Maspex rządzi w Rumunii

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2013-02-27 00:00

Wadowicka grupa straciła motywację do przejęcia Malmy. Do zagranicznego portfela dokupiła przekąski. Na rozbudowę mocy wyda 110 mln zł

Grupa Maspex Wadowice będzie miała kolejny zakład w Rumunii. Spółka wytwarza tam już soki, produkty instant i makarony w fabrykach Tymbark Maspex Romania i Arnos. Dzięki przejęciu części biznesu firmy Pan Group dołoży słone przekąski.

Krzysztof Pawiński [Fot.WM ]
Krzysztof Pawiński [Fot.WM ]
None
None

Marki poszukiwane...

— Salatini i Capollini to najstarsze na rynku rumuńskim marki krakersów i precli, które są zdecydowanymi liderami w swoich segmentach z kilkudziesięcioprocentowym udziałem w rynku wartym kilkanaście milionów euro. Czekamy jeszcze na zgodę rumuńskiego urzędu antymonopolowego, która ma być wydana do końca lutego — mówi Krzysztof Pawiński, prezes Grupy Maspex Wadowice.

Wartości transakcji spółka nie ujawnia. Na rynku rumuńskim Maspex jest już numerem jeden w segmencie soków marchwiowych (z marką Tedi), nektarów (pod szyldem Tymbark), czekolady i cappuccino (dzięki La Festa), herbatek rozpuszczalnych (jako Ekland) oraz śmietanek do kawy (pod marką Coffeeta). Jak informuje Krzysztof Pawiński, ostatnie rumuńskie przejęcie firma sfinansowała z własnych funduszy.

— W ubiegłym roku osiągnęliśmy wzrost we wszystkich obszarach biznesu, a globalne przychody ze sprzedaży zwiększyliśmy o 268 mln zł, do 2,912 mld zł. Na ten rok założyliśmy wzrost nie mniejszy niż 5 proc., nie wliczając akwizycji — twierdzi prezes Maspeksu.

Wartości zysku spółka na razie nie ujawnia. W 2011 r. wyniósł on prawie 85 mln zł brutto.

— Dopóki wystarcza nam kapitału i możemy skorzystać z kredytów bankowych, nie zamierzamy stać się spółką publiczną. Na razie radzimy sobie sami. Poszukujemy cały czas kolejnych akwizycji we wszystkich kategoriach spożywczych. Interesują nas produkty z długim terminem ważności, których sposób dystrybucji pasuje do naszego obecnego modelu. Biznes budujemy na produktach markowych, więc strategię akwizycji również opieramy na markach — deklaruje Krzysztof Pawiński.

...ale motywacja spada

Wadowicka grupa uczestniczy w negocjacjach dotyczących sprzedaży majątku po Malmie, upadłym producencie makaronów. Po dwóch nierozstrzygniętych przetargach syndyk VVQFDE (czyli dawnej Malmy) zdecydował się na sprzedaż z wolnej ręki. Rozmowy zostały przedłużone do 15 marca. Bierze w nich udział również Krajowa Spółka Cukrowa.

— Na rynku makaronów mamy mocną pozycję lidera [dzięki Lubelli z wartościowymi udziałami 31 proc., dane Nielsen dla Maspeksu — red.], więc zrozumiałe jest, że procesy konsolidacyjne zachodzące w tej kategorii budzą nasze zainteresowanie, tym bardziej że jest to rynek mocno rozdrobniony. Jednak ciągłe przedłużanie procesu sprzedaży Malmy sprawiło, że straciliśmy motywację do tych zakupów — twierdzi prezes Maspeksu.

Na rynku spekulowało się również, że wadowicka spółka może być zainteresowana wejściem na rynek mrożonek, zwłaszcza że na wytwarzane pod marką Hortex — według nieoficjalnych informacji — poszukiwany jest chętny.

— Z mrożonkami mieliśmy już do czynienia, kupując zakład w Olsztynku, ale wycofaliśmy się świadomie z tego biznesu pod koniec lat 90. Ten rynek wciąż ma w Polsce duży potencjał, ale mrożonki nie pasują do naszego modelu dystrybucji — przekonuje Krzysztof Pawiński. Jego zdaniem, ofert akwizycyjnych, które mogłyby zainteresować Maspex, nie jest zbyt wiele.

— W Polsce w ostatnich latach były dwie duże transakcje dotyczące popularnych marek — sprzedaż Wedla i Kamisu.

Jednak wycena tych spółek była, w mojej ocenie, mocno zawyżona — dodaje prezes wadowickiej grupy. Na rynkowe okazje Maspex nie czeka z założonymi rękami. Sam rozbudowuje moce. W minionym roku na inwestycje — głównie zakład produkujący soki i napoje w Tychach oraz budowę oczyszczalni w Olsztynku — przeznaczył 100 mln zł. — W tym roku inwestycje pochłoną 110 mln zł. Planujemy rozbudowę zakładu i powierzchni magazynowych w Wadowicach, gdzie wytwarzamy produkty instant, oraz zwiększenie mocy produkcyjnych w części sokowej. Jesteśmy także w trakcie zdobywania pozwoleń związanych z rozbudową zakładu Lubelli — wylicza Krzysztof Pawiński.