Masz kredyt we frankach ? Posłuchaj Szwajcara!

DI
opublikowano: 2009-02-14 10:45

Polski dobrobyt zbudowaliśmy na słabym franku. Na kredyt. Zapytaliśmy, co o tym sądzi Constantin Vayenas, ekspert rynków wschodzących z banku UBS Wealth Management.

„Puls Biznesu”: W wywiadzie udzielonym w marcu zeszłego roku ostrzegał pan przed zadłużeniem się we frankach szwajcarskich. Miał Pan rację.

Odradzałem kredyty we frankach, bo tak podpowiadał mi mój model, porównujący siłę nabywczą różnych walut. Model mówi, ile trzeba zapłacić za te same zakupy w różnych krajach. Z danych historycznych wynika, że możliwości nabywcze nie powinny się znacznie zmieniać w zależności od waluty. Jednak zdarzało się tak, że ten model pokazywał duże dysproporcje. Wtedy na wykresie powstaje tzw. krokodyl z otwartą paszczą, który prędzej czy później musi ją zamknąć. Tak właśnie było w zeszłym roku w przypadku franka szwajcarskiego. Kurs mocno osłabł i dla Szwajcarów za granicami kraju zrobiło się wyjątkowo drogo. Frank był fundamentalnie niedowartościowaną walutą. Ludzie uwierzyli, że tak będzie już zawsze. Takie dysproporcje jednak nie mogą trwać długo, dlatego ostrzegałem Polaków przed kredytami we frankach. Zazwyczaj po dużym niedowartościowaniu jakiejś waluty następuje drastyczna korekta, która kończy się jej przewartościowaniem. Dysproporcje nie dotyczyły tylko franka, ale także dolara, czy jena. Teraz jesteśmy świadkami drastycznej korekty, która obecnie jest blisko punku równowagi.

Co będzie dalej ze złotym?

Jest coraz mniej powodów, by trzymać polską walutę. Spadają stopy procentowe. Obligacje skarbowe są niżej oprocentowane. Nie wiadomo także, jaki wpływ na polską gospodarkę będzie miał światowy kryzys. Trzeba pamiętać, że skutki globalnego spowolnienia dopiero ze znacznym opóźnieniem są widoczne na rynkach wschodzących. Poza tym słaba waluta sprzyja wychodzeniu z kryzysu. Warto pamiętać, że gdyby polski bank centralny chciał umocnić złotego, to ma ku temu narzędzia.
Możliwe, że słabość złotego szybko się nie skończy, może się nadal pogłębiać. Dlatego radziłbym być bardzo ostrożnym w przypadku kredytu w obcej walucie, szczególnie, jeśli ktoś ma dochody w złotych. To jest zdecydowanie zły czas na kredyty walutowe.

Jeśli złoty nie ma szans na szybkie odbicie, to czy jest jakiś inny sposób, by przyciągnąć zagraniczny kapitał?

To pytanie nie dotyczy tylko Polski tylko wszystkich rynków, z których kapitał wypływa. Nie chodzi tylko o parkiety wschodzące. Z dużym odpływem kapitału borykają się także takie kraje, jak Islandia czy Wielka Brytania. Globalny kryzys pogorszył sytuację wszystkich parkietów. Przed kryzysem wystarczył jeden dobry powód, by zainwestować w Polsce. Teraz potrzeba ich, co najmniej pięć. Polska musi przekonać inwestorów, że nie jest Węgrami, czy Ukrainą.

A może powinniśmy być w innym koszyku niż Rosja i Węgry?

Polska nie ucieknie z regionu, w którym się znajduje. Teraz może narzekać na to, że uderza w nią rykoszetem brak zaufania do Rosji. Za kilka lat, gdy wstąpi do strefy euro, będzie w koszyku z innymi krajami Europy Zachodniej.

Więcej, tj. o atutach Polski, perspektywach GPW i inwestycjach nad Wisłą czytaj w poniedziałkowym „Pulsie Biznesu”