Maszyny polują na pracę

Bez urlopów, pensji i zwolnień lekarskich — roboty mają przewagę i coraz mocniej rozpychają się na rynku pracy. Chrapkę na nie ma polski biznes

Zaczęło się niewinnie — pierwszy działający robot, który powstał w 1738 r., był… flecistą. W czerwcu tego roku robot zadebiutował na deskach opery w Berlinie. Roboty jednak nie tylko grają i śpiewają. Przede wszystkim wyręczają ludzi w ciężkiej lub wymagającej precyzji pracy. I robią to tak dobrze, że na rynku pracy nikt już nie może czuć się bezpiecznie.

W ubiegłym roku naukowcy z uniwersytetu w Oksfordzie alarmowali, że w ciągu najbliższych dwóch dekad zniknie aż 700 zawodów. Przestaną wymagać obecności człowieka, wystarczy maszyna. Firma doradczo-audytorska Grant Thornton (GT) postanowiła zbadać opinie biznesu na temat automatyzacji. Sondę przeprowadzono wśród 2571 średnich i dużych przedsiębiorstw w 36 krajach.

Strach ma wielkie oczy czy roboty faktycznie zabiorą nam pracę? Już 56 proc. szefów firm twierdzi, że właśnie wprowadza automatyzację, albo zrobi to w ciągu najbliższego roku. Następny krok to redukcje etatów.

Ciągnie roboty nad Wisłę

To, że zastępowanie ludzi przez maszyny jest nieuniknione, widać szczególnienad Wisłą. Wpływ automatyzacji na nasz rynek pracy będzie relatywnie duży, bo aż 54 proc. średniej wielkości firm przyznaje, że konsekwencją będą zwolnienia. Największą motywacją do zastosowania robotów jest właśnie możliwość zmniejszenia załogi — tak odpowiada 50 proc. przedsiębiorców, a dopiero na dalszych miejscach są elastyczność w wielkości produkcji czy chęć podniesienia efektywności — po 46 proc. wskazań.

— Nasza gospodarka w dużej mierze oparta jest na przetwórstwie, a akurat w tym rodzaju działalności automatyzacja ma największą przestrzeń do zwiększania efektywności. Po drugie, pod względem stopnia automatyzacji nasza gospodarka ma relatywnie niską bazę, więc będziemy częściej niż np. Niemcy zastępować pracowników maszynami — wyjaśnia Tomasz Wróblewski, partner zarządzający Grant Thornton w Polsce.

Wśród 36 badanych krajów wyższy niż w Polsce odsetek przedsiębiorstw zakładających redukcje etatów odnotowano jedynie w pięciu. Rekordzistką jest Malezja, gdzie dziewięć na dziesięć firm jest gotowych zastąpić człowieka maszyną. Następne są Chiny (63 proc.), Indie (59 proc.), Indonezja (57 proc.) i wreszcie nasz sąsiad Litwa (56 proc.). Chociaż w Azji rąk do pracy nie brakuje, a jej koszty są niskie, to roboty mogą wyprzeć ludzi z fabryk.

Mniej pracy i płacy

GT zbadał też, które branże roboty zmienią najbardziej i gdzie pracownicy ucierpią najmocniej. Wnioski? Przetwórstwo przemysłowe może przejść nową rewolucję — 43 proc. firm twierdzi, że nowoczesność w ich biznesie będzie docelowo skutkowała ograniczeniem miejsc pracy co najmniej o 5 proc. Następni w kolejce do pośredniaka mogą stanąć pracownicy z branż czystych technologii energetycznych (39 proc. szefów zakłada zwolnienia) oraz informatycznej i spożywczej (po 35 proc.).

Ci, których etaty przetrwają, muszą szykować się jednak na niższe pensje.

— Rosnące znaczenie sztucznej inteligencji, superkomputerów i sensorów będzie wpływać na kształt i strukturę rynku pracy. Możemy obserwować proces, w którym pewna część pracowników będzie stale „degradowana” do prostszych, gorzej płatnych zadań, a lepiej płatne prace specjalistyczne będą w coraz większym stopniu wykonywane przez „inteligentne maszyny” — przyznaje Steven Perkins, ekspert Grant Thornton w USA. — Musimy nauczyć się z tym żyć i odpowiednio się dostosowywać — wtóruje Tomasz Wróblewski. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Kreatywni przetrwają

TOMASZ HANCZAREK, prezes Work Service’u

Naturalnym skutkiem postępującej automatyzacji jest konieczność zmniejszenia zatrudnienia na części stanowisk, a w skrajnych sytuacjach nawet całkowity zanik zapotrzebowania na niektóre profesje. Dotyczy to w największym stopniu tych prac, które opierają się na powtarzalnych czynnościach — zwłaszcza przy liniach produkcyjnych, ale także w administracji, budownictwie, finansach i bankowości. Warto jednak zwrócić uwagę na drugą stronę tego zjawiska, jaką jest rosnące zapotrzebowanie na specjalistów związanych z procesami automatyzacji, choćby w sektorze IT, których deficyt w ostatnich latach utrzymuje się niezmiennie na wysokim poziomie. Na znaczeniu zyskują także kompetencje, które są unikatowe i nie do zastąpienia przez maszyny. Kreatywność, umiejętności sprzedażowe czy wiedza to kapitał, który na zautomatyzowanym rynku pracy pozwoli czuć się bezpiecznie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Maszyny polują na pracę