MCI poluje na krwawiące rynki

Marcel ZatońskiMarcel Zatoński
opublikowano: 2014-03-19 00:00

Fundusz z GPW zanotował zysk wyższy od prognoz, zmienił prezesa i twierdzi, że jego akcje są niedowartościowane.

Prawie 200 mln zł — tyle wyłożyło w ubiegłym roku na inwestycje zarządzający sześcioma funduszami MCI Management, inwestujący głównie w spółki związane z branżą internetową. Na wyjściu z dotychczasowych inwestycji i dywidendach od spółek zależnych zarobił 67 mln zł, notując przy okazji rekordowe 186 mln zł zysku netto.

DRUGA GŁOWA: Cezary Smorszczewski, były wiceprezes Aliora, włożył w zależny od MCI PEP 30 mln zł i jako prezes oraz partner zarządzający będzie pomagał Tomaszowi Czechowiczowi w kierowaniu funduszem. [FOT. GK]
DRUGA GŁOWA: Cezary Smorszczewski, były wiceprezes Aliora, włożył w zależny od MCI PEP 30 mln zł i jako prezes oraz partner zarządzający będzie pomagał Tomaszowi Czechowiczowi w kierowaniu funduszem. [FOT. GK]
None
None

— Rok 2013 był najlepszy w naszej historii. Po dwóch słabszych latach, gdy stopa zwrotu była jednocyfrowa, powróciliśmy do satysfakcjonującego poziomu 15-20 proc. Wartość zarządzanych przez nas aktywów przekroczyła 1,1 mld zł — mówi Tomasz Czechowicz, wiceprezes i partner zarządzający MCI. Główny akcjonariusz i wieloletni prezes spółki jej wiceprezesem jest zaledwie od poniedziałku.

Na bardziej eksponowanym fotelu tuż przed ogłoszeniem wyników rocznych zastąpił go Cezary Smorszczewski, były wiceprezes m.in. Alior Banku, Pekao i PKN Orlen, który został też drugim partnerem zarządzającym funduszu. MCI tłumaczy, że roszadę wymusiło… zwiększenie skali działania. — Nie chciałbym być na miejscu drobnych akcjonariuszy, gdyby coś mi się stało. Przy takiej skali aktywów potrzebny był nam drugi partner zarządzający, by nadal na wysokim poziomie sprawować nadzór nad spółkami portfelowymi — mówi Tomasz Czechowicz.

MCI dopiął w tym roku już kilka transakcji, m.in. objął 20 proc. akcji Wirtualnej Polski, kupionej w ubiegłym roku od Orange przez duet Innova-O2, w tym tygodniu poinformował natomiast o inwestycji w Hojo.pl, czyli serwis zbierający oferty sprzątania. Już prawie 40 proc. aktywów funduszu ulokowanych jest w spółkach zagranicznych, a w tym roku udział ten może się jeszcze zwiększyć. Dobry moment na kupowanie jest wtedy, gdy rynek krwawi — w Polsce był to np. rok 2009 czy 2012. Teraz jest lepiej, więc spółki chcą sprzedawać się drogo. Z punktu widzenia kupującego natomiast opłaca się obecnie inwestować w firmy z Rosji i Turcji — mówi Tomasz Czechowicz.

Fundusz szykuje też w tym roku ofertę publiczną spółki Private Equity Managers (PEM), co zakończy w grupie proces oddzielania zarządzania aktywami od działalności inwestycyjnej. Na razie nie wiadomo, na ile wyceniona będzie kierowana na GPW spółka.

— W maju chcemy złożyć prospekt, a do debiutu, w zależności od sytuacji rynkowej, powinno dojść we wrześniu lub grudniu — mówi Tomasz Czechowicz. Główny akcjonariusz MCI (wraz z powiązanymi spółkami ma ponad 49 proc. kapitału) uważa, że na GPW spółka jest mocno niedowartościowana.

— Jesteśmy takim małym Berkshire Hathaway w zakresie inwestycji w sektor nowych technologii. Różnica jest taka, że oni notowani są z 40-procentową premią od wartości aktywów, a my — z 40-procentowym dyskontem. Również na tle innych notowanych funduszy to słaby wynik. Warto też wziąć pod uwagę, że mamy niski wskaźnik długu do wartości aktywów — dziś to niespełna 16 proc., a za bezpieczny uważamy poziom 30-40 proc. W niektórych funduszach private equity to nawet 100 proc. — mówi Tomasz Czechowicz.