Mazowsze ma najlepsze wyniki

Karolina Guzińska
17-10-2006, 00:00

Budowa hotelu to niezły pomysł. Dlaczego? Bo z 43 miejscami hotelowymi na 10 tys. mieszkańców w Unii Europejskiej zajmujemy niechlubne, 25 miejsce.

Biznesplan to podstawa. Ale nie zrobi się go dobrze bez analizy rynku, a zwłaszcza podaży i popytu: obecnych i prognozowanych.

— To klucz do sukcesu inwestycji — podkreśla Teresa Buczak, główny specjalista w departamencie statystyki i usług Głównego Urzędu Statystycznego (GUS).

Znaleźć miejsce

Usługi hotelarskie świadczy w Polsce blisko 7 tys. obiektów. Wśród nich — tylko 1,2 tys. hoteli (czyli obiektów skategoryzowanych). Choć to zaledwie 22 proc. bazy noclegowej, hotele obsługują niemal 60 proc. rynku. Jednym z powodów jest sezonowość wielu obiektów — w odróżnieniu od nich hotele działają przez cały rok. Statystyczny hotel w Polsce liczy 54 pokoje, czyli ponad 100 miejsc noclegowych. Pensjonat — do 20 pokoi (mniej niż 50 miejsc). Według GUS w 2005 r. hotele przyjęły 8,7 mln gości, o 9,9 proc. więcej niż w 2004 r. Udzieliły 16,3 mln noclegów (o 11,4 proc. więcej). Podaż miejsc wynosiła 127,5 tys. Większość — 70 proc. — w województwach: mazowieckim, dolnośląskim, wielkopolskim, małopolskim, śląskim i pomorskim. W porównaniu z 2004 r. liczba miejsc w hotelach wzrosła o 4,6 tys. (3,7 proc.), głównie w województwach: śląskim (2,2 tys.), kujawsko-pomorskim (0,7 tys.) i pomorskim (0,6 tys.).

— Analiza danych wskazuje, że inwestowanie w tej branży jest uzasadnione. Trzeba tylko znaleźć odpowiednie miejsce. Rozpatrując walory turystyczne miasta czy regionu, warto zastanowić się, jaki rodzaj popytu ma zaspokoić nowy obiekt. Hotelarstwo w Polsce — tak jak w krajach o podobnym położeniu i klimacie — jest średnio uzależnione od turystyki przyjazdowej. Goście zagraniczni stanowili w 2005 r. 39,6 proc. wszystkich korzystających, a udzielone im noclegi — 44 proc. ogólnej liczby noclegów. Tylko hotele w województwach małopolskim i zachodniopomorskim przyjęły wśród swych gości ponad 55 proc. obcokrajowców. Często jednak za wskaźnikami dla województwa kryją się miasta, np. na Małopolskę pracował głównie Kraków. Przed podjęciem decyzji takie dane trzeba brać pod uwagę — radzi Teresa Buczak.

W 2005 r. popyt rósł szybciej niż podaż tylko w zachodniopomorskim, śląskim i pomorskim. Najmniejszy popyt odnotowały trzy niedoinwestowane województwa ze ściany wschodniej — podkarpackie, lubelskie i podlaskie.

Rekordowy rok 1998

Zdaniem specjalistki z GUS, inwestora powinno najbardziej interesować obłożenie przyszłego hotelu. W Polsce od 20 lat najwyższe wykorzystanie miejsc notują hotele pięciogwiazdkowe.

— Jeśli ktoś zakłada, że im hotel będzie tańszy, tym bardziej obłożony, to się myli — twierdzi Teresa Buczak.

Niestety, hotele w Polsce — podobnie jak w większości krajów sąsiedzkich — nie doścignęły rekordowego wskaźnika obłożenia z 1998 r. — 58 proc. Ale pociesza powolny wzrost — w 2005 r. wskaźnik ten wyniósł 52 proc. w obiektach cztero- i pięciogwiazdkowych.

— Ciekawostką jest, że w 2005 r. hotele jednogwiazdkowe po raz pierwszy zanotowały obłożenie wyższe niż w rekordowym 1998 r. — 39 proc. Ale i tak było ono niższe niż w hotelach wyższej kategorii — dodaje Teresa Buczak.

Najlepiej wykorzystuje pokoje hotelowe Małopolska — 55 proc. (przy wydatnym udziale Krakowa, miasta z 62,1 proc. wykorzystanych miejsc). Dobre wyniki notują województwa: dolnośląskie (46,7 proc.), zachodniopomorskie (45,8 proc.), śląskie (41,1 proc.) oraz łódzkie (41,0 proc.). Sukcesy te wiążą się m.in. z wejściem do Polski tanich przewoźników lotniczych i rozwojem portów regionalnych, odbierających pasażerów Warszawie. Zyskują na tym hotelarze w innych miastach.

— Biorąc pod uwagę wszystkie wskaźniki, można twierdzić, że popyt na usługi hotelarskie w Polsce będzie wzrastał. Oczywiście przy zachowaniu aktualnych prognoz ekonomicznych, a zwłaszcza utrzymaniu tempa wzrostu PKB na obecnym poziomie — uważa Teresa Buczak.

Dostępne dane pozwalają przewidywać, że choć w latach 2006- -08 popyt na usługi hoteli zwiększy się, to dynamika wzrostu będzie znacznie niższa niż w latach 2004-05. Średnie jego tempo wyniesie 4,5 proc., przy czym popyt krajowy będzie rósł szybciej niż zagraniczny.

— Motorem wzrostu popytu zagranicznego będzie dalszy rozwój regionalnych portów i tanich przewozów lotniczych — posumowuje Teresa Buczak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Guzińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / / Mazowsze ma najlepsze wyniki