęła się trochę przypadkiem. Artystka nie zabiegała o nią.

– Właściciel galerii zobaczył moje prace na Instagramie i odezwał się, a że wystawiał również prace mojego idola, którym jest mieszkający w Los Angeles Retna, nie wahałam się – mówi artystka.

W Polsce nie sprzedaje swoich obrazów, nawet nie planowała współpracy z jakąkolwiek galerią, nie chciała też wchodzić w środowisko akademickie. Brewery Hills wciąż jest na pierwszym miejscu.

Śladem bohaterów „Beverly Hills”

Nowatorskie etykiety:
Nowatorskie etykiety:
Długo musieli się tłumaczyć, dlaczego etykiety nie oklejają całych puszek. Katarzyna Puchała uważa, że skoro zawierają wszystkie informacje na froncie, nie ma sensu marnować surowca.
materiały prasowe

Do końca listopada będzie trwała kampania crowdfundingowa spółki na platformie Crowdway. Cena emisyjna akcji wynosi 7 zł, ale papiery sprzedawane są w pakietach, których nazwy nawiązują do imion bohaterów serialu „Beverly Hills”.

W najmniejszy pakiet – Dylan, który obejmuje 70 akcji – trzeba zainwestować 490 zł. Jako bonus spółka oferuje dostęp do zamkniętej grupy inwestorskiej, certyfikat inwestora oraz 10-procentową zniżkę na wszystkie produkty w sklepie Brewery Hills. Kolejny pakiet – Brenda –obejmuje już trzy razy więcej akcji, ale rośnie też zniżka na piwo do 16 proc. Najdroższy jest pakiet Brandon, choć to w Dylanie kochały się nastolatki lat 90. Dylan nie był jednak tak pozytywnym bohaterem jak brat Brendy. Kampania jest więc prowadzona trochę z przymrużeniem oka, choć biznes traktowany bardzo poważnie. Po zakończeniu kampanii crowdfundingowej piwowarzy chcą otworzyć własny browar, a jeśli koniunktura będzie sprzyjała – wejść na rynek NewConnect na przełomie 2022 i 2023 r. Wciąż poszukują też nowych smaków. Do 2021 r. stworzyli ich 23 rodzaje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane