Mikołajki nie muszą jak inne polskie miasta wypatrywać pieniędzy z piłkarskiego EURO 2012. Dziś rusza tam Rajd Polski, który w tym roku jest eliminacją Rajdowych Mistrzostw Świata (WRC). Na Mazury zjechali najlepsi kierowcy i tysiące fanów. Impreza potrwa tylko trzy dni, ale w przeciwieństwie do innych wielkich wydarzeń sportowych jest cykliczna, co oznacza, że w myśl przepisów za dwa lata będzie ponownie rundą WRC. I Mazury znów zarobią.
— Liczymy, że odwiedzi nas około 200 tys. osób — mówi Stella Hałaburda, odpowiedzialna za promocję w mikołajskim magistracie.
Oprócz Polaków będą to rozkochani w rajdach Finowie i Szwedzi. Większość miejsc w pobliskich hotelach i ośrodkach agroturystycznych zarezerwowano już dawno, sporą część zajęli właśnie Skandynawowie. Kibice to dla restauratorów, hotelarzy i handlowców żyła złota.
Joanna Wróbel, sekretarz gminy Mikołajki, oblicza: każdy kibic wyda przynajmniej 40 zł dziennie na nocleg, do tego dochodzą posiłki, pamiątki i inne atrakcje. To bardzo ostrożne szacunki, bo trudno teraz znaleźć nocleg poniżej 100 zł. Szczególną popularnością cieszy się wynajem sprzętu pływającego, fani łączą śledzenie zmagań kierowców z halsowaniem po jeziorach.
— W poprzednich latach ludzie z branży turystycznej traktowali rajd jako pierwszy w sezonie zastrzyk pieniędzy — mówi Joanna Wróbel.
Wtedy impreza była tylko eliminacją mistrzostw Europy i startowała na początku czerwca, czyli jeszcze przed otwarciem sezonu wakacyjnego na Mazurach.
Ile kosztowało przygotowanie całego rajdu, organizatorzy nie chcą podać. Środowisko rajdowe spekuluje, że przygotowania imprezy pochłonęły 15-25 mln zł.
Więcej w czwartkowym Pulsie Biznesu.